Witamy w mieście miłości - walentynki w Chełmnie
11.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 17:12
"Jest to głowa tego Świętego, jak się zwykle wyrażają, ale w rzeczywistości nieznaczna tylko jej cząstka". Jak zapomniane relikwie w chełmińskiej świątyni rozsławiły miasto
20-tysięczne Chełmno ma herb: dziewięć pagórków, na których zostało wybudowane, Wisłę i krzyż maltański. Ostatnio widać go przy oficjalnych uroczystościach. W broszurkach reklamowych i na Facebooku dominuje inny znak graficzny: kontury Starówki na tle czerwonego serca i napis "Chełmno - miasto zakochanych". To logo, które ma ściągnąć turystów. Podobnie jak chełmiński slogan reklamowy "Miasto zakochanych", znak jest zarejestrowany w urzędzie patentowym. Gdy przed kilkunastu laty władze miasta na nowo odkryły u siebie relikwie św. Walentego, postanowiły to wykorzystać. Praktyka pokazuje, że był to strzał w dziesiątkę.
Serce do biznesu
Zbliża się 14 lutego, święto zakochanych, obchodzone na pamiątkę św. Walentego. Już po raz jedenasty ściągnie do Chełmna tłumy. Pary przyjadą tutaj, aby w szczególny sposób spędzić swój dzień. Sklepy i punkty usługowe udekorują się serduszkami. Urząd miasta wraz z "Gazetą Pomorską" organizuje konkurs na najładniejszy wystrój, zgłosiło się 20 punktów z Chełmna i 16 z pobliskiego Świecia: sklepy, lokale, salony fryzjerskie, cukiernie. Włączenie w obchody sąsiedniego miasta pokazuje, jak rozrasta się coroczne święto. Trwa już nie jeden dzień, a kilka. W tym roku 14 lutego wypada we wtorek, świętować w Chełmnie zaczną w sobotę.
- Tylko na poniedziałek, 13 lutego nie planujemy specjalnych atrakcji - śmieje się Magdalena Ludwikowska, szefowa promocji w urzędzie miasta.
I tak w sobotę o godz. 19 zacznie się pierwszy koncert, niedziela upłynie pod znakiem kulinariów (przygotowano warsztaty i degustację walentynkowych potraw), a we wtorek odbędą się główne obchody uwieńczone koncertem zespołu Rico Sanchez & the Gypsies.
Przedsiębiorcy zacierają ręce, bo kilkanaście tysięcy przyjezdnych oznacza w tych dniach większy utarg. Firmy z okolic chętnie sponsorują imprezę, na którą pieniędzy nie żałują też władze miasta, powiatu i województwa. Hotel Karczma Chełmińska przygotował dla par specjalną ofertę walentynkową i promuje ją w internecie. Inne miejsca noclegowe też spodziewają się oblężenia.
- Dlatego pokoje dla zaproszonych zespołów rezerwujemy z trzymiesięcznym wyprzedzeniem - mówi Ludwikowska.
Skarb z fary
Pomysł na świętowanie 14 lutego w podtoruńskim mieście narodził się w 1998 r. Tygodnik "Czas Chełmna" napisał wówczas: "Już od kilkunastu lat cały kraj owładnęło nowe, dotychczas nieznane święto: walentynki. Przez jednych negowane jako napływ obcej kultury, a przez drugich czczone i uwielbiane. Tymczasem mało kto dziś wie, że od kilku wieków w naszej Farze przechowywane są relikwie św. Walentego".
Anna Grzeszna-Kozikowska, autorka pamiętnego artykułu, na co dzień pracuje w Muzeum Ziemi Chełmińskiej. I to jej Chełmno zawdzięcza nową tradycję, chociaż sama skromnie przedstawia swoją w tym rolę.
- Prowadzę rubrykę historyczną w tygodniku - opowiada. - Gdy zbliża się jakaś rocznica lub święto, szukam informacji z tym związanych. Udało mi się po prostu zebrać ciekawe materiały o relikwiach św. Walentego. One w farze były cały czas, ale nie przywiązywano do tego wagi.
Autorka przywołuje dziewiętnastowieczną publikację ks. Jakuba Fankidejskiego "Obrazy cudowne i miejsca dzisiejszej diecezji chełmińskiej", której fragment jest poświęcony części czaszki świętego w chełmińskiej farze: "Jest to głowa tego Świętego, jak się zwykle wyrażają, ale w rzeczywistości nieznaczna tylko jej cząstka. Przechowuje się w kościele, w skarbcu; umieszczona jest w kosztownej puszce, w kształcie regularnego ośmioboku misternie wyrabianej. Puszka jest cała ze srebra, wysoka jednę stopę, waży około trzy funty; u góry ma okrągłą pokrywę w kształcie kopuły robioną, w której wspomniana relikwia spoczywa i może być przez szkło widziana i całowana; objętości ma ta relikwia około dwa palce".
Jak przekonać księdza?
Publikacja w "Czasie Chełmna" wywołała sensację, bo o relikwiach wiedzieli może miłośnicy historii i badacze, ale zwykli mieszkańcy już nie. Od razu zrodził się pomysł, aby jakoś je wykorzystać. Niechętny był podobno ówczesny proboszcz fary. W Chełmnie wspominają, że uważał walentynki za pogańską modę z Zachodu. Cztery lata później był już jednak na emeryturze, a jego następca, ks. Wojciech Raszkowski, na walentynki miał inny pogląd.
- Nie ma sensu walczyć z tym zwyczajem, który zdobywa tak wielką popularność na całym świecie - mówił w 2002 r. "Gazecie". - Wolę wykorzystać jego przykład do pokazania także innych aspektów tego święta. W kościelnej części uroczystości będę kładł nacisk na przykład, jaki dał nam święty Walenty: na jego męczeńską śmierć w obronie ideałów i miłość, jaką kierował się w kontaktach ze wszystkimi bliźnimi. To wspaniała postać do naśladowania nie tylko przez zakochanych i nie tylko przez jeden dzień w roku.
Proboszcz dogadał się z lewicowym burmistrzem Janem Jurczakiem i 14 lutego 2002 r. w Chełmnie odbyła się pierwsza edycja imprezy, która na stałe zaczęła kojarzyć się z miastem. W programie było zarówno zwiedzanie fary, jak i koncert rockowy.
- To, co będzie się działo w tym roku, to dopiero przygrywka przed tym, co mamy zamiar robić w przyszłych latach - zapowiadał burmistrz Jurczak.
I faktycznie, święto z roku na rok zwiększało swoją popularność.
- Na początku myśleliśmy, że robimy dużą imprezę, ale od 4-5 lat na rynku robi się aż ciasno. Tylko się z tego cieszymy, a największe problemy to zaparkowanie samochodu - opowiada Magdalena Ludwikowska z urzędu miasta.
Serce do biznesu
Zbliża się 14 lutego, święto zakochanych, obchodzone na pamiątkę św. Walentego. Już po raz jedenasty ściągnie do Chełmna tłumy. Pary przyjadą tutaj, aby w szczególny sposób spędzić swój dzień. Sklepy i punkty usługowe udekorują się serduszkami. Urząd miasta wraz z "Gazetą Pomorską" organizuje konkurs na najładniejszy wystrój, zgłosiło się 20 punktów z Chełmna i 16 z pobliskiego Świecia: sklepy, lokale, salony fryzjerskie, cukiernie. Włączenie w obchody sąsiedniego miasta pokazuje, jak rozrasta się coroczne święto. Trwa już nie jeden dzień, a kilka. W tym roku 14 lutego wypada we wtorek, świętować w Chełmnie zaczną w sobotę.
- Tylko na poniedziałek, 13 lutego nie planujemy specjalnych atrakcji - śmieje się Magdalena Ludwikowska, szefowa promocji w urzędzie miasta.
I tak w sobotę o godz. 19 zacznie się pierwszy koncert, niedziela upłynie pod znakiem kulinariów (przygotowano warsztaty i degustację walentynkowych potraw), a we wtorek odbędą się główne obchody uwieńczone koncertem zespołu Rico Sanchez & the Gypsies.
Przedsiębiorcy zacierają ręce, bo kilkanaście tysięcy przyjezdnych oznacza w tych dniach większy utarg. Firmy z okolic chętnie sponsorują imprezę, na którą pieniędzy nie żałują też władze miasta, powiatu i województwa. Hotel Karczma Chełmińska przygotował dla par specjalną ofertę walentynkową i promuje ją w internecie. Inne miejsca noclegowe też spodziewają się oblężenia.
- Dlatego pokoje dla zaproszonych zespołów rezerwujemy z trzymiesięcznym wyprzedzeniem - mówi Ludwikowska.
Skarb z fary
Pomysł na świętowanie 14 lutego w podtoruńskim mieście narodził się w 1998 r. Tygodnik "Czas Chełmna" napisał wówczas: "Już od kilkunastu lat cały kraj owładnęło nowe, dotychczas nieznane święto: walentynki. Przez jednych negowane jako napływ obcej kultury, a przez drugich czczone i uwielbiane. Tymczasem mało kto dziś wie, że od kilku wieków w naszej Farze przechowywane są relikwie św. Walentego".
Anna Grzeszna-Kozikowska, autorka pamiętnego artykułu, na co dzień pracuje w Muzeum Ziemi Chełmińskiej. I to jej Chełmno zawdzięcza nową tradycję, chociaż sama skromnie przedstawia swoją w tym rolę.
- Prowadzę rubrykę historyczną w tygodniku - opowiada. - Gdy zbliża się jakaś rocznica lub święto, szukam informacji z tym związanych. Udało mi się po prostu zebrać ciekawe materiały o relikwiach św. Walentego. One w farze były cały czas, ale nie przywiązywano do tego wagi.
Autorka przywołuje dziewiętnastowieczną publikację ks. Jakuba Fankidejskiego "Obrazy cudowne i miejsca dzisiejszej diecezji chełmińskiej", której fragment jest poświęcony części czaszki świętego w chełmińskiej farze: "Jest to głowa tego Świętego, jak się zwykle wyrażają, ale w rzeczywistości nieznaczna tylko jej cząstka. Przechowuje się w kościele, w skarbcu; umieszczona jest w kosztownej puszce, w kształcie regularnego ośmioboku misternie wyrabianej. Puszka jest cała ze srebra, wysoka jednę stopę, waży około trzy funty; u góry ma okrągłą pokrywę w kształcie kopuły robioną, w której wspomniana relikwia spoczywa i może być przez szkło widziana i całowana; objętości ma ta relikwia około dwa palce".
Jak przekonać księdza?
Publikacja w "Czasie Chełmna" wywołała sensację, bo o relikwiach wiedzieli może miłośnicy historii i badacze, ale zwykli mieszkańcy już nie. Od razu zrodził się pomysł, aby jakoś je wykorzystać. Niechętny był podobno ówczesny proboszcz fary. W Chełmnie wspominają, że uważał walentynki za pogańską modę z Zachodu. Cztery lata później był już jednak na emeryturze, a jego następca, ks. Wojciech Raszkowski, na walentynki miał inny pogląd.
- Nie ma sensu walczyć z tym zwyczajem, który zdobywa tak wielką popularność na całym świecie - mówił w 2002 r. "Gazecie". - Wolę wykorzystać jego przykład do pokazania także innych aspektów tego święta. W kościelnej części uroczystości będę kładł nacisk na przykład, jaki dał nam święty Walenty: na jego męczeńską śmierć w obronie ideałów i miłość, jaką kierował się w kontaktach ze wszystkimi bliźnimi. To wspaniała postać do naśladowania nie tylko przez zakochanych i nie tylko przez jeden dzień w roku.
Proboszcz dogadał się z lewicowym burmistrzem Janem Jurczakiem i 14 lutego 2002 r. w Chełmnie odbyła się pierwsza edycja imprezy, która na stałe zaczęła kojarzyć się z miastem. W programie było zarówno zwiedzanie fary, jak i koncert rockowy.
- To, co będzie się działo w tym roku, to dopiero przygrywka przed tym, co mamy zamiar robić w przyszłych latach - zapowiadał burmistrz Jurczak.
I faktycznie, święto z roku na rok zwiększało swoją popularność.
- Na początku myśleliśmy, że robimy dużą imprezę, ale od 4-5 lat na rynku robi się aż ciasno. Tylko się z tego cieszymy, a największe problemy to zaparkowanie samochodu - opowiada Magdalena Ludwikowska z urzędu miasta.
1
2
następne »
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Witamy w mieście miłości - walentynki w Chełmnie
walburga
11.02.12, 18:18
oczywiście że 1 jest u nas - pora chwalić swoje !!! niech cały świat wie że jak Walentynki to tylko Chełmno - proste i logiczne -bo tylko w Polsce aż tak sie kochają -na wieki:)))»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...
- Apteka Królewska zamknięta po 622 latach
- Utrudnienia na jednej z głównych arterii ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Miasto chce pożyczyć kurii ponad milion zł
- Gwiazda You Can Dance tańczy ku chwale ...
- Fabryka kultowego keczupu Włocławek na ...
- Tor F1 i Chinatown nad Wisłą. Nasze ...
- Kuria sprzedaje pałac za 8 mln zł, bo ma ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Rekiny toruńskiego biznesu wysoko w rankingach
- Zobacz unikalne, przedwojenne zdjęcia ...
- To dopiero były żużlowe derby! Oto lata ...
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...




więcej zdjęć