Rydzyk prawomocnie skazany za nielegalną zbiórkę

Karol Dolecki
18.06.2011 , aktualizacja: 17.06.2011 19:05
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
SONDAŻ
Czy ojciec Rydzyk zapłaci grzywnę?

Tak
Nie

O. Tadeusz Rydzyk będzie jednak musiał zapłacić 3,5 tys. zł grzywny za prowadzenie bez pozwolenia publicznej zbiórki pieniędzy. I jeszcze ok. 1 tys. zł opłat i wydatków związanych ze sprawą. W piątek w toruńskim sądzie odwoławczym przegrał apelację

- Ten wyrok nie ma żadnych podtekstów antyklerykalnych, antykościelnych czy też antyreligijnych - zaznaczyła sędzia Marzena Polak, przypominając, że w tony te uderzył w apelacji obrońca o. Rydzyka, warszawski mec. Waldemar Kosiński.

I na potwierdzenie swoich słów dokonała niezwykłego wyznania: - Od prawie 40 lat jestem głęboko wierzącą i praktykującą katoliczką. Sędzią jestem ok. 20 lat i podejmowane przeze mnie decyzje zawsze pozostają w zgodzie z moim światopoglądem. Ten wyrok także - stwierdziła i wyjaśniła, że nie chciała epatować swoimi poglądami, lecz "poczuła się niejako wywołana do tablicy".

Ale Kosiński po wyjściu z sali rozpraw odwrócił kota ogonem. - To manifestowanie wiary jest bardzo zaskakujące - perorował przed dziennikarzami, wśród których byli przedstawiciele wszystkich mediów sprzyjających o. Rydzykowi: Radia Maryja, TV Trwam i "Naszego Dziennika". - Sędzia podeszła do sprawy bardzo emocjonalnie. Coś chciała powiedzieć, ale nie wiem co. Zastanawia też pasja, z jaką odnosiła się do rzetelności sądu pierwszej instancji.

Dodał, że to "nie do pomyślenia" i między wierszami zasugerował, że wynikać mogło z pozamerytorycznych pobudek.

Tak ostrą jego reakcję wywołały słowa sędzi Polak, że orzeczenie wydane w lutym przez sędziego Krzysztofa Dąbkiewicza z toruńskiego sądu rejonowego było "prawidłowe", "podjęte w nad wyraz fachowy sposób", "nie ma uchybień", a "apelacja obrony jest jedynie polemiką z jego uzasadnieniem". Adwokat o. Rydzyka nie mógł być z tego zadowolony, bo Dąbkiewicz przyjął, że emitowanie w 2009 r. w Radiu Maryja komunikaty szefa stacji, wzywające do wpłat na jego fundację Lux Veritatis, trzeba traktować jako nawoływanie do publicznej zbiórki pieniędzy. O tym, że była ona nielegalna, decyduje zaś zdaniem sędziego to, że redemptorysta nie miał na nią zgody Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Kosiński tak w lutym, jak i wczoraj przekonywał, że apele były jedynie informacją dla sympatyków radia na temat "dzieł" prowadzonych przez fundację w ramach jej działalności statutowej - m.in. Telewizji Trwam, Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, ale też odwiertów geotermalnych w Toruniu. Z tego wnioskował, że wpłaty na ich wsparcie trzeba traktować jako darowizny (na przyjmowanie których zgoda resortu wymagana nie jest). Dążąc do obalenia niekorzystnego dla o. Rydzyka wyroku chwytał się - niczym tonący brzytwy - każdego sposobu. Najpierw wywodził, że przepisy, na podstawie których duchowny został skazany, są niekonstytucyjne i zażądał, aby sędzia Polak zweryfikowała je, zadając pytanie Trybunałowi Konstytucyjnemu (sprawa utknęłaby tam na ok. 2 lata). A kiedy ten jego wniosek nie przeszedł, powołał się na precedens... Janusza Palikota. - Zbierał on pieniądze na swoje stowarzyszenie przez internet - przytoczył Kosiński. - MSWiA nie zakazało mu tego, bo według resortu nie była to zbiórka publiczna, a wpłaty na realizację celów stowarzyszenia, które zostało zarejestrowane w sądzie. Oficjalnie informował o tym media rzecznik prasowy MSWiA. Minister słusznie więc uznał, że działania Palikota były legalne. W naszym przypadku mamy podobną sytuację.

Przejechał się też po Dąbkiewiczu, wytykając mu, że w sentencji wyroku przypisał o. Rydzykowi organizowanie nielegalnej zbiórki, a w uzasadnieniu sprostował, że można go skazać jedynie za jej prowadzenie. - To niedopuszczalne - grzmiał, przekonując, że to powód do uchylenia orzeczenia.

Sędzia Polak zgodziła się, że sposób, w jaki Dąbkiewicz przyznał się do błędu, był "niefortunny". Ale zaraz zauważyła, że zadziałał na korzyść duchownego. - Organizowanie zbiórki jest czymś poważniejszym niż jej przeprowadzanie - stwierdziła.

Dodała, że w przypadku Radia Maryja nie można mówić, że nadawane w nim komunikaty jedynie trafiają do wąskiej grupy jego sympatyków, bo jest "to medium publiczne o ogromnym zasięgu". Na koniec odniosła się zaś do stopnia społecznej szkodliwości czynu szefa Radia Maryja. - Nie da się powiedzieć, że jest ona nieznaczna - powiedziała. - Jest wiele fundacji, które stawiają sobie równie szczytne cele, o ile nie szczytniejsze. Gdyby uznać, że postępowanie redemptorysty nie zawiera znacznej szkodliwości ze względu na szczytność celu, to każda fundacja ratująca życie i zdrowie też mogłaby tak powiedzieć i go naśladować. Uzyskanie zezwolenia na publiczną zbiórkę pieniędzy gwarantuje ludziom, że jest ona godna poparcia i zgodna z prawem.

Wyrok jest prawomocny. O. Rydzykowi kasacja nie przysługuje. Mógłby ją wnieść jedynie prokurator generalny bądź rzecznik praw obywatelskich, jeśli dopatrzy się bezwzględnej przyczyny odwoławczej lub naruszenia prawa.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy