Znaleźli zaginionego Sebastiana. Bez happy endu

...

kd 2012-01-27, ostatnia aktualizacja 2012-01-27 18:01:50.0

Wyjaśniła się sprawa zaginionego 21-letniego Sebastiana K. z Nieżywięcia pod Brodnicą. Niestety, nie żyje. Szukano go przez równy miesiąc, leżał zaledwie nieco pół kilometra od domu.

Ciało Sebastiana odkryli w czwartek pracownicy przeglądający rów melioracyjny w Fryzanowie (powiat wąbrzeski). Leżało ok. 300 metrów od drogi asfaltowej. Sprowadzona na miejsce rodzina rozpoznała 21-latka, który zaginął w drugi dzień Bożego Narodzenia. Ślad po nim urwał się w chwili, gdy ok. północy wyszedł z dyskoteki w Dębowej Łące.

Przez następnych kilka dni najbliżsi, policja i straż pożarna prowadzili poszukiwania mężczyzny. W akcji wykorzystano helikopter z kamerą termowizyjną oraz psy tropiące. Bez rezultatu. Rodzina poprosiła o pomoc nawet jasnowidza, lecz ten od początku twierdził, że Sebastian nie żyje.

Jak się okazało, jego ciało znajdowało się zaledwie ok. 600 metrów od domu. Było ułożone z rękoma pod głową, jakby do snu, 21-latek był bez kurtki, tylko w czarnej koszuli. Właściciel pola, na którym go odnaleziono, przyznał się policjantom, że już kilka dni temu zauważył coś ciemnego, leżącego pośród śniegu, ale nie myśląc, że może to być człowiek, nie sprawdził tego.

Śledczy nie mają powodów uważać, że ktoś przyłożył rękę do śmierci Sebastiana (miał przy sobie m.in. pieniądze). Przypuszczają, że po wyjściu z dyskoteki prawdopodobnie zgubił po pijanemu drogę do domu. Nie mając siły iść, upadł i zasnął, a potem zmarł, wszystko wskazuje, że z wychłodzenia. Dokładną przyczynę śmierci wskaże sekcji zwłok.