Rozbił 12 samochodów. Ofiary pirata czekają na wyrok

kd
13.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 16:53
A A A Drukuj
Właściciele aut rozbitych przez Pawła S. podczas jego pijackiego rajdu ul. Skłodowskiej-Curie w Toruniu muszą poczekać na wyrok w tej sprawie jeszcze około miesiąca. Oskarżonemu - w przeciwieństwie do nich - nie zależy na szybkim jej zakończeniu.
Sąd
Fot. Sławomir Kamiński / AG / Archiwum
Sąd
ZOBACZ TAKŻE
Wielu z pokrzywdzonych przez niego posiadaczy samochodów czeka niecierpliwie na prawomocne orzeczenie, bo od tego zależy to, kiedy dostaną odszkodowania. A to dlatego, że volkswagen passat, którym 27 czerwca ub.r. siał spustoszenie na ul. Skłodowskiej-Curie 36-letni Paweł S., nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC (sam oskarżony nie miał zaś prawa jazdy). Szkody, które spowodował u osób niemających polisy AC, ureguluje więc Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Ten jednak zwleka z wypłatami do zakończenia sprawy Pawła S. - Uszkodzenia w moim aucie zostały wycenione na ok. 2 tys. zł. Do teraz ich nie naprawiłam, bo czekam na pieniądze z funduszu. A ten czeka na wyrok - zeznawała na ostatniej rozprawie w zeszłym tygodniu właścicielka rozbitego przez 36-latka fiata bravo.

Kiedy to się stało, kobieta była w 9. miesiącu ciąży. S. wyjechał jej na czołowe zderzenie w okolicy skrzyżowania z ul. Równinną. - Przepychał się zakorkowaną ulicą środkiem jezdni, prawie pod prąd. Czułam, że kieruje się prosto na mnie. Na szczęście zdążyłam uciec na pobocze, on jednak uderzył w mój bok - wspominała kobieta (jej pasażerką była inna ciężarna, obu nic się nie stało).

Był to półmetek rajdu, jaki Paweł S. zaczął na ul. Bukowej, gdzie rozbił pierwsze auto. Ścigany od tej pory przez policję zakończył ucieczkę przy Dworcu Wschodnim, bo tam jego zniszczony wóz odmówił dalszej jazdy. Po drodze uszkodził 12 pojazdów, w tym radiowóz. Łącznie wyrządził szkody na 82,5 tys. zł, kilka samochodów nadawało się do kasacji. W organizmie miał ok. 2 prom. alkoholu.

Ponieważ wspomniana właścicielka fiata i jej pasażerka były ostatnimi świadkami oskarżenia, proces teoretycznie mógł się zakończyć. Nie stało się tak, bo S., dla którego prokurator na pewno zażąda więcej niż 3 lat więzienia, wniósł o przesłuchanie dwóch znajomych. Ci jednak już dwa razy nie stawili się na wezwanie sądu. - Są za granicą, pojechali tam do pracy. Wrócą na przełomie lutego i marca - tłumaczył oskarżony.

Sąd dał mu jeszcze jedną, prawdopodobnie ostatnią, szansę i wstrzymał się z zamknięciem sprawy do tego czasu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy