Minister Grabarczyk: Najważniejsze to zakończyć przetarg na most
2010-01-18
, aktualizacja: 18.01.2010 18:57
W trakcie takiej procedury najlepiej, gdy cichną spory, inwestorzy znają swoje ograniczenia, a potencjalni wykonawcy realnie obliczają koszty inwestycji. Jeżeli tylko pojawia się nadzieja na większe środki, rosną ceny - mówi "Gazecie" minister infrastruktury Cezary Grabarczyk
Jacek Hołub, Marcin Behrendt: Prezydent Torunia zabiegając o dodatkowe środki na budowę mostu powiedział: "niekorzystna decyzja dla Torunia będzie potwierdzeniem tego, że niechęć i brak woli ze strony decydentów wzięły górę nad merytoryczną oceną wniosku Torunia i koniecznością realizacji ten najważniejszej inwestycji dla grodu Kopernika i regionu oraz strategicznej dla kraju". Wypowiedź można znaleźć na oficjalnym portalu internetowym Urzędu Miasta. Co pan na to?
Cezary Grabarczyk: - Proszę nie wierzyć tym, którzy próbują wam wmówić, że minister infrastruktury jest wrogiem Torunia. Tak nie jest. W działalności publicznej musimy opierać decyzje na przepisach prawnych i wcześniejszych rozstrzygnięciach. A są one takie, że projekt znajdujący się początkowo na liście rezerwowej, dzięki decyzji Ministerstwa Infrastruktury został wpisany na listę projektów kluczowych. W chwili wpisywania koszt całkowity inwestycji wynosił 620 mln zł, a 327 mln zł objęte zostało gwarancją dofinansowania ze środków europejskich. Ponieważ nie mamy wolnych środków, nie możemy podjąć decyzji zgodnej z oczekiwaniami prezydenta. Ale to nie jest efekt złej woli. Przecież współfinansowanie uzyskały także inne projekty i nikt nie zakłada, że minister odbierze środki innym samorządom. Most jest ważny i potrzebny. Trzeba go zbudować wykorzystując moment, gdy spadają ceny na roboty budowlane.
Kryzys sprawił, że ceny usług i materiałów budowlanych są teraz najniższe od lat.
- Obserwowaliśmy, jak się one kształtują przez cały zeszły rok. Wiele przetargów rozstrzygaliśmy na poziomie 50 proc. wartości kosztorysowej projektu. Sądzę, że po ogłoszeniu przetargu na most, koszt budowy przeprawy też zostanie zweryfikowany.
Podczas spotkania z prezydentem Torunia zadeklarował pan, że do tematu dofinansowania mostu wrócicie właśnie po rozstrzygnięciu przetargu, gdy poznamy realną cenę jego budowy i pozostałych inwestycji wspieranych z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. Czy to oznacza, że gdy okaże się, iż te projekty będą tańsze, niż planowano, część zaoszczędzonych pieniędzy trafi na budowę przeprawy w Toruniu?
- Nawet cień nadziei, który by się pojawił w mojej wypowiedzi, będzie uznany przez opinię publiczną za zobowiązanie. Dlatego nie mogę tego zrobić. Rząd, minister infrastruktury to przyjaciele samorządów i wiele razy udowadnialiśmy, że nie zostawiamy ich w potrzebie.
To niech pan chociaż powie, co zrobicie z niewykorzystanymi unijnymi pieniędzmi na drogi.
- Poczekajmy na zamknięcie przetargów. Nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Wszystkie decyzje podejmujemy otwarcie i nie boimy się ich bronić. Mam ze sobą prasówkę, z której wynika, że minister infrastruktury jest przeciwnikiem budowy mostu. Muszę stanowczo zaprzeczyć. Toruń jest pięknym historycznym miastem, z którym mam wiele bardzo sympatycznych wspomnień, na niczym nie zależy mi tak bardzo, jak na budowie obiektów infrastrukturalnych. A każdy nowy most na Wiśle cieszy najbardziej.
Wspomniał pan, że w chwili wpisywania mostu na listę, całkowity koszt budowy skalkulowano na 620 mln zł, a 327 mln zł to ma być dofinansowanie. Prezydent Michał Zaleski twierdzi jednak, że kilkakrotnie zwracał panu uwagę, iż koszt przeprawy jest szacunkowy i może okazać się większy. Na dziś oceniany jest na 921,3 mln zł. Teraz Zaleski powtarza, że należy nam się 85 proc. kosztów, ponieważ takie wsparcie dostają inwestycje drogowe realizowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
- Ale kosztorys tego projektu już raz był aktualizowany. Dokonaliśmy tego w 2008 r., to był czas znaczących wzrostów kosztów robót i materiałów budowlanych, wtedy skończyliśmy rozdział środków. Dzisiaj nie ma szuflady z rezerwą, dlatego nie ma formalnych możliwości, aby wyjąć wolne środki.
Oglądał pan dzisiaj wizualizację toruńskiego mostu. Jak wrażenia?
- Podoba mi się. To most dwuprzęsłowy z jedną podporą. W trakcie spotkania w Urzędzie Miasta z zastępcami prezydenta Zaleskiego chwaliłem tę koncepcję. Zaproponowałem nawet, aby podpora nosiła imię Antoniego Mężydły. Ponieważ poseł Mężydło jest podporą rządu w komisji infrastruktury, może także podpierać most.
Na liście projektów kluczowych przy kwocie dofinansowania pojawił się dopisek, że reszta inwestycji zostanie sfinansowana przez miasto. Przy okazji wypłynął temat dżentelmeńskiej umowy, którą miał pan zawrzeć z prezydentem Zaleskim, że Toruń nie będzie ubiegał się o dodatkowe pieniądze. Prezydent twierdzi, że takiej umowy nie było.
- Dzisiaj najważniejsze jest, aby zakończyć przetarg. W trakcie takiej procedury najlepiej, gdy cichną spory, gdy inwestorzy znają swoje ograniczenia, a potencjalni wykonawcy realnie obliczają koszty inwestycji. Jeżeli tylko pojawia się nadzieja na większe środki, rosną ceny.
Od dłuższego czasu mówi się w Toruniu, że most stał się sprawą polityczną. Czy gdyby prezydent Zaleski miał legitymację Platformy Obywatelskiej, dostałby większe pieniądze na most przed kampanią wyborczą do samorządu?
- Proszę mi pokazać takie przykłady. Nie! Obowiązują procedury, musimy działać przejrzyście. Gdy wpisaliśmy budowę mostu na listę projektów kluczowych, apelowaliśmy: proszę czym prędzej ogłaszać przetarg. Jestem przekonany, że jego rozstrzygnięcie będzie przyczyną poprawy nastrojów i zwiększy liczbę optymistów.
Upór prezydenta w sprawie finansowania modernizacji Szosy Lubickiej się opłacił. Zaleski walczył o pieniądze na tę inwestycję z Centrum Unijnych Projektów Transportowych, poszedł nawet do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd sprawę oddalił i wydawało się, że nie mamy szans na środki na remont drogi. Dzisiaj pan przywozi informację, że pieniądze będą i to do 85 proc. kosztów przebudowy trasy.
- Przywołam pytanie, które stawialiście: Czy jest tak, że stosuje się jakieś pozamerytoryczne kryteria i kogoś z powodów politycznych dyskryminuje? Nie! Gdy tylko pojawiają się środki, staramy się optymalnie je wykorzystać. Każdy na moim miejscu powinien mieć jeden cel: budować, poprawiać stan infrastruktury tak, żeby zwiększać potencjał gospodarczy państwa, regionu, miasta. I my tak działamy.
Jaka jest szansa na połączenie autostrady A1 z droga krajową "jedynką" w toruńskich Czerniewicach? Generalna Dyrekcja twierdzi, że jego budowa jest niemożliwa ze względów technicznych, będzie tylko węzeł łączący autostradę z "dziesiątką ".
- Ten problem jest mi przedstawiany po raz pierwszy.
Przywiózł pan dobrą wiadomość dla Włocławka. Miasto może liczyć na większe pieniądze z Unii Europejskiej na modernizację krajowej "jedynki". Koszt tej inwestycji to 242 mln zł.
- To droga, która przejmuje wielkie obciążenie ruchem tranzytowym, przechodząca przez środek dużego miasta. Ponieważ jej remont wiąże się z wielkimi kosztami, miasta nie stać na samodzielne sfinansowanie tego zadania. Zastanawialiśmy się w resorcie, jak pomóc. Miasto wystartowało w konkursie, projekty Włocławka i Lublina zostały ocenione najlepiej, to dobrze świadczy o ich władzach. To był klucz do sukcesu. Już jest gwarancja częściowego sfinansowania, chcemy, aby środki z rezerwy zostały podzielone między te dwa najlepiej ocenione projekty. Zagwarantuje to Włocławkowi współfinansowanie z UE modernizacji drogi krajowej nr 1 na poziomie 47 proc.
Cezary Grabarczyk: - Proszę nie wierzyć tym, którzy próbują wam wmówić, że minister infrastruktury jest wrogiem Torunia. Tak nie jest. W działalności publicznej musimy opierać decyzje na przepisach prawnych i wcześniejszych rozstrzygnięciach. A są one takie, że projekt znajdujący się początkowo na liście rezerwowej, dzięki decyzji Ministerstwa Infrastruktury został wpisany na listę projektów kluczowych. W chwili wpisywania koszt całkowity inwestycji wynosił 620 mln zł, a 327 mln zł objęte zostało gwarancją dofinansowania ze środków europejskich. Ponieważ nie mamy wolnych środków, nie możemy podjąć decyzji zgodnej z oczekiwaniami prezydenta. Ale to nie jest efekt złej woli. Przecież współfinansowanie uzyskały także inne projekty i nikt nie zakłada, że minister odbierze środki innym samorządom. Most jest ważny i potrzebny. Trzeba go zbudować wykorzystując moment, gdy spadają ceny na roboty budowlane.
Kryzys sprawił, że ceny usług i materiałów budowlanych są teraz najniższe od lat.
- Obserwowaliśmy, jak się one kształtują przez cały zeszły rok. Wiele przetargów rozstrzygaliśmy na poziomie 50 proc. wartości kosztorysowej projektu. Sądzę, że po ogłoszeniu przetargu na most, koszt budowy przeprawy też zostanie zweryfikowany.
Podczas spotkania z prezydentem Torunia zadeklarował pan, że do tematu dofinansowania mostu wrócicie właśnie po rozstrzygnięciu przetargu, gdy poznamy realną cenę jego budowy i pozostałych inwestycji wspieranych z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. Czy to oznacza, że gdy okaże się, iż te projekty będą tańsze, niż planowano, część zaoszczędzonych pieniędzy trafi na budowę przeprawy w Toruniu?
- Nawet cień nadziei, który by się pojawił w mojej wypowiedzi, będzie uznany przez opinię publiczną za zobowiązanie. Dlatego nie mogę tego zrobić. Rząd, minister infrastruktury to przyjaciele samorządów i wiele razy udowadnialiśmy, że nie zostawiamy ich w potrzebie.
To niech pan chociaż powie, co zrobicie z niewykorzystanymi unijnymi pieniędzmi na drogi.
- Poczekajmy na zamknięcie przetargów. Nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Wszystkie decyzje podejmujemy otwarcie i nie boimy się ich bronić. Mam ze sobą prasówkę, z której wynika, że minister infrastruktury jest przeciwnikiem budowy mostu. Muszę stanowczo zaprzeczyć. Toruń jest pięknym historycznym miastem, z którym mam wiele bardzo sympatycznych wspomnień, na niczym nie zależy mi tak bardzo, jak na budowie obiektów infrastrukturalnych. A każdy nowy most na Wiśle cieszy najbardziej.
Wspomniał pan, że w chwili wpisywania mostu na listę, całkowity koszt budowy skalkulowano na 620 mln zł, a 327 mln zł to ma być dofinansowanie. Prezydent Michał Zaleski twierdzi jednak, że kilkakrotnie zwracał panu uwagę, iż koszt przeprawy jest szacunkowy i może okazać się większy. Na dziś oceniany jest na 921,3 mln zł. Teraz Zaleski powtarza, że należy nam się 85 proc. kosztów, ponieważ takie wsparcie dostają inwestycje drogowe realizowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
- Ale kosztorys tego projektu już raz był aktualizowany. Dokonaliśmy tego w 2008 r., to był czas znaczących wzrostów kosztów robót i materiałów budowlanych, wtedy skończyliśmy rozdział środków. Dzisiaj nie ma szuflady z rezerwą, dlatego nie ma formalnych możliwości, aby wyjąć wolne środki.
Oglądał pan dzisiaj wizualizację toruńskiego mostu. Jak wrażenia?
- Podoba mi się. To most dwuprzęsłowy z jedną podporą. W trakcie spotkania w Urzędzie Miasta z zastępcami prezydenta Zaleskiego chwaliłem tę koncepcję. Zaproponowałem nawet, aby podpora nosiła imię Antoniego Mężydły. Ponieważ poseł Mężydło jest podporą rządu w komisji infrastruktury, może także podpierać most.
Na liście projektów kluczowych przy kwocie dofinansowania pojawił się dopisek, że reszta inwestycji zostanie sfinansowana przez miasto. Przy okazji wypłynął temat dżentelmeńskiej umowy, którą miał pan zawrzeć z prezydentem Zaleskim, że Toruń nie będzie ubiegał się o dodatkowe pieniądze. Prezydent twierdzi, że takiej umowy nie było.
- Dzisiaj najważniejsze jest, aby zakończyć przetarg. W trakcie takiej procedury najlepiej, gdy cichną spory, gdy inwestorzy znają swoje ograniczenia, a potencjalni wykonawcy realnie obliczają koszty inwestycji. Jeżeli tylko pojawia się nadzieja na większe środki, rosną ceny.
Od dłuższego czasu mówi się w Toruniu, że most stał się sprawą polityczną. Czy gdyby prezydent Zaleski miał legitymację Platformy Obywatelskiej, dostałby większe pieniądze na most przed kampanią wyborczą do samorządu?
- Proszę mi pokazać takie przykłady. Nie! Obowiązują procedury, musimy działać przejrzyście. Gdy wpisaliśmy budowę mostu na listę projektów kluczowych, apelowaliśmy: proszę czym prędzej ogłaszać przetarg. Jestem przekonany, że jego rozstrzygnięcie będzie przyczyną poprawy nastrojów i zwiększy liczbę optymistów.
Upór prezydenta w sprawie finansowania modernizacji Szosy Lubickiej się opłacił. Zaleski walczył o pieniądze na tę inwestycję z Centrum Unijnych Projektów Transportowych, poszedł nawet do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd sprawę oddalił i wydawało się, że nie mamy szans na środki na remont drogi. Dzisiaj pan przywozi informację, że pieniądze będą i to do 85 proc. kosztów przebudowy trasy.
- Przywołam pytanie, które stawialiście: Czy jest tak, że stosuje się jakieś pozamerytoryczne kryteria i kogoś z powodów politycznych dyskryminuje? Nie! Gdy tylko pojawiają się środki, staramy się optymalnie je wykorzystać. Każdy na moim miejscu powinien mieć jeden cel: budować, poprawiać stan infrastruktury tak, żeby zwiększać potencjał gospodarczy państwa, regionu, miasta. I my tak działamy.
Jaka jest szansa na połączenie autostrady A1 z droga krajową "jedynką" w toruńskich Czerniewicach? Generalna Dyrekcja twierdzi, że jego budowa jest niemożliwa ze względów technicznych, będzie tylko węzeł łączący autostradę z "dziesiątką ".
- Ten problem jest mi przedstawiany po raz pierwszy.
Przywiózł pan dobrą wiadomość dla Włocławka. Miasto może liczyć na większe pieniądze z Unii Europejskiej na modernizację krajowej "jedynki". Koszt tej inwestycji to 242 mln zł.
- To droga, która przejmuje wielkie obciążenie ruchem tranzytowym, przechodząca przez środek dużego miasta. Ponieważ jej remont wiąże się z wielkimi kosztami, miasta nie stać na samodzielne sfinansowanie tego zadania. Zastanawialiśmy się w resorcie, jak pomóc. Miasto wystartowało w konkursie, projekty Włocławka i Lublina zostały ocenione najlepiej, to dobrze świadczy o ich władzach. To był klucz do sukcesu. Już jest gwarancja częściowego sfinansowania, chcemy, aby środki z rezerwy zostały podzielone między te dwa najlepiej ocenione projekty. Zagwarantuje to Włocławkowi współfinansowanie z UE modernizacji drogi krajowej nr 1 na poziomie 47 proc.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Minister Grabarczyk: Najważniejsze to zakończyć...
jaziun
19.01.10, 07:24
Dlaczego minister odpowiada na zdania oznajmujące?»
-
Re: Minister Grabarczyk: Najważniejsze to zakończ
szlachcic
19.01.10, 08:08
buduje sie moze i malo ale planow jest duzominister kazdego dnia patrzy na mapke i sklada meldunek Tuskowi gdzie beda przecinac wstegi. Przecinanie wsteg to bankiet a jak bankiet to chlanie.»
Najczęściej czytane24 htydzień




odtwórz

