Jak widzimy Toruń: organizacje rosną w siłę
2010-01-18
, aktualizacja: 17.01.2010 16:49
Torunianie bardziej interesują się swoim miastem i w większym stopniu czują się współodpowiedzialni za miejsce w którym mieszkają niż mieszkańcy większości ośrodków w Polsce. Chętniej działamy też w organizacjach społecznych - wynika z badania "Mój Samorząd"* .
ZOBACZ TAKŻE
- Toruń w czołówce rankingu "Mój samorząd" (14-01-10, 09:34)
Wydarzeniami w swoim mieście interesuje się aż 90 proc. torunian. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych Slot i pracownię PBS DGA, tyle samo czuje się współodpowiedzialnymi za miejsce swojego zamieszkania.
To większy odsetek, niż w większości ośrodków w naszym kraju. Średnia zainteresowanych swoją małą ojczyzną z 32 największych miast to 83 proc., zaś tych, którzy uważają, że ponoszą odpowiedzialność za swoja miejscowość jest 87 proc. Na czym polega fenomen Torunia?
- W ostatnich latach Toruń był areną przynajmniej dwóch głośnych wydarzeń, które silnie zaangażowały dużą część torunian: wyznaczanie lokalizacji mostu i budowa Motoareny. Tak spektakularne i kontrowersyjne inwestycje, wobec których trudno być obojętnym, angażują mieszkańców przede wszystkim emocjonalnie - tłumaczy dr Dominik Antonowicz, socjolog z UMK.
- Jeśli lubimy miejsce w którym mieszkamy i zależy nam na nim, to czujemy się również współodpowiedzialni za stan, w jakim ono się znajduje i kierunek rozwoju, w którym zmierza. Brak zainteresowania - przeciwnie - oznacza w gruncie rzeczy obojętność na to, co się dzieje wokół nas. Mieszkańcy Torunia chętniej też zapisują się do stowarzyszeń, organizacji pozarządowych, fundacji i partii politycznych. Przynależność do nich zadeklarowało 14. proc. odpytywanych (średnia w całym kraju to 12 proc.).
Antonowicz tłumaczy to tym, że Toruń to miasto studenckie, w którym żacy wprowadzają duży ferment do życia kulturalnego. Organizacje pozarządowe są głównie inicjatywą młodych ludzi. - Trzeba też pamiętać, że wielu jest w Toruniu studentów przyjeżdżających z innych, często odległych miast. To zwykle ludzie odważni i przebojowi, którzy podejmują inicjatywę i mają odwagę do zmieniania świata - wskazuje socjolog.
Piotr Wielgus z fundacji Pracownia Zrównoważonego Rozwoju potwierdza: większość osób, które angażują się w organizacje pozarządowe to młodzi ludzie kończący studia lub świeżo upieczeni absolwenci uczelni. - Nie spotkałem wielu osób powyżej 40. roku życia - zauważa.
Zdaniem Wielgusa na tle kraju być może wyglądamy nieco lepiej, jednak jeśli porównać nasze zaangażowanie w działalność społeczną z mieszkańcami Europy Zachodniej lub Skandynawii, wciąż wypadamy blado. Tam do organizacji, stowarzyszeń i fundacji należy ponad połowa obywateli.
Antonowicz uważa, że NGO-sy (od ang. słów: non-governmental organization - red.) będą miały coraz większy wpływ na życie miasta. Wskazuje na pozytywne przykłady lokalnych stowarzyszeń (Bydgoskie Przedmieście) oraz Fundacji (Stare Miasto). - Wzięły sprawy w swoje ręce i stały się równorzędnym parterem dla władz miasta. Ich powstanie jest możliwe bo są w Toruniu ludzie, lokalni liderzy, którzy czują się gospodarzami miasta - mówi. - Dzięki ich społecznej mobilizacji udało się zapobiec wielu katastrofalnym pomysłom miejskich urzędników. Myślę, że w najbliższych latach takich inicjatyw będzie więcej i będą rosły w siłę.
Jak wynika z sondażu, 63 proc. mieszkańców ufa stowarzyszeniom, a 74 proc. fundacjom działającym w naszym mieście.
* Badanie zostało przeprowadzone w ramach projektu „Mój Samorząd” realizowanego przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych SPLOT i PBS DGA. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.
Sondaż w Toruniu przeprowadzono na próbie 500 osób, metodą wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo w dniach 19-20 grudnia 2009 r.
To większy odsetek, niż w większości ośrodków w naszym kraju. Średnia zainteresowanych swoją małą ojczyzną z 32 największych miast to 83 proc., zaś tych, którzy uważają, że ponoszą odpowiedzialność za swoja miejscowość jest 87 proc. Na czym polega fenomen Torunia?
- W ostatnich latach Toruń był areną przynajmniej dwóch głośnych wydarzeń, które silnie zaangażowały dużą część torunian: wyznaczanie lokalizacji mostu i budowa Motoareny. Tak spektakularne i kontrowersyjne inwestycje, wobec których trudno być obojętnym, angażują mieszkańców przede wszystkim emocjonalnie - tłumaczy dr Dominik Antonowicz, socjolog z UMK.
- Jeśli lubimy miejsce w którym mieszkamy i zależy nam na nim, to czujemy się również współodpowiedzialni za stan, w jakim ono się znajduje i kierunek rozwoju, w którym zmierza. Brak zainteresowania - przeciwnie - oznacza w gruncie rzeczy obojętność na to, co się dzieje wokół nas. Mieszkańcy Torunia chętniej też zapisują się do stowarzyszeń, organizacji pozarządowych, fundacji i partii politycznych. Przynależność do nich zadeklarowało 14. proc. odpytywanych (średnia w całym kraju to 12 proc.).
Antonowicz tłumaczy to tym, że Toruń to miasto studenckie, w którym żacy wprowadzają duży ferment do życia kulturalnego. Organizacje pozarządowe są głównie inicjatywą młodych ludzi. - Trzeba też pamiętać, że wielu jest w Toruniu studentów przyjeżdżających z innych, często odległych miast. To zwykle ludzie odważni i przebojowi, którzy podejmują inicjatywę i mają odwagę do zmieniania świata - wskazuje socjolog.
Piotr Wielgus z fundacji Pracownia Zrównoważonego Rozwoju potwierdza: większość osób, które angażują się w organizacje pozarządowe to młodzi ludzie kończący studia lub świeżo upieczeni absolwenci uczelni. - Nie spotkałem wielu osób powyżej 40. roku życia - zauważa.
Zdaniem Wielgusa na tle kraju być może wyglądamy nieco lepiej, jednak jeśli porównać nasze zaangażowanie w działalność społeczną z mieszkańcami Europy Zachodniej lub Skandynawii, wciąż wypadamy blado. Tam do organizacji, stowarzyszeń i fundacji należy ponad połowa obywateli.
Antonowicz uważa, że NGO-sy (od ang. słów: non-governmental organization - red.) będą miały coraz większy wpływ na życie miasta. Wskazuje na pozytywne przykłady lokalnych stowarzyszeń (Bydgoskie Przedmieście) oraz Fundacji (Stare Miasto). - Wzięły sprawy w swoje ręce i stały się równorzędnym parterem dla władz miasta. Ich powstanie jest możliwe bo są w Toruniu ludzie, lokalni liderzy, którzy czują się gospodarzami miasta - mówi. - Dzięki ich społecznej mobilizacji udało się zapobiec wielu katastrofalnym pomysłom miejskich urzędników. Myślę, że w najbliższych latach takich inicjatyw będzie więcej i będą rosły w siłę.
Jak wynika z sondażu, 63 proc. mieszkańców ufa stowarzyszeniom, a 74 proc. fundacjom działającym w naszym mieście.
* Badanie zostało przeprowadzone w ramach projektu „Mój Samorząd” realizowanego przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych SPLOT i PBS DGA. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.
Sondaż w Toruniu przeprowadzono na próbie 500 osób, metodą wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo w dniach 19-20 grudnia 2009 r.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




