Prof. Chmielewski: Sojusz z Pampeluną nas zgubi

prof. Witold Chmielewski pisze o wspólnej walce Torunia i Pampeluny o Europejską Stolicę Kultury w 2016 roku
12.11.2009 , aktualizacja: 12.11.2009 18:26
A A A Drukuj
Nie wierzę, aby za wzorzec kultury europejskiej uznano kultywowanie okrutnej gonitwy byków i narażano się na poddanie ogromnej krytyce ze strony obrońców zwierząt z całego świata
Logo ESK
Logo ESK
ZOBACZ TAKŻE
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski 9 listopada oficjalnie ogłosił konkurs na uzyskanie miana Europejskiej Stolicy Kultury Polska 2016. Jak powszechnie wiadomo, o tytuł ten ubiegać się będzie także Toruń, którego władze jako pierwsze w Polsce zgłosiły taką deklarację. Mamy teraz dziewięć miesięcy, by wspólnie z innymi dziewięcioma polskimi miastami przygotować nasz projekt do pierwszego etapu konkursu, w którym wyłonione zostaną trzy, może cztery najciekawsze spośród nich. Od czasu złożenia deklaracji przez Toruń w październiku 2006 roku minęły już trzy lata. Jak Toruń wykorzystał ten czas? Co zrobiono i czego nie zrobiono, by wzmocnić nasze szanse? Jak i czy realizowane są wymogi, które powinniśmy spełnić i zawrzeć w przygotowanej przez Toruń aplikacji konkursowej?

Popełniliśmy zasadniczy błąd

Przyjrzyjmy się bliżej jednemu z głównych haseł Torunia: wspólne ubieganie się o tytuł ESK 2016 z partnerską Pampeluną. Jak wiemy, w 2016 roku będą dwie europejskie stolice - jedna w Polsce i jedna w Hiszpanii. Wydawać by się mogło, że jest to słuszna droga. Poświęcone zostało temu celowi wiele działań, odbywały się liczne wyjazdy i wzajemne odwiedziny, a także wydarzenia artystyczne i promocyjne. Wydano też tym samym na ten cel niemałe pieniądze. W czerwcu 2008 roku burmistrz Pampeluny i prezydent Torunia podpisali "Porozumienie o współpracy między Pampeluną i Toruniem w sprawie wspólnego ubiegania się o tytuł Europejskich Stolic Kultury w 2016 roku".

Jak tego rodzaju inicjatywy określane są w oficjalnych dokumentach? W "Poradniku dla miast ubiegających się o tytuł ESK 2016", opracowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, znajdziemy takie oto wskazania: "W latach poprzedzających 2016 rok, a nawet już na etapie przygotowania wniosku aplikacyjnego, warto nawiązać kontakt z miastami kandydującymi do tytułu w Hiszpanii, a następnie zastanowić się nad możliwą współpracą w przypadku wygranej każdego z nich. ( ) Prawdziwa współpraca będzie możliwa dopiero po ostatecznej nominacji. ( ) w momencie składania aplikacji nie jest znana decyzja panelu ekspertów o wyborze konkretnych miast - trudno jest wytypować to miasto, które zdobędzie tytuł. Można więc w tym miejscu zasugerować raczej współpracę z organizacjami i indywidualnymi artystami hiszpańskimi niż koncentrowanie całej uwagi na jednym z hiszpańskich miast".

Zatem popełniony już został pierwszy i poważny błąd, który na pewno zostanie wytknięty przez zespół oceniających nas ekspertów. Nie wiem, czy Pampeluna podpisała podobne porozumienia z pozostałymi polskimi kandydatami - chyba raczej nie. Zatem ani Toruń nie ma gwarancji, że w Hiszpanii zwycięży akurat Pampeluna, ani też my nie jesteśmy w stanie zagwarantować Hiszpanom naszego zwycięstwa. Spróbujmy więc teraz ocenić, jakie szanse ma Pampeluna?

"Ludzka gonitwa" zamiast gonitwy byków

Miesiąc po podpisaniu porozumienia z Pampeluną w lipcu 2008 roku toruńscy urzędnicy wpadli na pomysł przeprowadzenia transmisji "na żywo" odbywającego się tam święta San Fermin, znanego przede wszystkim z bardzo kontrowersyjnej gonitwy byków i ludzi. Pewnie niewiele brakowało, a na dużym ekranie ustawionym w centrum Torunia odbyłaby się transmisja nie tylko z uroczystości otwarcia, ale także z samej gonitwy z bykami po ulicach miasta. Na szczęście liczne protesty wielu torunian, także na forum internetowym "Gazety Wyborczej", spowodowały wycofanie się władz miasta z tej fatalnej decyzji. Urzędnicy twierdzili później, że ponoć wcale takiej transmisji nie planowali.

Jak donosiła w tym roku prasa, obrońcy praw zwierząt z całego świata coraz intensywniej protestują przeciwko tradycyjnemu i okrutnemu świętu San Fermin. W gonitwie dręczone są zwierzęta, bywają także poważnie ranieni ludzie, w tym roku zginęła jedna osoba. Na kilka dni przed gonitwą byków odbywa się w Pampelunie impreza o nazwie "Human Race" ("Ludzka Gonitwa"), organizowana przez PETA (People for the Ethical Treatment of Animals - Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt). W mieście pojawiają się transparenty: "Tortura to nie kultura", "Byki - tak, walki byków - nie", "Naga prawda: corrida jest okrutna". Ulicami miasta przebiegają wówczas setki ludzi, ubranych jedynie w czerwone chusty i plastikowe rogi na głowach. Pokazują oni mieszkańcom miasta i turystom inny sposób świętowania niż męczenie paniczną gonitwą przerażonych zwierząt, zabijanych na koniec gonitwy w czasie corridy na arenie.

W tegorocznym "biegu nagich" wzięli udział uczestnicy z USA, Kanady i większości krajów europejskich, także z Hiszpanii i Polski, przyciągnął on także uwagę wielu światowych mediów. PETA zwróciła się do burmistrz Pampeluny (tej samej, z którą podpisał umowę nasz prezydent) z prośbą o zaniechanie starej i przyjęcie nowej tradycji - radosnej "Human Race". Mimo nasilającej się wśród Hiszpanów pogardy do corridy (ostatnio rada miejska Barcelony zakazała tej prymitywnej i krwawej rozrywki) oraz tysięcy petycji z całego świata napływających do burmistrz Pampeluny, nie odpowiedziała ona na prośbę PETA. Zapewne i ona, i mieszkańcy miasta stanęli przed bardzo trudnym wyborem - gonitwy byków przyciągają tam aż ponad milion turystów, a to jest źródło poważnych dochodów.

Moim zdaniem raczej żaden z 13 ekspertów oceniających wnioski nie poprze Pampeluny. Nie wierzę, aby za wzorzec kultury europejskiej uznano kultywowanie okrutnej gonitwy i narażano się na poddanie ogromnej krytyce ze strony obrońców zwierząt z całego świata. Należy także wnioskować, że eksperci tym samym nie poprą również Torunia, wiedząc o naszym wsparciu dla Pampeluny i podpisanym z nią cyrografie. Chyba że prezydent i władze Torunia zdecydują się na bardzo trudny, ale jedyny w tej sytuacji krok: wesprą starania obrońców praw zwierząt i zaproponują Pampelunie wycofanie się z okrutnej gonitwy byków, warunkując tym aktem dalszą współpracę. Może wówczas, także w Pampelunie, znajdą się odważni mieszkańcy i swój projekt ESK 2016 oprą na wycofaniu się z corridy? Wtedy szanse Pampeluny mogą ogromnie wzrosnąć. Torunia także.

Żużel jak corrida

Jest coś wspólnego, co łączy pampeluńskie gonitwy byków i corridy z toruńskimi gonitwami motocykli żużlowych. Kibice żużlowi również szukają silnych wrażeń i bywa, że nie tylko sportowych. Pojawiają się u nich także, czasami głęboko ukrywane, oczekiwania na jakieś mrożące krew w żyłach wydarzenia - najczęściej bywają nimi niestety wypadki. Ponoć na toruńskim stadionie żużlowym mają się także odbywać niebezpieczne popisy skoków motocyklowych i samochodowych. Władze miasta, ale także my, mieszkańcy Torunia, powinniśmy zdecydować, czy tak naprawdę chcemy być europejską stolicą kultury, czy europejską stolicą żużla? Jak dotąd działania podejmowane przez miasto i ilość wydawanych na nie pieniędzy wskazują raczej na żużel. Cóż, znakomita większość przyszłych wyborców odwiedza jednak Motoarenę, a nie teatr.

* Witold Chmielewski. Rocznik 1949. Artysta plastyk, profesor na wydziale sztuk pięknych UMK, scenograf teatralny i telewizyjny, twórca realizacji wystawienniczych, małej architektury, wnętrz oraz promocji i reklamy wizualnej, animator kultury, autor publikacji w wydawnictwach naukowych i artystycznych. Inicjator powołania na UMK kierunku edukacja artystyczna.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów