Giedrys: Studenci nie tworzą toruńskiej kultury
2009-11-07
, aktualizacja: 06.11.2009 19:25
Aż 32 tys. studentów uczy się na UMK. Ta masa nie ma żadnego wpływu na kształt toruńskiej kultury. Nie zabiera głosu w najważniejszych dla niej sprawach
ZOBACZ TAKŻE
- Studentka: najzdolniejsi nie mają perspektyw (20-11-09, 09:35)
- Uczelnie w regionie: ich siedem grzechów (19-10-09, 11:00)
Zacznijmy od imprez artystycznych: to nieprawda, że studenci chętnie w nich uczestniczą. Wystarczy przejść się po toruńskich klubach, kiedy odbywają się tam koncerty muzyki alternatywnej, a zauważymy, że studenci stanowią tylko niewielką część i tak skromnej widowni. To zadziwiający fenomen, zwłaszcza że większość organizatorów jest przychylna młodej publiczności i oferuje jej znaczne zniżki, np. bilet normalny na koncerty Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej kosztuje 20 zł, studenci za wstęp płacą zaś jedynie 5 zł. Do tego dochodzą jeszcze działania skierowane głównie do słuchaczy szkół wyższych - uczący się na wiele koncertów i imprez klubowych wchodzą za darmo.
Studenci niechętnie angażują się w życie artystyczne. Każdy zorientowany w realiach toruńskiej kultury zauważy, że niezwykle rzadko decydują się na powołanie własnej organizacji pozarządowej. Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że część nowo powstających stowarzyszeń i fundacji to jedynie kolejny sposób na budowanie kariery akademickiej bądź politycznej - niech za przykład w tym ostatnim wypadku posłuży założona przez studentów i absolwentów UMK Fundacja Kopernikańska, mocno zbliżona do młodzieżówki Platformy Obywatelskiej.
Aktywne w sferze kultury pozostają: samorząd studentów, toruńskie oddziały organizacji międzynarodowych (jak np. AIESEC, Amnesty International) i od czasu do czasu związki zrzeszające studentów (ZSP, NZS). Ich działania są jednak okazjonalne i w zasadzie tylko samorząd studencki jest władny przygotować dużą imprezę - juwenalia bez wątpienia są największym plenerowym wydarzeniem artystycznym w Toruniu. Pozostałe organizacje wolą działania skromne, o na ogół charytatywnym charakterze.
Kultowa Od Nowa
W Toruniu mamy tylko jeden klub studencki. Bez wątpienia jednak jest fenomenem na skalę ogólnokrajową. W czasie gdy inne zarządzane przez uczelnie lokale stawiają na raczej niezbyt wyszukane rozrywki, Od Nowa sięga po sztukę wysoką. Regularnie odbywają się tu wysokiej klasy festiwale muzyczne, teatralne, literackie, filmowe. Wiele imprez osiągnęło status ogólnopolskich wydarzeń artystycznych. Blues Meeting, Jazz Od Nowa Festival, teatralna Klamra, reggae'owa Afryka, koncert pamięci Grzegorza Ciechowskiego przyciągają publiczność nawet z najodleglejszych zakątków kraju.
Klub przecinają trasy najważniejszych polskich wykonawców muzyki pop. Kult na przykład zrezygnował z jesiennych koncertów w małych miastach, ale zawsze na jego październikową obecność może liczyć widownia klubu przy Gagarina 37A. Dochodzi do sytuacji, że największe gwiazdy polskiej sceny rockowej zabiegają o koncert w Od Nowie i kierownictwo klubu niejednokrotnie jest zmuszone im odmówić ze względu na napięty harmonogram. Siłą tego lokalu są też imprezy stałe, jak np. działający niemal od półwiecza środowy cykl "Jazz Club", seanse filmowe Niebieskiego Kocyka i spotkania z artystami. Od Nowa jako jeden z niewielu toruńskich klubów zaprasza do swojej galerii studentów sztuk pięknych. To wszystko jest efektem skutecznego i nowoczesnego impresariatu artystycznego. Sukces Od Nowy zapewne zależy także od infrastrukturalnego ubóstwa toruńskiej kultury - na palcach jednej ręki można policzyć sale koncertowe, które pomieściłyby taką publiczność jak kultowe miejsce na Bielanach.
Ale czy przypadkiem klub studencki nie powinien przede wszystkim prowadzić działalności środowiskowej: skupiać wokół siebie studentów nie tylko wokół imprez kulturalnych, ale stać się miejscem codziennych spotkań młodzieży akademickiej? Mogłyby tu działać teatralne, plastyczne i literackie grupy warsztatowe, młode zespoły muzyczne mogłyby tu ćwiczyć. W latach 80. Od Nowa szczyciła się tym, że swoją karierę zaczynały tu kultowe formacje typu Republika - dziś jednak nikt nie może przyznać się do takich relacji z klubem. Największą przeszkodą w wznowieniu działalności środowiskowej są nędzne warunki techniczne klubu, który zupełnie nie mieści się w nowoczesnych standardach oglądania koncertów czy przedstawień teatralnych. Jedyny ratunek w modernizacji, którą solidnie opóźnia kryzys ekonomiczny.
Dziewczęta Przeszanowne i sztuka
UMK jako jedyny uniwersytet w kraju szczyci się wydziałem sztuk pięknych. Próżno jednak szukać naszych studentów i absolwentów w najlepszych polskich galeriach. Udało się jedynie garstce artystów - oczywiście żaden z nich nie związał swojej przyszłości ani z macierzystą uczelnią, ani też z naszym miastem. Malarka i performerka Elżbieta Jabłońska działa w Bydgoszczy, malarz, performer i artysta multimedialny Oskar Dawicki mieszka w Warszawie. Ze stolicą związali się również artysta wideo Dawid Marcinkowski i filmowiec Jacek Kościuszko. To absolwenci WSP sprzed 10-15 lat. Spośród młodszych warto zaś wymienić Marcelinę Gunię, Natalię Turczyńską, Natalię Wiśniewską i Karolinę Stępniowską, które coraz silniej zaznaczają swoją obecność w polskim światku artystycznym.
Toruńskie galerie są na ogół zamknięte na debiutantów. Studenci ostatecznie mogą liczyć na Od Nowę, Galerię i Ośrodek Plastycznej Twórczości Dziecka, eNeRDe, Piwnicę Pod Aniołem i sporadycznie na Galerię Wozownia. Ta sytuacja - oprócz marazmu panującego w tym małym akademickim środowisku - wynika w znacznym stopniu z nastawienia wykładowców do podopiecznych. Wielu z nich zakazuje studentom organizacji wystawy indywidualnej w czasie nauki.
Do tego dochodzi jeszcze jedno niepokojące zjawisko: na sztukach wykładają profesorowie, którzy w szczególnie lekceważący sposób odnoszą się do działań studentek. Starała się to obśmiać grupa performerek Dziewczęta Przeszanowne - tworzyły ją Gunia, Turczyńska i Stępniowska, które w rozmowie z krakowskim pismem "Ha!Art" dokładnie opisały, dlaczego zdecydowały wybrać sobie taką nazwę. Otóż jeden z ich wykładowców miał w zwyczaju w tak sarkastyczny sposób zwracać się do wszystkich studentek na swoich zajęciach. W słowniku młodej polskiej kultury "Tekstylia bis" czytamy, że Dziewczęta Przeszanowne powstały w proteście "przeciwko nasilającemu się seksizmowi profesorów oraz bezsensownemu systemowi edukacji proponowanemu przez ich macierzystą uczelnię". To jak dotąd najpoważniejszy głos przeciwko modelowi edukacji proponowanemu przez wydział sztuk pięknych UMK.
Bez woli zmiany
Studenci nie mają żadnego wpływu na kształt toruńskiej kultury. Nie zabierają głosu w najważniejszych dla niej sprawach. Obce są im programowe i estetyczne polemiki na temat polityki kulturalnej miasta oraz formy naszej walki o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Nie ma co marzyć, aby w najbliższej przyszłości pojawiła się jakaś młoda formacja, która miałaby podać zastany ład w wątpliwość.
Studenci nie mają ambicji powołania istotnego w skali kraju ośrodka działań teatralnych, literackich, muzycznych i plastycznych. Nie ma szans na to, żeby - wzorem krakowskich, trójmiejskich czy poznańskich uniwersytetów - powstało tu interesujące pismo artystyczne wywodzące się ze środowiska studentów i doktorantów. Najwyraźniejszym znakiem żywej kultury studenckiej w innych miastach są młode kabarety, zespoły wykonujące piosenkę autorską, teatry prywatne - żadna podobna toruńska inicjatywa nie wybiła się ponad amatorstwo.
Wszystko to prowadzi do smutnej konstatacji: toruńscy studenci nie angażują się w sprawy miasta, w którym żyją. Oni tylko w nim mieszkają, w czasie studiów nie zamierzają nic kontestować i nic w nim zmieniać.
Studenci niechętnie angażują się w życie artystyczne. Każdy zorientowany w realiach toruńskiej kultury zauważy, że niezwykle rzadko decydują się na powołanie własnej organizacji pozarządowej. Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że część nowo powstających stowarzyszeń i fundacji to jedynie kolejny sposób na budowanie kariery akademickiej bądź politycznej - niech za przykład w tym ostatnim wypadku posłuży założona przez studentów i absolwentów UMK Fundacja Kopernikańska, mocno zbliżona do młodzieżówki Platformy Obywatelskiej.
Aktywne w sferze kultury pozostają: samorząd studentów, toruńskie oddziały organizacji międzynarodowych (jak np. AIESEC, Amnesty International) i od czasu do czasu związki zrzeszające studentów (ZSP, NZS). Ich działania są jednak okazjonalne i w zasadzie tylko samorząd studencki jest władny przygotować dużą imprezę - juwenalia bez wątpienia są największym plenerowym wydarzeniem artystycznym w Toruniu. Pozostałe organizacje wolą działania skromne, o na ogół charytatywnym charakterze.
Kultowa Od Nowa
W Toruniu mamy tylko jeden klub studencki. Bez wątpienia jednak jest fenomenem na skalę ogólnokrajową. W czasie gdy inne zarządzane przez uczelnie lokale stawiają na raczej niezbyt wyszukane rozrywki, Od Nowa sięga po sztukę wysoką. Regularnie odbywają się tu wysokiej klasy festiwale muzyczne, teatralne, literackie, filmowe. Wiele imprez osiągnęło status ogólnopolskich wydarzeń artystycznych. Blues Meeting, Jazz Od Nowa Festival, teatralna Klamra, reggae'owa Afryka, koncert pamięci Grzegorza Ciechowskiego przyciągają publiczność nawet z najodleglejszych zakątków kraju.
Klub przecinają trasy najważniejszych polskich wykonawców muzyki pop. Kult na przykład zrezygnował z jesiennych koncertów w małych miastach, ale zawsze na jego październikową obecność może liczyć widownia klubu przy Gagarina 37A. Dochodzi do sytuacji, że największe gwiazdy polskiej sceny rockowej zabiegają o koncert w Od Nowie i kierownictwo klubu niejednokrotnie jest zmuszone im odmówić ze względu na napięty harmonogram. Siłą tego lokalu są też imprezy stałe, jak np. działający niemal od półwiecza środowy cykl "Jazz Club", seanse filmowe Niebieskiego Kocyka i spotkania z artystami. Od Nowa jako jeden z niewielu toruńskich klubów zaprasza do swojej galerii studentów sztuk pięknych. To wszystko jest efektem skutecznego i nowoczesnego impresariatu artystycznego. Sukces Od Nowy zapewne zależy także od infrastrukturalnego ubóstwa toruńskiej kultury - na palcach jednej ręki można policzyć sale koncertowe, które pomieściłyby taką publiczność jak kultowe miejsce na Bielanach.
Ale czy przypadkiem klub studencki nie powinien przede wszystkim prowadzić działalności środowiskowej: skupiać wokół siebie studentów nie tylko wokół imprez kulturalnych, ale stać się miejscem codziennych spotkań młodzieży akademickiej? Mogłyby tu działać teatralne, plastyczne i literackie grupy warsztatowe, młode zespoły muzyczne mogłyby tu ćwiczyć. W latach 80. Od Nowa szczyciła się tym, że swoją karierę zaczynały tu kultowe formacje typu Republika - dziś jednak nikt nie może przyznać się do takich relacji z klubem. Największą przeszkodą w wznowieniu działalności środowiskowej są nędzne warunki techniczne klubu, który zupełnie nie mieści się w nowoczesnych standardach oglądania koncertów czy przedstawień teatralnych. Jedyny ratunek w modernizacji, którą solidnie opóźnia kryzys ekonomiczny.
Dziewczęta Przeszanowne i sztuka
UMK jako jedyny uniwersytet w kraju szczyci się wydziałem sztuk pięknych. Próżno jednak szukać naszych studentów i absolwentów w najlepszych polskich galeriach. Udało się jedynie garstce artystów - oczywiście żaden z nich nie związał swojej przyszłości ani z macierzystą uczelnią, ani też z naszym miastem. Malarka i performerka Elżbieta Jabłońska działa w Bydgoszczy, malarz, performer i artysta multimedialny Oskar Dawicki mieszka w Warszawie. Ze stolicą związali się również artysta wideo Dawid Marcinkowski i filmowiec Jacek Kościuszko. To absolwenci WSP sprzed 10-15 lat. Spośród młodszych warto zaś wymienić Marcelinę Gunię, Natalię Turczyńską, Natalię Wiśniewską i Karolinę Stępniowską, które coraz silniej zaznaczają swoją obecność w polskim światku artystycznym.
Toruńskie galerie są na ogół zamknięte na debiutantów. Studenci ostatecznie mogą liczyć na Od Nowę, Galerię i Ośrodek Plastycznej Twórczości Dziecka, eNeRDe, Piwnicę Pod Aniołem i sporadycznie na Galerię Wozownia. Ta sytuacja - oprócz marazmu panującego w tym małym akademickim środowisku - wynika w znacznym stopniu z nastawienia wykładowców do podopiecznych. Wielu z nich zakazuje studentom organizacji wystawy indywidualnej w czasie nauki.
Do tego dochodzi jeszcze jedno niepokojące zjawisko: na sztukach wykładają profesorowie, którzy w szczególnie lekceważący sposób odnoszą się do działań studentek. Starała się to obśmiać grupa performerek Dziewczęta Przeszanowne - tworzyły ją Gunia, Turczyńska i Stępniowska, które w rozmowie z krakowskim pismem "Ha!Art" dokładnie opisały, dlaczego zdecydowały wybrać sobie taką nazwę. Otóż jeden z ich wykładowców miał w zwyczaju w tak sarkastyczny sposób zwracać się do wszystkich studentek na swoich zajęciach. W słowniku młodej polskiej kultury "Tekstylia bis" czytamy, że Dziewczęta Przeszanowne powstały w proteście "przeciwko nasilającemu się seksizmowi profesorów oraz bezsensownemu systemowi edukacji proponowanemu przez ich macierzystą uczelnię". To jak dotąd najpoważniejszy głos przeciwko modelowi edukacji proponowanemu przez wydział sztuk pięknych UMK.
Bez woli zmiany
Studenci nie mają żadnego wpływu na kształt toruńskiej kultury. Nie zabierają głosu w najważniejszych dla niej sprawach. Obce są im programowe i estetyczne polemiki na temat polityki kulturalnej miasta oraz formy naszej walki o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Nie ma co marzyć, aby w najbliższej przyszłości pojawiła się jakaś młoda formacja, która miałaby podać zastany ład w wątpliwość.
Studenci nie mają ambicji powołania istotnego w skali kraju ośrodka działań teatralnych, literackich, muzycznych i plastycznych. Nie ma szans na to, żeby - wzorem krakowskich, trójmiejskich czy poznańskich uniwersytetów - powstało tu interesujące pismo artystyczne wywodzące się ze środowiska studentów i doktorantów. Najwyraźniejszym znakiem żywej kultury studenckiej w innych miastach są młode kabarety, zespoły wykonujące piosenkę autorską, teatry prywatne - żadna podobna toruńska inicjatywa nie wybiła się ponad amatorstwo.
Wszystko to prowadzi do smutnej konstatacji: toruńscy studenci nie angażują się w sprawy miasta, w którym żyją. Oni tylko w nim mieszkają, w czasie studiów nie zamierzają nic kontestować i nic w nim zmieniać.
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
19 głosów
-
Giedrys: Studenci nie tworzą toruńskiej kultury
hmurka
07.11.09, 13:41
Widocznie studenci nie mają skąd czerpać wzorców w naszym pięknym mieścieToruniu... Bo któż ma wpływ na kształt naszej kultury? Garstka ludzi opoglądach hmmm małomiasteczkowych, a jak »
-
Re: Giedrys: Studenci nie tworzą toruńskiej kultu
tryg.sk11
07.11.09, 19:53
Otóż Pan Giedrys właśnie w czasie studiów, jako student, zrobił dużo dlabudowania toruńskiej kultury. Prowadził wraz z bratem i przyjaciółmi pismoliterackie Undergrunt, które wydawał obecny »
-
Giedrys: Studenci nie tworzą toruńskiej kultury
kktrn
08.11.09, 08:21
Myślę, że warto zapytać, co robi się w Toruniu, aby wspierać i promować oddolne inicjatywy? Studiuję poza Toruniem, ale nadal czuję się związana z tym miastem. Niedawno wysłałam do kilku »
Najczęściej czytane24 htydzień


