Ostra jazda z autostradą. Projekt do kosza
03.03.2009
, aktualizacja: 03.03.2009 11:24
Skandal z autostradą. Sąd Administracyjny w Warszawie unieważnił pozwolenie na budowę odcinka Lubicz-Czerniewice, bo dojazd do A1 zaprojektowany przez GDDKiA rozmija się z trasą wylotową z Torunia
ZOBACZ TAKŻE
- Czerniewice: gordyjski węzeł na autostradzie (19-03-09, 05:00)
- Kolejny bubel drogowców: węzeł w Czerniewicach (05-03-09, 01:00)
- GTC ma 1,07 mld euro kredytu na budowę A1 (15-12-08, 18:23)
SERWISY
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, po skardze toruńskiego magistratu, uchylił decyzję głównego inspektora nadzoru budowlanego zatwierdzającą projekt budowlany i pozwolenie na budowę 11-kilometrowego odcinka autostrady A1 Lubicz-Czerniewice. WSA zakazał też rozpoczęcia budowy do czasu uprawomocnienia się wyroku. Wyrok zapadł 18 lutego br.
Toruń walczy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad o projekt odcinka A1 od ok. roku. Wszystko przez to, że GDDKiA, planując autostradę z dojazdem od strony miasta na wysokości Lubicza, nie uwzględniła, że władze Torunia chcą przebudować Szosę Lubicką i poprowadzić ją wiaduktem nad torami kolejowymi, co podniesie poziom jezdni. Gdyby drogowcy zaczęli równocześnie obie inwestycje - z jednej strony miejską, a z drugiej Generalnej Dyrekcji - doszłoby do absurdalnej sytuacji: trasy by się minęły, a auta z Szosy Lubickiej spadałyby w kilkumetrową przepaść. Dlaczego? Bo przebudowana Lubicka ma przebiegać kilka metrów wyżej niż dzisiaj, a planiści Generalnej Dyrekcji zaprojektowali połączenie jezdni na obecnym poziomie.
- Obie drogi w miejscu połączenia zbiegają się na różnych wysokościach - mówi Adam Popielewski, dyrektor wydziału architektury i budownictwa toruńskiego magistratu. - Generalna Dyrekcja wybrała rozwiązanie kuriozalne, mogłaby spróbować zaplanować to inaczej. Miasto opiniowało projekt autostrady i zwracało uwagę na to, że ten wariant jest nie do przyjęcia.
Opracowany przez Toruń plan modernizacji Szosy Lubickiej do rogatek miasta był pierwszy. Toruń dostał od wojewody pozwolenie na budowę 23 sierpnia 2006 r. Dokument wciąż jest ważny. Miasto nie rozpoczęło inwestycji, bo - jak twierdzą urzędnicy - nie miało na nią pieniędzy. GDDKiA opracowywało swój projekt później, ignorując zastrzeżenia władz grodu Kopernika. W grudniu 2007 r. wystąpiła o pozwolenie na budowę i dostała je w kwietniu ub.r. Miasto zaskarżyło tę decyzję Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego. GINS utrzymał pozwolenie w mocy, więc w lipcu ub.r. władze Torunia wysłały skargę na jego rozstrzygnięcie do WSA.
Jak wiemy z nieoficjalnych źródeł, werdykt sądu wywołał popłoch w bydgoskim oddziale GDDKiA. - Nie mamy na piśmie wyroku z uzasadnieniem, do którego moglibyśmy się odnieść, więc na razie wstrzymam się z komentarzem - mówi Tomasz Okoński, rzecznik Generalnej Dyrekcji w Bydgoszczy.
Drogowcy mogą się odwołać od wyroku WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale procedura opóźni inwestycję - nawet gdyby wygrali. Zmiana projektu i uzyskanie nowego pozwolenia na budowę także oznacza poślizg w budowie toruńskiego odcinka A1.
Aleksander Kozłowski, doradca zarządu konsorcjum GTC, które ma budować odcinek autostrady Nowe Marzy - Czerniewice (w oparciu o projekt GDDKiA), o zamieszaniu dowiedział się od "Gazety". - Przejęliśmy projekt od Generalnej Dyrekcji i zobowiązaliśmy się, że go zmienimy, żeby wszystko było w porządku - mówi Kozłowski. - Mam nadzieję, że to nam zajmie do czterech miesięcy, ale to nie powinno wpłynąć na termin realizacji inwestycji.
- Wpadka GDDKiA może oznaczać nawet roczny poślizg - komentuje tymczasem zastrzegający anonimowość informator "Gazety".
Budowa 62-kilometrowego odcinka autostrady A1 Nowe Marzy - Toruń - Czerniewice ruszyła w sierpniu ub.r. i ma potrwać do końca roku 2011. Pracujący na zlecenie GTC drogowcy z konsorcjum Skanska-NDI w ramach inwestycji muszą zbudować dwa mosty przez Wisłę i przeprawę przez Drwęcę. Budowa jednego kilometra nowej autostrady kosztuje 11,7 mln euro, a koszt postawienia trzech mostów to 191 mln euro. Budowa pierwszych 90 km A1 z Gdańska do Nowych Marz rozpoczęła się w 2005 r., a zakończyła w październiku ub.r. Miejski plan modernizacji Szosy Lubickiej do granic miasta przewiduje budowę drugiej dwupasmowej nitki jezdni i wiaduktu nad torami kolejowymi linii Toruń-Sierpc, która w przyszłości ma być częściej używana niż obecnie.
Komentarz
Jacek Hołub
Bezmyślny upór Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad forsującej absurdalny projekt dojazdu do A1 może spowodować opóźnienie w realizacji najważniejszej inwestycji dla naszego regionu i priorytetowego zadania dla rządu. Jeśli ktoś ma wątpliwości, dlaczego Polska jest jednym z nielicznych państw w Europie, które nie potrafią budować autostrad, teraz ma odpowiedź. Między innymi dlatego, że biorą się za to urzędnicy, których podstawową racją bytu jest trwanie na stanowiskach, nie zaś robienie tego, co do nich należy. Dzięki temu mamy Dyrekcję Autostrad bez autostrad. I generalnie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że opłacamy ją z własnych podatków. Jedno jest pewne: winni za błędy przy planowaniu trasy pod Toruniem powinni ponieść surowe konsekwencje. Jeżeli do tego nie dojdzie, tylko czekać kolejnych wpadek, za które zapłacimy my wszyscy.
Toruń walczy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad o projekt odcinka A1 od ok. roku. Wszystko przez to, że GDDKiA, planując autostradę z dojazdem od strony miasta na wysokości Lubicza, nie uwzględniła, że władze Torunia chcą przebudować Szosę Lubicką i poprowadzić ją wiaduktem nad torami kolejowymi, co podniesie poziom jezdni. Gdyby drogowcy zaczęli równocześnie obie inwestycje - z jednej strony miejską, a z drugiej Generalnej Dyrekcji - doszłoby do absurdalnej sytuacji: trasy by się minęły, a auta z Szosy Lubickiej spadałyby w kilkumetrową przepaść. Dlaczego? Bo przebudowana Lubicka ma przebiegać kilka metrów wyżej niż dzisiaj, a planiści Generalnej Dyrekcji zaprojektowali połączenie jezdni na obecnym poziomie.
- Obie drogi w miejscu połączenia zbiegają się na różnych wysokościach - mówi Adam Popielewski, dyrektor wydziału architektury i budownictwa toruńskiego magistratu. - Generalna Dyrekcja wybrała rozwiązanie kuriozalne, mogłaby spróbować zaplanować to inaczej. Miasto opiniowało projekt autostrady i zwracało uwagę na to, że ten wariant jest nie do przyjęcia.
Opracowany przez Toruń plan modernizacji Szosy Lubickiej do rogatek miasta był pierwszy. Toruń dostał od wojewody pozwolenie na budowę 23 sierpnia 2006 r. Dokument wciąż jest ważny. Miasto nie rozpoczęło inwestycji, bo - jak twierdzą urzędnicy - nie miało na nią pieniędzy. GDDKiA opracowywało swój projekt później, ignorując zastrzeżenia władz grodu Kopernika. W grudniu 2007 r. wystąpiła o pozwolenie na budowę i dostała je w kwietniu ub.r. Miasto zaskarżyło tę decyzję Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego. GINS utrzymał pozwolenie w mocy, więc w lipcu ub.r. władze Torunia wysłały skargę na jego rozstrzygnięcie do WSA.
Jak wiemy z nieoficjalnych źródeł, werdykt sądu wywołał popłoch w bydgoskim oddziale GDDKiA. - Nie mamy na piśmie wyroku z uzasadnieniem, do którego moglibyśmy się odnieść, więc na razie wstrzymam się z komentarzem - mówi Tomasz Okoński, rzecznik Generalnej Dyrekcji w Bydgoszczy.
Drogowcy mogą się odwołać od wyroku WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale procedura opóźni inwestycję - nawet gdyby wygrali. Zmiana projektu i uzyskanie nowego pozwolenia na budowę także oznacza poślizg w budowie toruńskiego odcinka A1.
Aleksander Kozłowski, doradca zarządu konsorcjum GTC, które ma budować odcinek autostrady Nowe Marzy - Czerniewice (w oparciu o projekt GDDKiA), o zamieszaniu dowiedział się od "Gazety". - Przejęliśmy projekt od Generalnej Dyrekcji i zobowiązaliśmy się, że go zmienimy, żeby wszystko było w porządku - mówi Kozłowski. - Mam nadzieję, że to nam zajmie do czterech miesięcy, ale to nie powinno wpłynąć na termin realizacji inwestycji.
- Wpadka GDDKiA może oznaczać nawet roczny poślizg - komentuje tymczasem zastrzegający anonimowość informator "Gazety".
Budowa 62-kilometrowego odcinka autostrady A1 Nowe Marzy - Toruń - Czerniewice ruszyła w sierpniu ub.r. i ma potrwać do końca roku 2011. Pracujący na zlecenie GTC drogowcy z konsorcjum Skanska-NDI w ramach inwestycji muszą zbudować dwa mosty przez Wisłę i przeprawę przez Drwęcę. Budowa jednego kilometra nowej autostrady kosztuje 11,7 mln euro, a koszt postawienia trzech mostów to 191 mln euro. Budowa pierwszych 90 km A1 z Gdańska do Nowych Marz rozpoczęła się w 2005 r., a zakończyła w październiku ub.r. Miejski plan modernizacji Szosy Lubickiej do granic miasta przewiduje budowę drugiej dwupasmowej nitki jezdni i wiaduktu nad torami kolejowymi linii Toruń-Sierpc, która w przyszłości ma być częściej używana niż obecnie.
Komentarz
Jacek Hołub
Bezmyślny upór Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad forsującej absurdalny projekt dojazdu do A1 może spowodować opóźnienie w realizacji najważniejszej inwestycji dla naszego regionu i priorytetowego zadania dla rządu. Jeśli ktoś ma wątpliwości, dlaczego Polska jest jednym z nielicznych państw w Europie, które nie potrafią budować autostrad, teraz ma odpowiedź. Między innymi dlatego, że biorą się za to urzędnicy, których podstawową racją bytu jest trwanie na stanowiskach, nie zaś robienie tego, co do nich należy. Dzięki temu mamy Dyrekcję Autostrad bez autostrad. I generalnie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że opłacamy ją z własnych podatków. Jedno jest pewne: winni za błędy przy planowaniu trasy pod Toruniem powinni ponieść surowe konsekwencje. Jeżeli do tego nie dojdzie, tylko czekać kolejnych wpadek, za które zapłacimy my wszyscy.
Wiadomości z Torunia. Polecamy: Pod sąd za końskie zaloty w autobusie
- 82 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Dyrektor GDDKiA do dymisji - Natychmiast!
pinocchio
03.03.09, 13:08
Burdel i głupota w oddzialach, jesli nie umie nad tym zapanowac - dymisja w trybie pilnym. Polski nie stać na opóźnienia spowodowane brakiem kompetencji darmozjadów.»
-
Dwupasmowa? A cóż to znaczy?
dennis_lance
03.03.09, 16:00
Kiedy wreszcie Szanowni Państwo Redaktorstwo, szczególnie ci piszący o tematyce infrastrukturalnej, nauczą się, że nie istnieje takie pojęcie w drogownictwie :roll: Albo mamy drogę »
-
Ostra jazda z autostradą. Projekt do kosza
nitryfikator
03.03.09, 19:00
GDDKiA nie jest winne? czy niektórym się we łbach poprzewracało czy wypowiadasię ktoś z tej "firmy"? Sprawa prosta projekt miasta był pierwszy i do niego należało się dostosować. To że nie »
Najczęściej czytane24 htydzień






