Michał Zaleski o najbliższych czterech latach

Rozmawiali: Jacek Hołub "Gazeta Wyborcza", Ewa Sankiewicz TVK
19.11.2006 , aktualizacja: 16.11.2006 15:43
A A A Drukuj
Co czeka Toruń w najbliższych czterech latach pod rządami Michała Zaleskiego? Jak stary - nowy prezydent zamierza ułożyć sobie współpracę z ugrupowaniami, które krytykowały go w kampanii wyborczej?
Michał Zaleski
Fot. Wojciech Kardas / AG
Michał Zaleski
Ewa Sankiewicz: Wygrał pan wybory z miażdżącą przewagą, zdobywając 70 proc. głosów. Gratulujemy tego wyniku. Ale czy sukces odniósł pański komitet wyborczy Czas gospodarzy, który wprowadził do rady miasta sześciu radnych?

Michał Zaleski: - Dziękuję za gratulacje. Chciałem także serdecznie podziękować mieszkańcom Torunia za to, że zdecydowali się obdarzyć mnie tak znacznym zaufaniem. Nie odbieram decyzji wyborczych w kategoriach sukcesów, a oceny tego, co chciałbym zrobić przez najbliższe cztery lata. Wysoka akceptacja utwierdza w tym, że minione cztery lata były dobre oraz mówi, że powinienem teraz ostro wziąć się do roboty i zrealizować plany, które przedstawiałem w kampanii.

Sześciu radnych Czasu gospodarzy w 25-osobowej radzie to jedna czwarta jej składu. Przypomnę, że w poprzedniej kadencji moje ugrupowanie miało czterech radnych na 28 osób, czyli jedną siódmą. Jest więc lepiej, niż było cztery lata temu.

Jacek Hołub: Uda się panu przekonać większość radnych do swojego programu?

Zaleski: - Będę przekonywał. Będę stawiał także na realizację programów innych ugrupowań. Czytając je z wielką satysfakcją odnotowałem, że znaczna część założeń to zadania bardzo podobne do siebie, wręcz zbieżne. I myślę, że jeżeli radni i prezydent miasta skupią się na wykonaniu własnych programów, to tak naprawdę będziemy realizowali wspólny program rozwoju Torunia.

Hołub: Najbardziej krytyczna wobec pana w kampanii wyborczej była Platforma Obywatelska, która w tej chwili tworzy największy klub w radzie miasta. Zamierza pan z nim współpracować?

Zaleski: - Jestem przekonany, że radni Platformy - w części już doświadczeni, bo przecież jest kilka osób, które były w radzie miasta - będą chcieli uczestniczyć w tym, co określamy potocznie wykorzystaniem wszystkich szans Torunia. Oczywiście nie zakładam działania, które będzie miało charakter potakiwania, czy rozwiązywania problemów przez akceptację bez zastanowienia. Tego nie było w radzie miasta minionej kadencji, tego na pewno nie będzie teraz. Będą dyskusje. Jeżeli moje propozycje nie będą zgodne z propozycjami większości radnych, potrafię tę wolę uszanować i się z nich wycofać. Natomiast zakładam też, że radni - jeżeli uznają te propozycje za wartościowe dla miasta - dojdą do wniosku, iż warto wtedy nawet na chwilę odejść od jakiś własnych założeń programowych i wziąć udział w takiej decyzji.

Hołub: Zapowiedział pan, że do sprawniejszego funkcjonowania magistratu niezbędne jest powołanie trzeciego zastępcy prezydenta. Ma pan już kandydata na to stanowisko?

Zaleski: - Pierwszym, który się o tym dowie, będzie kandydat. A ponieważ od wyborów minęło kilka dni, te rozmowy są przede mną. W Toruniu roku 2006 i następnych czterech latach nie da się w trójkę: dwóch wiceprezydentów i prezydent, prowadzić tak obszernej działalności, jaka jest w tej chwili.

Hołub: Trzeci wiceprezydent zajmie się inwestycjami?

Zaleski: - Tak. Zarówno tymi, które realizuje bezpośrednio miasto, jak i tymi, które pojawiają się z zewnątrz. A więc wspomaganiem tych, którzy inwestują w Toruniu oraz dużymi inwestycjami, prowadzonymi przez zakłady i spółki miejskie.

Sankiewicz: Teraz zajmuje się tym Bernard Kwiatkowski. Czy to propozycja dla niego?

Zaleski: - To, czym się zajmuje wydział kierowany przez Bernarda Kwiatkowskiego, nie jest pełnym zakresem inwestycji, o których powiedziałem przed chwilą. Inwestycje strategiczne nadal będą miały istotną rolę w funkcjonowaniu miasta.

Hołub: Kwiatkowski nie jest więc kandydatem na wiceprezydenta?

Zaleski: - Kandydatami jest kilka osób i z nimi będę prowadził rozmowy.

Hołub: Liczy się pan z pożegnaniem Piotra Całbeckiego, dyrektora wydziału rozwoju i projektów europejskich Urzędu Miasta, który jest wymieniany jako kandydat na marszałka województwa?

Zaleski: - Z wielką satysfakcją odebrałem znakomity wynik wyborczy dyrektora Piotra Całbeckiego do sejmiku województwa. Jeżeli będzie on podparty najważniejszym stanowiskiem samorządowym w regionie, moja radość będzie jeszcze większa. Mam osobistą satysfakcję, że mogliśmy współpracować przez cztery lata, przygotowywaliśmy wiele projektów europejskich.

Tak naprawdę - dotyczy to także mnie - nie ma ludzi niezastąpionych i kiedy przychodzi czas awansu, pojawiają się nowi, ambitni, sprawni. Jestem przekonany, że w otoczeniu dyrektora Całbeckiego jest wiele osób, które dadzą sobie doskonale radę.

Hołub: Niedawno skarbnik miasta Bolesław Tymolewski powiedział, że sytuacja budżetu Torunia jest taka, że - być może - w przyszłości przyjdzie nam stanąć przed dylematem: co budować - nowy most drogowy czy np. halę widowiskowo-sportową? Czy rzeczywiście sytuacja kasy miejskiej jest tak zła?

Zaleski: - Jestem w samorządzie dwanaście lat i nigdy nie było prostych wyborów. Ale po to tworzymy wieloletnie plany inwestycyjne, aby wiedzieć, że jeżeli Toruń zostanie obciążony wielką inwestycją, jaką jest most drogowy, to musimy mieć za sobą ileś inwestycji innych, mniejszych. A kolejne musimy przesunąć na etap po zakończeniu budowy przeprawy. W wieloletnim planie inwestycyjnym na szczęście mamy poukładane projekty w ten sposób, że możemy stworzyć taki właśnie łańcuch dobrze po sobie następujących przedsięwzięć.

Hołub: Uda się zbudować i most, i halę widowiskowo-sportową do roku 2010?

Zaleski: - Uda się. Oczywiście, pod jednym warunkiem. Jest nim pozyskanie pomocy zewnętrznej. Ale jesteśmy na takim etapie przygotowań, który umożliwia nam szybkie złożenie wniosku o zdobycie pieniędzy z Unii Europejskiej w latach 2007-13.

W tej chwili przeznaczamy na inwestycje w Toruniu 30 proc. własnych środków. Podobnie jest w projekcie budżetu na rok 2007. A jeszcze kilka lat temu było to 12, 13 proc., i z uporem godnym sprawy radni - w tym ja - walczyli o to, aby to było 15 proc. Więc znacznie łatwiej będzie wprowadzić duże inwestycje do budżetu. Ale także będzie można myśleć o tym, aby kontynuowane były te mniejsze, które są również ważne. Sam program budowy i modernizacji dróg, bez remontów, to 1,5 mld zł. A więc jest oczywiste, że to musi być program 10-, góra 15-letni, aby zrealizować go w całości.

Hołub: Wspomniał pan o przyszłorocznym budżecie. Może pan wymienić najważniejsze inwestycje, które rozpoczną się w nadchodzącym roku?

Zaleski: - Z dużych to kontynuacja budowy Centrum Sztuki Współczesnej, a z obiektów drogowych ostatni etap Szosy Lubickiej. Włączenie jej do autostrady, czyli 1,2 km dwóch jezdni z wiaduktem do granic miasta. Bardzo dużo środków przeznaczymy na dokończenie rozpoczętych inwestycji, chociażby Szosy Olsztyńskiej. Z przedsięwzięć trwających - oczywiście budowa kanalizacji, stacji uzdatniania wody na Drwęcy.

W przyszłym roku będziemy intensywnie przygotowywali kolejne zadania. Wkrótce

skończymy trzy projekty budowy następnych dróg wyjazdowych: Szosy Chełmińskiej, ul. Turystycznej w kierunku Osieka i ul. Nieszawskiej. Będziemy gotowi jako pierwsi z dokumentami na pozyskanie środków w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Mam też nadzieję, że rozpoczniemy budowę stadionu żużlowego. Planujemy, że prace przy nowym obiekcie ruszą w październiku - listopadzie przyszłego roku. Warunek to dobrze i w terminie przeprowadzony przetarg na sprzedaż starego stadionu, co zakładamy na miesiące styczeń - luty.

Sankiewicz: A Jordanki?

Zaleski: - To trochę dalsza perspektywa, bo trwa konkurs na zagospodarowanie tego terenu. Później będzie decyzja rady miasta: czy zachowa dotychczasowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego czy - zobaczywszy zwycięski projekt - zdecyduje się na jego zmianę. To wydłuży procedurę o osiem do dziewięciu miesięcy. Jeśli nastąpi zmiana planu, będzie można przystąpić do realizacji.

Inwestycja na Jordankach będzie złożona z dwóch części. Pierwsza to zadanie własne miasta za pieniądze ze sprzedaży tego terenu - czyli budowa sali koncertowej.

Drugą będzie część komercyjna: hotelarska, gastronomiczna, rozrywkowa i w części także handlowa.

Sankiewicz: Jest jeszcze jedna inwestycja, o której marzą kierowcy: parkingi podziemne.

Zaleski: - Mogę powiedzieć z ulgą, że idzie to w dobrym kierunku. Kilka dni temu otrzymałem informację, że inwestor przygotowuje nam już projekt umowy w sprawie pierwszych dwóch zespołów parkingów: w jaki sposób, kiedy i na jakich zasadach chciałby je realizować.

Hołub: W których miejscach mogą powstać?

Zaleski: - To plac św. Katarzyny i teren w pobliżu Muzeum Etnograficznego, obok tego, na którym w tej chwili nie są prowadzone wykopki archeologiczne.

Hołub: Uda się to zrobić w najbliższych czterech latach?

Zaleski: - Uda się.

Hołub: Trzymamy za słowo.

Zaleski: - I jeszcze jedno, bo zapewne część czytelników mogłoby zaniepokoić, że będziemy myśleli tylko o dużych, strategicznych inwestycjach. Zapewniam, że będziemy konsekwentnie kontynuowali także inwestycje w dzielnicach, budowę ulic osiedlowych. W 2007 r. przeznaczamy na ten cel dwukrotnie więcej pieniędzy niż w ubiegłym - nie 4 a 8 mln zł. Będziemy też realizowali program modernizacji i rozbudowy szkół, budowy ścieżek rowerowych.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów