Giedrys: Stracony rok Olgi Marcinkiewicz
2009-11-24
, aktualizacja: 23.11.2009 18:52
Jeśli chcemy pozostać w gronie najważniejszych pretendentów do miana Europejskiej Stolicy Kultury, prezydent Michał Zaleski dla dobra miasta powinien zdymisjonować Olgę Marcinkiewicz. Dyrektor biura Toruń 2016, które koordynuje nasze starania o zdobycie tego tytułu, nie sprawdziła się na stanowisku
ZOBACZ TAKŻE
- Straż Miejska pilnowała nocą biura ESK. Dlaczego? (04-12-09, 11:00)
- Interwencja prezydenta Zaleskiego w Toruń 2016 (02-12-09, 12:00)
- Olga Marcinkiewicz odchodzi z Toruń 2016 (01-12-09, 09:21)
- Marcinkiewicz O ESK: Powiało nowym (28-11-09, 11:00)
- Mikołajewski: Marcinkiewicz nie może odejść (27-11-09, 08:00)
- Mówią o Marcinkiewicz: Owoców jej pracy nie widać (25-11-09, 11:00)
SONDAŻ
24 listopada minął rok od powołania Olgi Marcinkiewicz na szefa Toruń 2016. Dyrektor włączyła się w życie kulturalne miasta w wyjątkowym momencie. Toruń od podstaw stworzył superinstytucję o kompetencjach w pełni pozwalających sprostać najważniejszemu wyzwaniu kulturalnemu, przed jakim dotąd stanęliśmy: zdobyciu tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Głównym zadaniem miejskiej instytucji Toruń 2016 jest napisanie dobrej aplikacji konkursowej. Nie zapomnijmy jednak, że Europa zwraca szczególną uwagę na zaangażowanie mieszkańców w walkę o zaszczytne miano. Kierująca biurem nie wywiązuje się z tego zadania.
12 miesięcy Marcinkiewicz w Toruń 2016 to czas bez wątpienia zmarnowany. W czasie gdy konkurenci do tytułu zdążyli skonstruować instytucjonalne ramy swojej kandydatury i coraz agresywniej promują się w kraju, Toruń stoi w miejscu. Łódź stawia na twardy billboardowy marketing i promocję telewizyjną, Gdańsk zaś współorganizuje duże wydarzenia artystyczne - 10 listopada w Brukseli przygotował niepodległościowy koncert Leszka Możdżera z udziałem Lecha Wałęsy, a także ogłosił międzynarodowy konkurs literacki "Europejski Poeta Wolności". Większość konkurentów utworzyła też rady programowe.
A tymczasem biuro ESK nie ogłosiło programu naszego startu w europejskim konkursie - na razie ogranicza się do garści oczywistych ogólników. Toruniowi patronować będzie postać Mikołaja Kopernika i wszystko, co się z nią wiąże, a zatem: idea człowieka renesansu, kosmos, średniowieczny gotyk. Nie mamy myśli przewodniej i hasła, a rada programowa - mimo zapowiedzi Marcinkiewicz, że to ciało powstanie na początku roku - nadal nie istnieje.
Nie zapomnijmy, że Europejska Stolica Kultury to inicjatywa, która przede wszystkim ma przypominać o wartościach, na jakich zbudowana została wspólnota unijna. Najważniejsze w tym kanonie jest tworzenie jedności i pielęgnowanie obywatelskiego współuczestnictwa mieszkańców w życiu codziennym miasta. Ale jak mamy tworzyć w tym duchu, skoro biuro Toruń 2016 zamknięte jest na inicjatywy mieszkańców, nie rozmawia z ich reprezentantami ani nie współpracuje z instytucjami?
Jako złe relacje z Marcinkiewicz - w kuluarowych rozmowach - oceniają dyrektorzy niemal wszystkich toruńskich instytucji kultury. Biuro ESK straciło w ten sposób swoich najważniejszych sojuszników. Jeszcze nigdy dotąd niezależni animatorzy i kulturalna budżetówka nie byli tak zgodni co do swoich ocen i prognoz - niezadowolenie z poczynań Olgi Marcinkiewicz stało się powszechne. Nie ma nadziei, żeby ta sytuacja w najbliższej przyszłości miała się odwrócić. Nawet zespół Sofa, który oficjalnie poparł starania Torunia o europejski tytuł, otwarcie narzekał na brak kontaktu z biurem - urzędnicy zaczęli odpowiadać na e-maile i telefony dopiero po tym, gdy muzycy zagrozili, że zrezygnują ze współpracy. To samo zdanie mają szefowie wielu organizacji pozarządowych, którym nie udało się spotkać z dyrektor.
Marcinkiewicz straciła szansę powołania do istnienia nowej przestrzeni refleksji o Toruniu. Niedawne dyskusje - organizowane przez Akademię Myśli Społecznej "Czy kultura może stać się tożsamością Torunia?" i "Rola ESK 2016 w strategii kulturalnej Torunia" - udowadniają, że panuje u nas deficyt debaty publicznej, a tymczasem dyrektor Toruń 2016 nie wyszła z inicjatywą dialogu między miejskimi instytucjami kulturalnymi, organizacjami pozarządowymi a artystami. To oczywiste, że nie wszyscy działający na lokalnym rynku sztuki zasługują na to, aby być partnerami w działaniach biura ESK, ale z wszystkimi warto rozmawiać.
Prezydent Michał Zaleski, kierując się troską o naszą europejską inicjatywę, powinien zdymisjonować Olgę Marcinkiewicz. Dyrektor Toruń 2016 musi zastąpić osoba otwarta na dialog, która zna problemy środowiska i która stanie się arbitrem w sprawach dzielących świat naszej kultury. Nowy szef tej instytucji - przy zdecydowanym wsparciu prezydenta Torunia i marszałka województwa - powinien do końca roku stworzyć radę, która przyjmie na stanowisko dyrektora programowego Toruń 2016. Jeśli w najbliższym czasie nie uda się wskazać nowego dyrektora tej instytucji, miasto powinno wprowadzić zarząd komisaryczny. Czasu jest mało, ale ESK wymaga twardych i nadzwyczajnych środków. Od decyzji prezydenta zależy bowiem to, czy torunianie nie uznają za zmarnowane trzyletnich starań o zwycięstwo w najbardziej prestiżowym programie kulturalnym całej Wspólnoty Europejskiej.
12 miesięcy Marcinkiewicz w Toruń 2016 to czas bez wątpienia zmarnowany. W czasie gdy konkurenci do tytułu zdążyli skonstruować instytucjonalne ramy swojej kandydatury i coraz agresywniej promują się w kraju, Toruń stoi w miejscu. Łódź stawia na twardy billboardowy marketing i promocję telewizyjną, Gdańsk zaś współorganizuje duże wydarzenia artystyczne - 10 listopada w Brukseli przygotował niepodległościowy koncert Leszka Możdżera z udziałem Lecha Wałęsy, a także ogłosił międzynarodowy konkurs literacki "Europejski Poeta Wolności". Większość konkurentów utworzyła też rady programowe.
A tymczasem biuro ESK nie ogłosiło programu naszego startu w europejskim konkursie - na razie ogranicza się do garści oczywistych ogólników. Toruniowi patronować będzie postać Mikołaja Kopernika i wszystko, co się z nią wiąże, a zatem: idea człowieka renesansu, kosmos, średniowieczny gotyk. Nie mamy myśli przewodniej i hasła, a rada programowa - mimo zapowiedzi Marcinkiewicz, że to ciało powstanie na początku roku - nadal nie istnieje.
Nie zapomnijmy, że Europejska Stolica Kultury to inicjatywa, która przede wszystkim ma przypominać o wartościach, na jakich zbudowana została wspólnota unijna. Najważniejsze w tym kanonie jest tworzenie jedności i pielęgnowanie obywatelskiego współuczestnictwa mieszkańców w życiu codziennym miasta. Ale jak mamy tworzyć w tym duchu, skoro biuro Toruń 2016 zamknięte jest na inicjatywy mieszkańców, nie rozmawia z ich reprezentantami ani nie współpracuje z instytucjami?
Jako złe relacje z Marcinkiewicz - w kuluarowych rozmowach - oceniają dyrektorzy niemal wszystkich toruńskich instytucji kultury. Biuro ESK straciło w ten sposób swoich najważniejszych sojuszników. Jeszcze nigdy dotąd niezależni animatorzy i kulturalna budżetówka nie byli tak zgodni co do swoich ocen i prognoz - niezadowolenie z poczynań Olgi Marcinkiewicz stało się powszechne. Nie ma nadziei, żeby ta sytuacja w najbliższej przyszłości miała się odwrócić. Nawet zespół Sofa, który oficjalnie poparł starania Torunia o europejski tytuł, otwarcie narzekał na brak kontaktu z biurem - urzędnicy zaczęli odpowiadać na e-maile i telefony dopiero po tym, gdy muzycy zagrozili, że zrezygnują ze współpracy. To samo zdanie mają szefowie wielu organizacji pozarządowych, którym nie udało się spotkać z dyrektor.
Marcinkiewicz straciła szansę powołania do istnienia nowej przestrzeni refleksji o Toruniu. Niedawne dyskusje - organizowane przez Akademię Myśli Społecznej "Czy kultura może stać się tożsamością Torunia?" i "Rola ESK 2016 w strategii kulturalnej Torunia" - udowadniają, że panuje u nas deficyt debaty publicznej, a tymczasem dyrektor Toruń 2016 nie wyszła z inicjatywą dialogu między miejskimi instytucjami kulturalnymi, organizacjami pozarządowymi a artystami. To oczywiste, że nie wszyscy działający na lokalnym rynku sztuki zasługują na to, aby być partnerami w działaniach biura ESK, ale z wszystkimi warto rozmawiać.
Prezydent Michał Zaleski, kierując się troską o naszą europejską inicjatywę, powinien zdymisjonować Olgę Marcinkiewicz. Dyrektor Toruń 2016 musi zastąpić osoba otwarta na dialog, która zna problemy środowiska i która stanie się arbitrem w sprawach dzielących świat naszej kultury. Nowy szef tej instytucji - przy zdecydowanym wsparciu prezydenta Torunia i marszałka województwa - powinien do końca roku stworzyć radę, która przyjmie na stanowisko dyrektora programowego Toruń 2016. Jeśli w najbliższym czasie nie uda się wskazać nowego dyrektora tej instytucji, miasto powinno wprowadzić zarząd komisaryczny. Czasu jest mało, ale ESK wymaga twardych i nadzwyczajnych środków. Od decyzji prezydenta zależy bowiem to, czy torunianie nie uznają za zmarnowane trzyletnich starań o zwycięstwo w najbardziej prestiżowym programie kulturalnym całej Wspólnoty Europejskiej.
- 38 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Giedrys: Stracony rok Olgi Marcinkiewicz
lewobrzezny
24.11.09, 08:54
Mam wątpliwości co do diagnozy problemu. Nie oceniam działalności pani Marcinkiewicz, ale zastanawiam się raczej nad tak podstawową kwestią jak to czy Toruń w ogóle zasługuje na miano »
-
Giedrys: Stracony rok Olgi Marcinkiewicz
magosinska1
24.11.09, 23:20
Byłam na ostatnim spotkaniu w Artusie i przyznam, że ESK juz na początku mnie rozbawiło prezentacją, jaką przedstawił Pan Jaworski. Rozumiem, że trzeba się chwalić, ale należy zachować »
-
tymczasem Żydowicz
iwasntborntofollow
25.11.09, 00:30
www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=60876»
Najczęściej czytane24 htydzień



