Konsultacje w sprawie średnicówki czyli demokracja krzyku
11.03.2010
, aktualizacja: 10.03.2010 16:59
Alternatywa dla północnej średnicówki Torunia, zmiana charakteru drogi i możliwości jej wytyczenia na terenach urzędu celnego zdominowały drugie konsultacje społeczne ws. budowy trasy. Znów emocje wzięły górę nad rzeczową dyskusją
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Ankieta MZD: za średnicówką ponad 500 osób, przeciw 10 (07-04-10, 11:00)
- Ankieta na targowisku w sprawie średnicówki (01-04-10, 10:00)
- Średnicówka: Tranzyt wjedzie do centrum miasta (23-03-10, 00:00)
- Niech jeżdżą, ale pod oknami innych (26-02-10, 15:39)
SONDAŻ
Organizatorzy spotkania, działająca na zlecenie Miejskiego Zarządu Dróg spółka Inter-Bis Biuro Inżynierii Środowiska, tym razem wynajęli salę gimnastyczną Zespołu Szkół nr 24 i prawie wszyscy mieli gdzie usiąść. Na stołach pojawiły się dokładne plany z przebiegiem trasy i miejscami, w których staną ekrany akustyczne. Każdy z lokatorów mógł podejść do planów i porozmawiać z dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej Anną Stasiak, która spokojnie wyjaśniała wątpliwości. Wielu po rozmowie z szefową MPU opuszczało salę, na której od początku królowały emocje.
Członkowie akcji obywatelskiej "Ratujmy nasze stawy" przygotowali 6-minutową prezentację multimedialną z alternatywnymi trasami dla średnicówki. Niestety, organizatorzy nie pozwolili jej uruchomić, bo nie znalazła się w scenariuszu spotkania. Jej autorzy protestowali i zapewniali, że mówili o niej urzędnikom przed konsultacjami. W końcu zapadła decyzja, że od pokazu rozpocznie się kolejne spotkanie zaplanowane na 23 marca. To rozzłościło zebranych - co chwila przerywali rozmowę i krzykiem domagali się natychmiastowego upublicznienia prezentacji.
Organizatorzy zaplanowali, że dyskusja rozpocznie się od odpowiedzi na pytania postawione podczas poprzedniego spotkania, ale od razu jeden z mężczyzn chciał się dowiedzieć, co mieszkańcy mogą zrobić, by droga w ogóle nie powstała. - Macie państwo swoich przedstawicieli w radzie miasta - tłumaczył Stefan Kalinowski, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg. - To oni uchwalają miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.
- Niech pan nie ściemnia - odpowiedziała Kalinowskiemu sala.
- To, co robi miasto, to niegospodarność - grzmiał jeden z uczestników. - Droga pobiegnie po najdroższych gruntach. Można je sprzedać.
Znów odezwała się sala: - Niech biegnie Polną, a nie przez centrum miasta. Będziemy protestowali.
W czasie środowych konsultacji kolejny raz postulowano odsunięcie drogi od stawów na os. Świętopełka i poprowadzenie jej przez grunty urzędu celnego. - Próbowaliśmy przesunąć trasę maksymalnie na ten teren - wyjaśniał wiceszef drogowców. - Rozmawialiśmy z urzędem, ale oni też mają swoje plany. Poza tym chcemy zbudować drogę główną, która ma swoje parametry i nie możemy na niej tworzyć żadnych "esów" i wygięć.
- Z tymi wygięciami to jest różnie - zauważyła jedna z kobiet. - Jak trzeba było zrobić zakręt na trasie mostowej, by przeszła przez tereny firmy Kabo, to problemów nie było. Dla urzędników ważniejsze są interesy przedsiębiorców a nie mieszkańców.
- Jeszcze nie widziałam, by jakiś kraj w Unii Europejskiej budował średnicówkę przez środek miasta - dodała inna uczestniczka spotkania, czym wzbudziła aplauz.
Torunianie pytali też, czy mogą wnioskować do rajców o zmianę przebiegu trasy. - Oczywiście, że możecie państwo, ale radni otrzymują też mnóstwo wniosków od osób domagających się budowy drogi - tłumaczyła Stasiak.
Jeden z nich odważył się zabrać głos. - Ta trasa nie pojawiła się znikąd, tylko jest planowana od kilkudziesięciu lat - mówił. - Nie powstaje dla jednego czy drugiego osiedla, ale dla całego miasta, my na nią czekamy.
Po tym wystąpieniu z tyłu sali słychać było ciche brawa, przód natomiast krzyczał: "przekupiony", "zabrać mu mikrofon". Mężczyzna nie dał za wygraną. - Na tym polega demokracja, że podobnie jak państwo mogę zabrać głos na tym spotkaniu, bo jestem mieszkańcem tego miasta.
Na koniec zebrani zapytali, gdzie jest prezydent Michał Zaleski? Dlaczego nie przyjeżdża na konsultacje i nie zabiera głosu w sprawie - jak mówią jego urzędnicy - jednej z najważniejszych dróg w mieście. Jedna z kobiet ogłosiła, że prezydent nie ma czasu, bo objeżdża dzielnice miasta: - Jak nie chce przyjść do nas, to my pójdziemy do niego.
Podsumowując dyskusję, mieszkańcy stwierdzili, że gdyby władze miasta zmieniły plany i zamiast średnicówki wybudowały jednojezdniową drogę lokalną, dyskusja wyglądałaby zupełnie inaczej.
Prezentacja akcji obywatelskiej "Ratujmy nasze stawy" i filmy z konsultacji dostępne są na stronie internetowej www.stawy.net.
KOMENTARZ
Marcin Behrendt, "Gazeta Wyborcza"
Szkoda, że prezydent Zaleski kolejny raz nie znalazł czasu, by stanąć przed mieszkańcami, wesprzeć swoich urzędników i bronić średnicówki. Uczestnicy konsultacji czują się lekceważeni, co dodatkowo potęguje ich gniew. Przez to emocje są tak duże, że o merytorycznej dyskusji nie ma mowy. Lokatorzy muszą zdać sobie jednak sprawę, że działa to na ich niekorzyść. Urzędnicy mają już dwa spotkania za sobą, zorganizują jeszcze jedno i przepisom stanie się zadość. Mieszkańcy kolejny raz się wykrzyczą, ale niczego nie wywalczą. Dlatego jak najszybciej powinni wyłonić reprezentację, która usiądzie z magistratem do rzeczowych rozmów. Jeśli urzędnicy nie podejmą dialogu, torunianie będą mieli szansę rozliczyć ich za lekceważenie opinii publicznej już w najbliższych wyborach samorządowych.
Członkowie akcji obywatelskiej "Ratujmy nasze stawy" przygotowali 6-minutową prezentację multimedialną z alternatywnymi trasami dla średnicówki. Niestety, organizatorzy nie pozwolili jej uruchomić, bo nie znalazła się w scenariuszu spotkania. Jej autorzy protestowali i zapewniali, że mówili o niej urzędnikom przed konsultacjami. W końcu zapadła decyzja, że od pokazu rozpocznie się kolejne spotkanie zaplanowane na 23 marca. To rozzłościło zebranych - co chwila przerywali rozmowę i krzykiem domagali się natychmiastowego upublicznienia prezentacji.
Organizatorzy zaplanowali, że dyskusja rozpocznie się od odpowiedzi na pytania postawione podczas poprzedniego spotkania, ale od razu jeden z mężczyzn chciał się dowiedzieć, co mieszkańcy mogą zrobić, by droga w ogóle nie powstała. - Macie państwo swoich przedstawicieli w radzie miasta - tłumaczył Stefan Kalinowski, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg. - To oni uchwalają miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.
- Niech pan nie ściemnia - odpowiedziała Kalinowskiemu sala.
- To, co robi miasto, to niegospodarność - grzmiał jeden z uczestników. - Droga pobiegnie po najdroższych gruntach. Można je sprzedać.
Znów odezwała się sala: - Niech biegnie Polną, a nie przez centrum miasta. Będziemy protestowali.
W czasie środowych konsultacji kolejny raz postulowano odsunięcie drogi od stawów na os. Świętopełka i poprowadzenie jej przez grunty urzędu celnego. - Próbowaliśmy przesunąć trasę maksymalnie na ten teren - wyjaśniał wiceszef drogowców. - Rozmawialiśmy z urzędem, ale oni też mają swoje plany. Poza tym chcemy zbudować drogę główną, która ma swoje parametry i nie możemy na niej tworzyć żadnych "esów" i wygięć.
- Z tymi wygięciami to jest różnie - zauważyła jedna z kobiet. - Jak trzeba było zrobić zakręt na trasie mostowej, by przeszła przez tereny firmy Kabo, to problemów nie było. Dla urzędników ważniejsze są interesy przedsiębiorców a nie mieszkańców.
- Jeszcze nie widziałam, by jakiś kraj w Unii Europejskiej budował średnicówkę przez środek miasta - dodała inna uczestniczka spotkania, czym wzbudziła aplauz.
Torunianie pytali też, czy mogą wnioskować do rajców o zmianę przebiegu trasy. - Oczywiście, że możecie państwo, ale radni otrzymują też mnóstwo wniosków od osób domagających się budowy drogi - tłumaczyła Stasiak.
Jeden z nich odważył się zabrać głos. - Ta trasa nie pojawiła się znikąd, tylko jest planowana od kilkudziesięciu lat - mówił. - Nie powstaje dla jednego czy drugiego osiedla, ale dla całego miasta, my na nią czekamy.
Po tym wystąpieniu z tyłu sali słychać było ciche brawa, przód natomiast krzyczał: "przekupiony", "zabrać mu mikrofon". Mężczyzna nie dał za wygraną. - Na tym polega demokracja, że podobnie jak państwo mogę zabrać głos na tym spotkaniu, bo jestem mieszkańcem tego miasta.
Na koniec zebrani zapytali, gdzie jest prezydent Michał Zaleski? Dlaczego nie przyjeżdża na konsultacje i nie zabiera głosu w sprawie - jak mówią jego urzędnicy - jednej z najważniejszych dróg w mieście. Jedna z kobiet ogłosiła, że prezydent nie ma czasu, bo objeżdża dzielnice miasta: - Jak nie chce przyjść do nas, to my pójdziemy do niego.
Podsumowując dyskusję, mieszkańcy stwierdzili, że gdyby władze miasta zmieniły plany i zamiast średnicówki wybudowały jednojezdniową drogę lokalną, dyskusja wyglądałaby zupełnie inaczej.
Prezentacja akcji obywatelskiej "Ratujmy nasze stawy" i filmy z konsultacji dostępne są na stronie internetowej www.stawy.net.
KOMENTARZ
Marcin Behrendt, "Gazeta Wyborcza"
Szkoda, że prezydent Zaleski kolejny raz nie znalazł czasu, by stanąć przed mieszkańcami, wesprzeć swoich urzędników i bronić średnicówki. Uczestnicy konsultacji czują się lekceważeni, co dodatkowo potęguje ich gniew. Przez to emocje są tak duże, że o merytorycznej dyskusji nie ma mowy. Lokatorzy muszą zdać sobie jednak sprawę, że działa to na ich niekorzyść. Urzędnicy mają już dwa spotkania za sobą, zorganizują jeszcze jedno i przepisom stanie się zadość. Mieszkańcy kolejny raz się wykrzyczą, ale niczego nie wywalczą. Dlatego jak najszybciej powinni wyłonić reprezentację, która usiądzie z magistratem do rzeczowych rozmów. Jeśli urzędnicy nie podejmą dialogu, torunianie będą mieli szansę rozliczyć ich za lekceważenie opinii publicznej już w najbliższych wyborach samorządowych.
- 21 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Redaktorze ! O czym pan pisze ?!
cromio
11.03.10, 11:00
Zaleski miałby przyjechać na spotkanie, gdzie mogą go krytykować ??? Onprzyjeżdża tylko na przecięcia wstęg, np. na stadionie żużlowym, gdzie wszyscygo chwalą !»
-
Konsultacje w sprawie średnicówki czyli demokra...
kid_cassidy
11.03.10, 13:10
przy tempie, w jakim rosnie w Toruniu ilośc samochodów, przy obecnej i planowanej sieci drogowej miasta, za kilka lat nie bedzie miało znaczenia, czy ktos mieszka przy srednicówie, czy przy »
-
Re: Konsultacje w sprawie średnicówki czyli demok
abla.abla
11.03.10, 16:38
Skąd wytrzasnąłeś te babcie moherowe? Podczas dwóch konsultacji żadna babcia niezabierała głosu ani o to nie zabiegała.cierpisz na urojenia, może zebraniapomyliłeś? »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
odtwórz

