Koszmarna zbrodnia przy szosie po wypiciu 10 piw

kd
2009-11-04 , aktualizacja: 03.11.2009 17:50
A A A Drukuj
Wypili po 10 piw. Ofiarę wypatrzyli na przystanku. - Nie rozpozna nas, można go okraść - powiedział jeden do drugiego. Tak zaczęła się koszmarna zbrodnia w podtoruńskim Lubiczu Dolnym, o którą prokuratura oskarżyła we wtorek dwóch 20-latków.

Fot. Leszek Wroblewski
Kamil R. był ponoć w rozterce. - To ty uderz pierwszy, ja ci pomogę - szepnął do Łukasza M., kiedy w maju ub.r. mijali 49-letniego Mariana J., czekającego przy trasie z Torunia do Warszawy na autobus - po wypiciu 2-3 piw w pobliskim barze zamierzał wrócić nim do domu w Józefowie.

Zanim go spotkali, oprawcy spędzili popołudnie na boisku szkolnym. Opróżniali piwo za piwem. - Już wtedy byli agresywni wobec spędzających tam czas młodych ludzi, ale do poważniejszych incydentów nie doszło - mówi Maciej Rybszleger, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód.

Mariana J. zaatakowali, gdy ok. 22.30 wracali do domów. Miał być łatwą ofiarą. I był. Po paru ciosach Łukasza M. leżał na ziemi. Wtedy hamulce puściły i w Kamilu R. Dobiega i równie zapamiętale kopie 49-latka po żebrach i głowie.

Napastnicy rabują mu dwa telefony komórkowe (wartości 100 i 300 zł) oraz kartę bankomatową. Ale mają problem. PIN. Decyzja jest natychmiastowa: - Trzeba go z niego wyciągnąć!

Na to jednak nie ma szans. Bezlitośnie okładany Marian J. już nie reaguje na ich polecenia, prawdopodobnie nie może mówić, bo kopniaki pogruchotały mu szczękę. Po chwili przestaje dawać oznaki życia. - Wszystko to dzieje się tuż przy ruchliwej trasie, niemożliwe, by nikt tego nie zauważył - uważa Rybszleger.

W końcu i sprawcy zdają sobie sprawę, że Marian J. PIN-u już im nie poda. Łapią go za nogi i przeciągają w zarośla, ok. 100 m od szosy. W ich głowach rodzi się obawa: - A co, jak nas rozpozna?

Postanawiają nie dać mu takiej szansy. Chwytają za leżące obok pustaki i rzucają je na głowę i korpus 49-latka. Biorą też kij i przebijają jego ciało. Przykrywają je gałęziami i uciekają.

Przez kolejny rok nikt nie wie, co zrobili, a Marian J. figuruje jako zaginiony. W maju policja wpada jednak na trop skradzionych mu telefonów - one doprowadzają ją do 20-latków. W sądzie grozi im po 25 lat więzienia lub dożywocie.

Podziel się

  • 42 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy