Pokrętna droga do pomnika Lecha Kaczyńskiego
19.05.2011
, aktualizacja: 18.05.2011 20:45
Krętactwo szefa rajców PiS i magistratu. Nie ma propozycji wzniesienia pomnika Lecha Kaczyńskiego w Toruniu - zapewniali w połowie kwietnia Jacek Kowalski i Urząd Miasta. Dwa tygodnie wcześniej do prezydenta Michała Zaleskiego wpłynęło pismo Komitetu Organizacyjnego budowy monumentu podpisane m.in. przez... Kowalskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Ul. Przemysława Gosiewskiego czy Jerzego Szmajdzińskiego? (17-05-11, 05:00)
O pomnik prezydenta Kaczyńskiego "Gazeta" spytała Jacka Kowalskiego, przewodniczącego klubu Prawa i Sprawiedliwości w toruńskiej radzie miasta, 13 kwietnia br. lider rajców PiS najpierw oświadczył, że pierwsze słyszy o takim pomyśle. Później, przyciskany do muru, stwierdził, że były w tej sprawie jedynie luźne rozmowy, ale żadnej inicjatywy nie ma. Unikał nawet odpowiedzi na pytanie, czy Lech Kaczyński zasługuje na monument w naszym mieście. Poprosił też, by nie cytować jego wypowiedzi. Po nas z Kowalskim o pomniku rozmawiała "Gazeta Pomorska".
- To jakieś insynuacje - powiedział jej wówczas radny PiS. - Nie ma i nie było oficjalnych rozmów na ten temat. Nieoficjalnych również.
Wymijające odpowiedzi Kowalskiego nie zniechęciły nas do dalszego dociekania w tej sprawie. Pytania o inicjatywę wzniesienia pomnika zadaliśmy oficjalną drogą toruńskiemu Urzędowi Miasta. Wysłaliśmy je mailem 13 kwietnia. W imieniu magistratu odpowiedziała na nie tego samego dnia Sylwia Derengowska z referatu informacji wydziału komunikacji społecznej i informacji, która pod nieobecność rzeczniczki prezydenta zajmowała się kontaktem z mediami.
Nasza korespondencja z magistratem wyglądała tak (odpowiedzi urzędu przedstawiamy w całości):
"Gazeta": Czy do prezydenta [Michała Zaleskiego - red.] zgłosił się ktoś z inicjatywą budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego w Toruniu?
Urząd Miasta: - Jak dotąd do prezydenta nie zgłosił się nikt z inicjatywą budowy w Toruniu pomnika Lecha Kaczyńskiego.
"Gazeta": Czy prezydent prowadził rozmowy w tej sprawie z jakimś środowiskiem? Jeśli tak, to z jakim?
Urząd Miasta: - Nie.
Na postawione wprost pytanie, czy prezydent Zaleski popiera ideę wzniesienia pomnika Lecha Kaczyńskiego w naszym mieście, otrzymaliśmy wymijającą odpowiedź: - Gdyby powstała inicjatywa społeczna budowy pomnika popierana i sfinansowana przez mieszkańców Torunia, Urząd Miasta przeprowadziłby niezbędne procedury, takie jak w przypadku realizacji innych tego typu budowli.
Dotarliśmy do oficjalnego dokumentu, który jest dowodem na to, że Kowalski i magistrat kłamali, twierdząc ponad miesiąc temu, że nie ma propozycji wzniesienia monumentu byłej głowy państwa. To pismo skierowane do prezydenta Zaleskiego. Nosi datę 27 marca br. (a więc na dwa tygodnie przed naszymi pytaniami), pieczątka sekretariatu prezydenta potwierdza, że wpłynęło 30 marca. "Niniejszym działając jako Komitet Organizacyjny budowy Pomnika Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Katastrofy Smoleńskiej zwracamy się z uprzejmą prośbą do Pana Prezydenta o podjęcie działań związanych z przypadającą na dzień 10 kwietnia 2011 roku pierwszą rocznicą tragicznej katastrofy. Komitet pragnie podjąć trud wzniesienia Pomnika Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Katastrofy Smoleńskiej zastrzegając jednocześnie, iż wszelkie koszty związane z realizacją tego przedsięwzięcia nie będą wiązały się z koniecznością angażowania środków pochodzących z budżetu miasta Torunia" - czytamy w piśmie.
Pod dokumentem podpisali się: poseł PiS Zbigniew Girzyński - jako przewodniczący Komitetu Organizacyjnego, prof. Wojciech Polak, historyk z UMK - przewodniczący Komitetu Honorowego, prof. Artur Terzyk z Wydziału Chemii UMK, radny PiS prof. Grzegorz Górski, rzeźbiarz Tadeusz Wojtasik. Jest również podpis... Jacka Kowalskiego - jako sekretarza Komitetu Organizacyjnego.
Dlaczego Urząd Miasta podał "Gazecie" nieprawdziwe informacje w sprawie pomnika?
- Niestety, zawiódł przepływ informacji w Urzędzie. Pracownik, który udzielał informacji, nie miał wiedzy na temat pisma, które do nas dotarło - stwierdziła wczoraj Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta miasta. - Sprawa była już wówczas publiczna, gdyż wcześniej informowałam o tym inne media, tym bardziej przykro mi, że "Gazeta Wyborcza" została wprowadzona w błąd.
Problem w tym, że toruńskie media o inicjatywie PiS dowiedziały się dopiero tydzień przed wyznaczoną na 12 maja sesją rady miasta, kiedy projekt uchwały w sprawie pomnika trafił do konwentu seniorów. Wczoraj Kowalski odmówił rozmowy z autorem tekstu, a Górski nie odbierał telefonu.
KOMENTARZE
MĘTNA POLSKA
Sławomir Łopatyński
„GAZETA WYBORCZA”
Ze smutkiem patrzę na styl działania magistratu pod rządami Michała Zaleskiego i mam coraz więcej wątpliwości, czy nadal powinien chlubić się udziałem w akcji "Przejrzysta Polska". Polska to jest na pewno, ale z pewnością nie jest przejrzysta.
CO Z ETYKĄ?
Jacek Hołub
„GAZETA WYBORCZA”
Radny Grzegorz Górski próbuje ratować twarz Jacka Kowalskiego i toruńskiego PiS odwracając kota ogonem. Na sesji rady miasta i w wypowiedzi przekazanej „Gazecie” utrzymywał, że Kowalski w połowie kwietnia br. mówił dziennikarzom prawdę, bo pytany był nie o propozycję budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego w Toruniu... tylko o inicjatywę klubu radnych PiS w tej sprawie. Niestety, także i on mija się z prawdą (być może wprowadzony w błąd przez kolegę partyjnego). Nie pytałem radnego PiS o propozycję jego klubu, tylko o inicjatywę budowy monumentu w naszym mieście. A on odpowiedział, że nic o niej nie wie. Nie cytowałem naszej rozmowy dosłownie, żeby uczynić zadość jego prośbie, bo ja gram fair. Jeśli jednak obaj panowie radni Górski i Kowalski mają wątpliwości, jakie pytania zadałem szefowi klubu PiS i jak na nie odpowiedział, to chętnie służę dowodami. Oj, nieładnie brnąć w nieprawdę, zwłaszcza jeśli reprezentuje się partię o dumnej nazwie Prawo i Sprawiedliwość.
Przy okazji zachęcam obu samorządowców, żeby sięgnęli po Kodeks etyki toruńskich radnych. Artykuł pierwszy mówi, że w swojej działalności powinni "godnie reprezentować społeczność lokalną traktując pełnienie mandatu jako służbę zaufania publicznego i kierować się w szczególności: interesem publicznym i dbałością o dobro wspólne mieszkańców i miasta, bezinteresownością i uczciwością, odpowiedzialnością i rzetelnością".
- To jakieś insynuacje - powiedział jej wówczas radny PiS. - Nie ma i nie było oficjalnych rozmów na ten temat. Nieoficjalnych również.
Wymijające odpowiedzi Kowalskiego nie zniechęciły nas do dalszego dociekania w tej sprawie. Pytania o inicjatywę wzniesienia pomnika zadaliśmy oficjalną drogą toruńskiemu Urzędowi Miasta. Wysłaliśmy je mailem 13 kwietnia. W imieniu magistratu odpowiedziała na nie tego samego dnia Sylwia Derengowska z referatu informacji wydziału komunikacji społecznej i informacji, która pod nieobecność rzeczniczki prezydenta zajmowała się kontaktem z mediami.
Nasza korespondencja z magistratem wyglądała tak (odpowiedzi urzędu przedstawiamy w całości):
"Gazeta": Czy do prezydenta [Michała Zaleskiego - red.] zgłosił się ktoś z inicjatywą budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego w Toruniu?
Urząd Miasta: - Jak dotąd do prezydenta nie zgłosił się nikt z inicjatywą budowy w Toruniu pomnika Lecha Kaczyńskiego.
"Gazeta": Czy prezydent prowadził rozmowy w tej sprawie z jakimś środowiskiem? Jeśli tak, to z jakim?
Urząd Miasta: - Nie.
Na postawione wprost pytanie, czy prezydent Zaleski popiera ideę wzniesienia pomnika Lecha Kaczyńskiego w naszym mieście, otrzymaliśmy wymijającą odpowiedź: - Gdyby powstała inicjatywa społeczna budowy pomnika popierana i sfinansowana przez mieszkańców Torunia, Urząd Miasta przeprowadziłby niezbędne procedury, takie jak w przypadku realizacji innych tego typu budowli.
Dotarliśmy do oficjalnego dokumentu, który jest dowodem na to, że Kowalski i magistrat kłamali, twierdząc ponad miesiąc temu, że nie ma propozycji wzniesienia monumentu byłej głowy państwa. To pismo skierowane do prezydenta Zaleskiego. Nosi datę 27 marca br. (a więc na dwa tygodnie przed naszymi pytaniami), pieczątka sekretariatu prezydenta potwierdza, że wpłynęło 30 marca. "Niniejszym działając jako Komitet Organizacyjny budowy Pomnika Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Katastrofy Smoleńskiej zwracamy się z uprzejmą prośbą do Pana Prezydenta o podjęcie działań związanych z przypadającą na dzień 10 kwietnia 2011 roku pierwszą rocznicą tragicznej katastrofy. Komitet pragnie podjąć trud wzniesienia Pomnika Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Katastrofy Smoleńskiej zastrzegając jednocześnie, iż wszelkie koszty związane z realizacją tego przedsięwzięcia nie będą wiązały się z koniecznością angażowania środków pochodzących z budżetu miasta Torunia" - czytamy w piśmie.
Pod dokumentem podpisali się: poseł PiS Zbigniew Girzyński - jako przewodniczący Komitetu Organizacyjnego, prof. Wojciech Polak, historyk z UMK - przewodniczący Komitetu Honorowego, prof. Artur Terzyk z Wydziału Chemii UMK, radny PiS prof. Grzegorz Górski, rzeźbiarz Tadeusz Wojtasik. Jest również podpis... Jacka Kowalskiego - jako sekretarza Komitetu Organizacyjnego.
Dlaczego Urząd Miasta podał "Gazecie" nieprawdziwe informacje w sprawie pomnika?
- Niestety, zawiódł przepływ informacji w Urzędzie. Pracownik, który udzielał informacji, nie miał wiedzy na temat pisma, które do nas dotarło - stwierdziła wczoraj Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta miasta. - Sprawa była już wówczas publiczna, gdyż wcześniej informowałam o tym inne media, tym bardziej przykro mi, że "Gazeta Wyborcza" została wprowadzona w błąd.
Problem w tym, że toruńskie media o inicjatywie PiS dowiedziały się dopiero tydzień przed wyznaczoną na 12 maja sesją rady miasta, kiedy projekt uchwały w sprawie pomnika trafił do konwentu seniorów. Wczoraj Kowalski odmówił rozmowy z autorem tekstu, a Górski nie odbierał telefonu.
KOMENTARZE
MĘTNA POLSKA
Sławomir Łopatyński
„GAZETA WYBORCZA”
Ze smutkiem patrzę na styl działania magistratu pod rządami Michała Zaleskiego i mam coraz więcej wątpliwości, czy nadal powinien chlubić się udziałem w akcji "Przejrzysta Polska". Polska to jest na pewno, ale z pewnością nie jest przejrzysta.
CO Z ETYKĄ?
Jacek Hołub
„GAZETA WYBORCZA”
Radny Grzegorz Górski próbuje ratować twarz Jacka Kowalskiego i toruńskiego PiS odwracając kota ogonem. Na sesji rady miasta i w wypowiedzi przekazanej „Gazecie” utrzymywał, że Kowalski w połowie kwietnia br. mówił dziennikarzom prawdę, bo pytany był nie o propozycję budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego w Toruniu... tylko o inicjatywę klubu radnych PiS w tej sprawie. Niestety, także i on mija się z prawdą (być może wprowadzony w błąd przez kolegę partyjnego). Nie pytałem radnego PiS o propozycję jego klubu, tylko o inicjatywę budowy monumentu w naszym mieście. A on odpowiedział, że nic o niej nie wie. Nie cytowałem naszej rozmowy dosłownie, żeby uczynić zadość jego prośbie, bo ja gram fair. Jeśli jednak obaj panowie radni Górski i Kowalski mają wątpliwości, jakie pytania zadałem szefowi klubu PiS i jak na nie odpowiedział, to chętnie służę dowodami. Oj, nieładnie brnąć w nieprawdę, zwłaszcza jeśli reprezentuje się partię o dumnej nazwie Prawo i Sprawiedliwość.
Przy okazji zachęcam obu samorządowców, żeby sięgnęli po Kodeks etyki toruńskich radnych. Artykuł pierwszy mówi, że w swojej działalności powinni "godnie reprezentować społeczność lokalną traktując pełnienie mandatu jako służbę zaufania publicznego i kierować się w szczególności: interesem publicznym i dbałością o dobro wspólne mieszkańców i miasta, bezinteresownością i uczciwością, odpowiedzialnością i rzetelnością".
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć