Plan finansowy to najbardziej wyczekiwany dokument od wielu tygodni. Mijający rok był bowiem dla polskiej służby zdrowia bardzo trudny. NFZ twierdzi, że wszystko przez kryzys. Kiepska kondycja gospodarki, szczególnie spadek zatrudnienia i zahamowanie wzrostu płac sprawiły, że po raz pierwszy od lat do kasy funduszu wpłynęło ze składek mniej pieniędzy niż zakładano. NFZ nie mógł szpitalom dorzucić na leczenie, te mimo wszystko przyjmowały pacjentów i dziś mają długi, bo za procedury wykonane ponad limit NFZ nie zapłacił. Nadzieją na niepogarszanie się sytuacji miały być kontrakty na 2010 r. Dziś już wiemy, że w przyszłym roku na leczenie w Kujawsko-Pomorskiem pójdą 2,85 mld zł, z tego 1,39 mld zł trafi do szpitali. Dla porównania fundusz szacuje, że wydatki w 2009 r. zamkną się kwotą 1,41 mld zł. - Zatem planowana kwota na 2010 r. jest zaledwie o niecałe 2 proc. niższa niż tegoroczna - podkreśla Barbara Nawrocka, rzeczniczka kujawsko-pomorskiego oddziału NFZ. - Kwotowo daje to 26 mln zł.
Pula zaplanowana na przyszły rok byłaby jeszcze mniejsza, gdyby nie fakt, że funduszowi uda się oszczędzić na lekach dzięki powstaniu nowej listy farmaceutyków refundowanych. Tylko w naszym regionie pozwoli to na przesunięcie 54 mln zł na leczenie szpitalne. Kolejne dodatkowe 29 mln zł to zastrzyk z rezerwy budżetowej. W 2010 r. będzie zatem w najlepszym razie mniej więcej tyle pieniędzy co w tym roku. - To jest bardzo zły plan - ocenia Andrzej Wiśnicki, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu. - O konkretach będę co prawda mógł mówić dopiero po świętach, kiedy będziemy mieli nowy kontrakt z funduszem, jednak już dziś sytuacja wygląda nieciekawie. Z trudem, ale jakoś godzimy się z faktem, że pieniędzy co roku nie przybywa, choć powinno. Nie możemy się jednak zgadzać, żeby było ich mniej. Pacjenci, którzy już mają źle, nie mogą mieć jeszcze gorzej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń