Pacjenci nabici w kopertę przy przychodni zdrowia
24.01.2012
, aktualizacja: 23.01.2012 17:10
Niepełnosprawni mają problem z zaparkowaniem pod przychodnią przy ul. Uniwersyteckiej, bo drogowcy źle oznakowali postój. - Miejsca dla inwalidów przez cały czas są zastawione przez samochody nieuprawnionych kierowców - mówi nasz czytelnik
Miejska Przychodnia Specjalistyczna przy ul. Uniwersyteckiej to jedna z największych placówek dla chorych w mieście. Do ponad 20 poradni i pracowni codziennie przyjeżdżają tłumy pacjentów. Z pomocy lekarskiej korzysta też wielu niepełnosprawnych i ludzi w podeszłym wieku, którzy mają kłopot z samodzielnym poruszaniem się. Drogowcy wyznaczyli dla nich cztery miejsca postojowe między lecznicą a Muzeum Etnograficznym. O tym, że mogą parkować na nich bezpłatnie auta, informuje charakterystyczny niebieski znak z białą planszą wskazującą, że mają do dyspozycji cztery stanowiska. Problem w tym, że na chodniku brakuje namalowanych kopert, więc kierowcy nic sobie nie robią z oznakowania.
- Efekt jest taki, że miejsca dla inwalidów przez cały czas są zastawione przez samochody nieuprawnionych kierowców - wskazuje nasz czytelnik.
Mężczyzna regularnie przywozi do przychodni 90-letnią teściową, która porusza się o kulach. - Mimo iż mam kartę parkingową osoby niepełnosprawnej, nie mam szans na postawienie auta pod budynkiem, więc podjeżdżam i wysadzam mamę przy wejściu. Teściowa musi poradzić sobie sama, żeby dojść do dermatologa, a ja w tym czasie krążę samochodem w poszukiwaniu wolnego miejsca.
Jeśli nasz czytelnik je znajdzie, musi za postój zapłacić, bo okolice są objęte strefą A płatnego parkowania. Cena - 3 zł za godzinę. Później znów podjeżdża pod przychodnię, żeby odebrać starszą panią.
- Interweniował pan u strażników miejskich, że kierowcy zastawiają miejsca dla niepełnosprawnych? - pytam.
- Próbowałem, ale usłyszałem, że municypalni nie mogą karać parkujących w tym miejscu, bo jest ono źle oznakowane - słyszę. - Podobno kiedyś tak zrobili, a właściciel samochodu, który dostał mandat, odwołał się do sądu i kara została anulowana.
Sprawdziliśmy. Rzeczywiście, latem zeszłego roku strażnicy wlepili mandat niezdyscyplinowanemu kierowcy, który zostawił pojazd za znakiem, ale ten nie zapłacił ani grosza.
- Stanowisko sądu jest takie, że jeżeli nie ma wymalowanych dodatkowo kopert bądź nie ma znaku informującego o tym, że miejsce dla niepełnosprawnych się kończy, to nie możemy interweniować. Tak jest właśnie w tym przypadku - wyjaśnia Jarosław Paralusz, rzecznik prasowy toruńskich municypalnych. - Przesłaliśmy informację do Miejskiego Zarządu Dróg, żeby uzupełnili oznakowanie, nic więcej nie możemy zrobić.
- Kiedy wystąpiliście do MZD? - drążę.
- Od razu po decyzji sądu, w czasie letnich wakacji - odpowiada Paralusz.
Nasz czytelnik wskazuje, że jesienią zeszłego roku sam prosił drogowców o właściwe oznakowanie postoju, ale nie doczekał się reakcji. Wcześniej był świadkiem problemów młodej kobiety, która do przychodni przyjechała z dzieckiem na wózku inwalidzkim. Ponieważ wyznaczone stanowiska były zajęte, podobnie jak miejsca dla "zwykłych" kierowców, zostawiła auto w niedozwolonym miejscu.
- Nie miała innego wyjścia. A strażnicy założyli jej blokadę - relacjonuje. - Nie wiem, jak sprawa się skończyła, może municypalni anulowali karę, ale na pewno do tego by nie doszło, gdyby były koperty dla niepełnosprawnych.
Co na to drogowcy?
- Pomalujemy koperty tak szybko jak to możliwe, czyli jak tylko poprawi się pogoda. Podczas takich prac nie może być mokro i nie może być mrozu - mówi Agnieszka Kobus-Pęńsko, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu.
- Dlaczego działacie tak późno mimo wcześniejszych sygnałów?
- Przeprowadzimy w tej sprawie postępowanie wewnętrzne i zostaną wyciągnięte konsekwencje, żeby się to więcej nie powtórzyło.
Komentarz
Jacek Hołub
Pędzel, kubełek białej farby i odrobina dobrej woli. Tak niewiele trzeba, żeby pomóc niepełnosprawnym, dla których podróż do lekarza przy ul. Uniwersyteckiej jest prawdziwym torem przeszkód. Pieniądze na narzędzia urzędnicy z Miejskiego Zarządu Dróg mają, z naszych podatków. Szkoda, że zabrakło im zaangażowania, żeby wcześniej rozwiązać problem mieszkańców miasta.
- Efekt jest taki, że miejsca dla inwalidów przez cały czas są zastawione przez samochody nieuprawnionych kierowców - wskazuje nasz czytelnik.
Mężczyzna regularnie przywozi do przychodni 90-letnią teściową, która porusza się o kulach. - Mimo iż mam kartę parkingową osoby niepełnosprawnej, nie mam szans na postawienie auta pod budynkiem, więc podjeżdżam i wysadzam mamę przy wejściu. Teściowa musi poradzić sobie sama, żeby dojść do dermatologa, a ja w tym czasie krążę samochodem w poszukiwaniu wolnego miejsca.
Jeśli nasz czytelnik je znajdzie, musi za postój zapłacić, bo okolice są objęte strefą A płatnego parkowania. Cena - 3 zł za godzinę. Później znów podjeżdża pod przychodnię, żeby odebrać starszą panią.
- Interweniował pan u strażników miejskich, że kierowcy zastawiają miejsca dla niepełnosprawnych? - pytam.
- Próbowałem, ale usłyszałem, że municypalni nie mogą karać parkujących w tym miejscu, bo jest ono źle oznakowane - słyszę. - Podobno kiedyś tak zrobili, a właściciel samochodu, który dostał mandat, odwołał się do sądu i kara została anulowana.
Sprawdziliśmy. Rzeczywiście, latem zeszłego roku strażnicy wlepili mandat niezdyscyplinowanemu kierowcy, który zostawił pojazd za znakiem, ale ten nie zapłacił ani grosza.
- Stanowisko sądu jest takie, że jeżeli nie ma wymalowanych dodatkowo kopert bądź nie ma znaku informującego o tym, że miejsce dla niepełnosprawnych się kończy, to nie możemy interweniować. Tak jest właśnie w tym przypadku - wyjaśnia Jarosław Paralusz, rzecznik prasowy toruńskich municypalnych. - Przesłaliśmy informację do Miejskiego Zarządu Dróg, żeby uzupełnili oznakowanie, nic więcej nie możemy zrobić.
- Kiedy wystąpiliście do MZD? - drążę.
- Od razu po decyzji sądu, w czasie letnich wakacji - odpowiada Paralusz.
Nasz czytelnik wskazuje, że jesienią zeszłego roku sam prosił drogowców o właściwe oznakowanie postoju, ale nie doczekał się reakcji. Wcześniej był świadkiem problemów młodej kobiety, która do przychodni przyjechała z dzieckiem na wózku inwalidzkim. Ponieważ wyznaczone stanowiska były zajęte, podobnie jak miejsca dla "zwykłych" kierowców, zostawiła auto w niedozwolonym miejscu.
- Nie miała innego wyjścia. A strażnicy założyli jej blokadę - relacjonuje. - Nie wiem, jak sprawa się skończyła, może municypalni anulowali karę, ale na pewno do tego by nie doszło, gdyby były koperty dla niepełnosprawnych.
Co na to drogowcy?
- Pomalujemy koperty tak szybko jak to możliwe, czyli jak tylko poprawi się pogoda. Podczas takich prac nie może być mokro i nie może być mrozu - mówi Agnieszka Kobus-Pęńsko, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu.
- Dlaczego działacie tak późno mimo wcześniejszych sygnałów?
- Przeprowadzimy w tej sprawie postępowanie wewnętrzne i zostaną wyciągnięte konsekwencje, żeby się to więcej nie powtórzyło.
Komentarz
Jacek Hołub
Pędzel, kubełek białej farby i odrobina dobrej woli. Tak niewiele trzeba, żeby pomóc niepełnosprawnym, dla których podróż do lekarza przy ul. Uniwersyteckiej jest prawdziwym torem przeszkód. Pieniądze na narzędzia urzędnicy z Miejskiego Zarządu Dróg mają, z naszych podatków. Szkoda, że zabrakło im zaangażowania, żeby wcześniej rozwiązać problem mieszkańców miasta.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć