Mistrzyni: "Przegrana z kobietą uraża ich ego"

Rozmowa z Zofią Lewandowską*
23.07.2011 , aktualizacja: 22.07.2011 11:34
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Nie lubię grać w piłkarzyki z przypadkowymi facetami w knajpie. Są podpici, krzykliwi. Udają, że nie biorą gry na poważnie, ale widać, że przegrana z kobietą uraża ich ego

Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Magdalena Bońkowska : Toruń podobno słynie z piłkarzyków.

Zofia Lewandowska: To prawda, możemy poszczycić się mistrzowskimi tytułami w tej dyscyplinie. Jednak przede wszystkim Toruń słynie ze swojego wyjątkowego piłkarzykowego klimatu. Zawodnicy z całej Polski chcą tu grać ze względu na atmosferę. Ponadto Toruń ma bardzo dobrze zorganizowany Klub Futbolu Stołowego. Organizacja, profesjonalny sprzęt oraz wysoki poziom gry przyciągają zawodników z innych miast. Ponadto klub zapewnia wszystkim chętnym graczom możliwość pokazania, na co ich stać w klubie Carpe Diem, gdzie zawodnicy ćwiczą od godziny dwunastej nawet do późnej nocy.

Na czym polega fenomen piłkarzyków?

- To proste, ta gra łączy ludzi, tworzy więzi. Pozwala na poznanie nowych ciekawych osób. Członkowie klubu wyjeżdżają na rozgrywki do wielu miast w Polsce, a także za granicą, co daje możliwość nawiązania wielu kontaktów. Piłkarzyki mogą być świetną formą zabawy w barze, ale są także sposobem na sprawdzenie własnych możliwości - zarówno podczas towarzyskiego spotkania, jak i treningów i rozgrywek.

Nadal dyskutuje się nad tym, czy piłkarzyki, które wielu kojarzą się wyłącznie z knajpami i piciem piwa, można nazwać sportem.

- Początki piłkarzyków jako dyscypliny sportowej są dosyć kontrowersyjne. Podobnie było z wynalezionym przez Chińczyków badmintonem albo z bilardem - początkowo również grą barową. Jest to sport, który dopiero raczkuje, potrzebuje dużego dofinansowania. Sposób jego postrzegania na pewno zmieni się z czasem, gdy futbol stołowy nabierze większego wydźwięku i szacunku. Piłkarzyki jako sport mają niespełna sto lat i wymagają większej profesjonalizacji, która na świecie rozpoczęła się w latach 50. i 60., a w Polsce dopiero w latach 90.

Czy ta gra wymaga siły fizycznej?

- Na pewno wymaga dobrze wykształconych mięśni, gdyż w innym wypadku gracz może nabawić się kontuzji.

Jakich na przykład?

- Najczęściej: kontuzji stawu barkowego, łokciowego, a przy złej postawie podczas gry i nieodpowiednim wzroście może wypaść dysk - są to jednak bardzo rzadkie przypadki. W tym sporcie liczy się przede wszystkim technika, a nie siła i sprawność fizyczna. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że futbol stołowy uprawiają również kobiety i są w tym dobre, co nadal wielu zaskakuje. Wiadomo, że ktoś silniejszy może pozwolić sobie na mocniejszy strzał, ale to, co liczy się na pierwszym miejscu, to technika, precyzja i spryt.

Czy to sport dla kobiet silnych psychicznie?

- Można z tym dyskutować. Gdybym powiedziała, że jedynie dla takich - skłamałabym. Wiele naszych zawodniczek nie odznacza się silną psychiką, co jest często przyczyną ich porażek na ważnych zawodach. Mają świetną technikę, ale nie wytrzymują presji bądź nie mogą znieść goryczy porażki.

Czy na turniejach istnieją oddzielne sekcje kobiet i mężczyzn, czy też rozgrywki odbywają się również w parach mieszanych?

- Międzynarodowa Federacja Futbolu Stołowego wprowadziła zasady, zgodnie z którymi na zawodach kobiety i mężczyźni grają oddzielnie: są pary i single kobiece oraz pary i single męskie. Rozgrywki pary mieszanej nie są traktowane jako konkurencja i nie bierze się ich na poważnie, podobnie jak w innych sportach.

Gdzie zaczęłaś grać?

- Podobnie jak większość graczy zaczynałam w barze - w toruńskim Pilonie. Tam spotykali się najlepsi, a zarazem ci, którzy założyli klub piłkarzykowców w Toruniu. To oni wciągnęli mnie w ten świat, pokazując, że ta gra urasta do rangi dyscypliny sportowej. Spodobało mi się i gram do dziś.

W jaki sposób werbuje się nowych członków klubu?

- Otóż werbują się sami. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy z tym problem, gdyż tworzyliśmy zamknięte grono kilkunastu osób. Potrzebowaliśmy świeżej krwi: młodych, pełnych zapału klubowiczów, więc postanowiliśmy otworzyć się. Zaczęliśmy organizować zawody w Carpe Diem. Obecnie działa to na zasadzie łańcuszka - członkowie klubu wciągają swoich znajomych, a ci kolejnych. Wiele osób szuka z nami kontaktu przez internet.

Jak się grało na tegorocznych mistrzostwach, które odbyły się na początku lipca w Dworze Artusa?

- Bardzo dobrze. Wszystkim podobała się atmosfera Dworu Artusa - zwłaszcza przyjezdnym, którzy po raz pierwszy grali w takiej oprawie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów