Listy do "Gazety" każdy pisać może
07.01.2012
, aktualizacja: 06.01.2012 21:44
"Witam. Piszę do Pana w sprawie kontaktu do ks. proboszcza co do 14 stacji drogi krzyżowej". Przed Wami plejada najbardziej osobliwych listów, jakie nadeszły do redakcji w ciągu ostatnich 12 miesięcy
Na redakcyjną skrzynkę pocztową codziennie przychodzi co najmniej kilkadziesiąt e-maili. To m.in. z nich dowiadujemy się co dzieje się w mieście i jakie problemy nurtują czytelników. Niektórzy zapewne krępują się, by do nas napisać. Niepotrzebnie. Lektura paru ubiegłorocznych listów jakie dostaliśmy powinna dodać śmiałości każdemu.
Błędny Krzyżak
Regularnie koresponduje z nami Polak pochodzący z Torunia, który zamieszkał w Niemczech. Najwyraźniej zachwycił się ideą społeczeństwa obywatelskiego. Gdy coś mu się nie podoba, wysyła e-maila do stosownego urzędu. Podpisuje go "Toruńczyk z RFN", "Toruński Patrjota" lub "Krzyżak z Niemiec". Szydercy mawiają: "Polska język - trudna język", więc nie dziwi, że jego listy pełne są błędów. Do tego ma manierę pisania wersalikami. Możliwe jednak, że to wszystko blaga, że "Toruńczyk z RFN" nie istnieje, a korespondencja, przesyłana również do mediów, jest dziełem jakiegoś upartego żartownisia.
Tak czy siak, "Krzyżak z Niemiec" systematycznie pisuje do prezydenta Michała Zaleskiego, przekręcając jego nazwisko na "Zalewski". Domaga się remontów i inwestycji. Przykład: "STARE DZEWA KONARY WYSADZAJA SREDNIOWIECZNE MURY ZAMKU KRZYZACKIEGO (...)!!! CZY TEGO NICHT NIEWIDZI !!! ??? W NIEMCZECH SIE O TO DBA !".
Dyrektorowi Miejskiego Zarządu Dróg wytknął: "TORUNCZYCY MUSZA SIE WSTYDZIC ZE PRZEZ TORUN NIEDA SIE BEZPIECZNIE PRZEJECHAC ! TO WSTYD I KAPROMITACJA !!!".
Od prezesa TVN domagał się transmisji prognozy pogody z Torunia, a od marszałka województwa obwodnicy Łysomic.
"SZYBKIE POCIAGI PEDOLINO POWINY Z WARSZAWY POPRZEZ TORUN JECZAC BEZPOSREDNIO DO GNANSKA BO TO JEST NAJKRUTRZA DROGA I NAJLEPRZA I NAJTANSZA A CZAS TO PIENIAC !!!" - to już e-mail do Ministerstwa Infrastruktury.
W resorcie sportu lobbował za budową hali sportowej przy ul. Bema. Gdy pracownik gabinetu ministra odesłał go do Urzędu Marszałkowskiego w Bydgoszczy, "Toruński Patrjota" pouczył go, że ten urząd mieści się w Toruniu.
Ministerstwa to nieliczne instytucje, które mu odpisują. Na jego list odpowiedział też pewien klub sportowy - podał numer konta, zachęcając aby wpłacił pieniądze. A jeden z toruńskich rajców w rewanżu poprosił, aby zagłosował na niego w plebiscycie "Gazety Pomorskiej" na ulubionego radnego.
Czarny PR
Z pozoru niemiecki korespondent może uchodzić za natrętnego krytykanta, jednak nic z tych rzeczy. Wszystkich traktuje z sympatią, dziękuje za "odpowiec", a przed ostatnimi wyborami życzył Zaleskiemu reelekcji: "JEDZDESMY DUMNI ZE TORUN MA BARDZO DOBREGO PREZYDETA !". Bo Krzyżak pisze w imieniu wszystkich "toruńczyków z Niemiec", których - jak wyliczył - jest 20 tys.
W rzeczy samej większym koszmarem są jednak niektórzy PR-owcy. Na rynku jest wiele firm, które pomagają klientowi pokazać się w mediach. Niekiedy są pomocne i dziennikarzom, bo zdarza się, że są jedynym łącznikiem z bohaterem powstającego tekstu. Jednak zwykle w e-mailu z nagłówkiem "informacja prasowa" kryje się nachalna reklama jakiegoś produktu. Gdy pisaliśmy o inwestycji toruńskiej fabryki płatków śniadaniowych, przyszedł list od PR-owców konkurencji - znaleźli dowód, że zdrowsze od płatków jest musli.
Najczęściej informacje speców od reklamy w ogóle nie dotyczą zagadnień, jakie poruszamy w "Gazecie". Ale ci nie tylko piszą, lecz także dzwonią do redakcji, doprowadzając niekiedy dyżurnego dziennikarza do czarnej rozpaczy: "Czy otrzymaliście państwo maila sprzed dwóch tygodni o nowej piance do uszczelniana okien i czy zamierzacie państwo go wykorzystać?". Albo: "Kto u państwa w redakcji zajmuje się tematyką dekoracyjno-wnętrzarską?". E-mail z ubiegłego tygodnia: "Od czego zależy funkcjonalność rolety? Splot, grubość, faktura, kolor, rodzaj materiału - wszystkie te czynniki przekładają się zarówno na wygląd, jak i właściwości użytkowe.".
PR-owcy potrafią stworzyć elaborat nawet o nowym wieczku w słoiczkach z pasztetem.
Wątki metafizyczne
Do perfekcji opanowali umiejętność pisania o rzeczach oczywistych i niekontrowersyjnych, a więc idealnych na neutralne zagajenie typu: "Posesja ze swoim otoczeniem powinna wyglądać równie dobrze latem, jesienią czy zimą".
Potem cudowną woltą, jakby mimochodem, w puencie nagle wyskakuje ich produkt. Oto próbka: "Szanowni Państwo, każdy z nas jest inny. Niektórzy wiecznie bujają w obłokach, inni twardo stąpają po ziemi. Kierujemy się w życiu różnymi wartościami i postrzegamy świat w odmienny sposób. Warto sprawdzić, jakie okna pasują do określonych cech charakteru. Informacje na temat okien dopasowanych do popularnych typów osobowości znajdziecie Państwo w załączonym materiale prasowym".
Zwykle posługują się anglojęzycznymi nazwami swoich stanowisk służbowych (Communication Manager, Junior Account Executive) i używają dziwacznych zwrotów, np. "produkt dedykowany dla". Czasem otwarcie przyznają się do swoich słabości: "Okazuje się, że jednym z czynników, które pozbawiają nas wiary we własne możliwości są problemy z higieną jamy ustnej i zębów".
Lecz jeśli nabroją, dają radę: "w wyniku pomyłki w przesłanej przeze mnie wiadomości z informacją prasową zostały ujawnione Państwa adresy email. Sytuacja ta jest niestety nieodwracalna, naturalnie nigdy więcej się nie powtórzy".
Pracują dla wielkich korporacji, ale w głębi serca są niepoprawnymi idealistami. Dowód na to dostaliśmy w tym samym e-mailu: "bardzo poproszę o uszanowanie wzajemnej prywatności (niestety już naruszonej) i niewykorzystywanie zamieszczonych w mailu adresów do żadnych celów.".
Błędny Krzyżak
Regularnie koresponduje z nami Polak pochodzący z Torunia, który zamieszkał w Niemczech. Najwyraźniej zachwycił się ideą społeczeństwa obywatelskiego. Gdy coś mu się nie podoba, wysyła e-maila do stosownego urzędu. Podpisuje go "Toruńczyk z RFN", "Toruński Patrjota" lub "Krzyżak z Niemiec". Szydercy mawiają: "Polska język - trudna język", więc nie dziwi, że jego listy pełne są błędów. Do tego ma manierę pisania wersalikami. Możliwe jednak, że to wszystko blaga, że "Toruńczyk z RFN" nie istnieje, a korespondencja, przesyłana również do mediów, jest dziełem jakiegoś upartego żartownisia.
Tak czy siak, "Krzyżak z Niemiec" systematycznie pisuje do prezydenta Michała Zaleskiego, przekręcając jego nazwisko na "Zalewski". Domaga się remontów i inwestycji. Przykład: "STARE DZEWA KONARY WYSADZAJA SREDNIOWIECZNE MURY ZAMKU KRZYZACKIEGO (...)!!! CZY TEGO NICHT NIEWIDZI !!! ??? W NIEMCZECH SIE O TO DBA !".
Dyrektorowi Miejskiego Zarządu Dróg wytknął: "TORUNCZYCY MUSZA SIE WSTYDZIC ZE PRZEZ TORUN NIEDA SIE BEZPIECZNIE PRZEJECHAC ! TO WSTYD I KAPROMITACJA !!!".
Od prezesa TVN domagał się transmisji prognozy pogody z Torunia, a od marszałka województwa obwodnicy Łysomic.
"SZYBKIE POCIAGI PEDOLINO POWINY Z WARSZAWY POPRZEZ TORUN JECZAC BEZPOSREDNIO DO GNANSKA BO TO JEST NAJKRUTRZA DROGA I NAJLEPRZA I NAJTANSZA A CZAS TO PIENIAC !!!" - to już e-mail do Ministerstwa Infrastruktury.
W resorcie sportu lobbował za budową hali sportowej przy ul. Bema. Gdy pracownik gabinetu ministra odesłał go do Urzędu Marszałkowskiego w Bydgoszczy, "Toruński Patrjota" pouczył go, że ten urząd mieści się w Toruniu.
Ministerstwa to nieliczne instytucje, które mu odpisują. Na jego list odpowiedział też pewien klub sportowy - podał numer konta, zachęcając aby wpłacił pieniądze. A jeden z toruńskich rajców w rewanżu poprosił, aby zagłosował na niego w plebiscycie "Gazety Pomorskiej" na ulubionego radnego.
Czarny PR
Z pozoru niemiecki korespondent może uchodzić za natrętnego krytykanta, jednak nic z tych rzeczy. Wszystkich traktuje z sympatią, dziękuje za "odpowiec", a przed ostatnimi wyborami życzył Zaleskiemu reelekcji: "JEDZDESMY DUMNI ZE TORUN MA BARDZO DOBREGO PREZYDETA !". Bo Krzyżak pisze w imieniu wszystkich "toruńczyków z Niemiec", których - jak wyliczył - jest 20 tys.
W rzeczy samej większym koszmarem są jednak niektórzy PR-owcy. Na rynku jest wiele firm, które pomagają klientowi pokazać się w mediach. Niekiedy są pomocne i dziennikarzom, bo zdarza się, że są jedynym łącznikiem z bohaterem powstającego tekstu. Jednak zwykle w e-mailu z nagłówkiem "informacja prasowa" kryje się nachalna reklama jakiegoś produktu. Gdy pisaliśmy o inwestycji toruńskiej fabryki płatków śniadaniowych, przyszedł list od PR-owców konkurencji - znaleźli dowód, że zdrowsze od płatków jest musli.
Najczęściej informacje speców od reklamy w ogóle nie dotyczą zagadnień, jakie poruszamy w "Gazecie". Ale ci nie tylko piszą, lecz także dzwonią do redakcji, doprowadzając niekiedy dyżurnego dziennikarza do czarnej rozpaczy: "Czy otrzymaliście państwo maila sprzed dwóch tygodni o nowej piance do uszczelniana okien i czy zamierzacie państwo go wykorzystać?". Albo: "Kto u państwa w redakcji zajmuje się tematyką dekoracyjno-wnętrzarską?". E-mail z ubiegłego tygodnia: "Od czego zależy funkcjonalność rolety? Splot, grubość, faktura, kolor, rodzaj materiału - wszystkie te czynniki przekładają się zarówno na wygląd, jak i właściwości użytkowe.".
PR-owcy potrafią stworzyć elaborat nawet o nowym wieczku w słoiczkach z pasztetem.
Wątki metafizyczne
Do perfekcji opanowali umiejętność pisania o rzeczach oczywistych i niekontrowersyjnych, a więc idealnych na neutralne zagajenie typu: "Posesja ze swoim otoczeniem powinna wyglądać równie dobrze latem, jesienią czy zimą".
Potem cudowną woltą, jakby mimochodem, w puencie nagle wyskakuje ich produkt. Oto próbka: "Szanowni Państwo, każdy z nas jest inny. Niektórzy wiecznie bujają w obłokach, inni twardo stąpają po ziemi. Kierujemy się w życiu różnymi wartościami i postrzegamy świat w odmienny sposób. Warto sprawdzić, jakie okna pasują do określonych cech charakteru. Informacje na temat okien dopasowanych do popularnych typów osobowości znajdziecie Państwo w załączonym materiale prasowym".
Zwykle posługują się anglojęzycznymi nazwami swoich stanowisk służbowych (Communication Manager, Junior Account Executive) i używają dziwacznych zwrotów, np. "produkt dedykowany dla". Czasem otwarcie przyznają się do swoich słabości: "Okazuje się, że jednym z czynników, które pozbawiają nas wiary we własne możliwości są problemy z higieną jamy ustnej i zębów".
Lecz jeśli nabroją, dają radę: "w wyniku pomyłki w przesłanej przeze mnie wiadomości z informacją prasową zostały ujawnione Państwa adresy email. Sytuacja ta jest niestety nieodwracalna, naturalnie nigdy więcej się nie powtórzy".
Pracują dla wielkich korporacji, ale w głębi serca są niepoprawnymi idealistami. Dowód na to dostaliśmy w tym samym e-mailu: "bardzo poproszę o uszanowanie wzajemnej prywatności (niestety już naruszonej) i niewykorzystywanie zamieszczonych w mailu adresów do żadnych celów.".
1
2
następne »
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




