Kampania na UMK. Ostre dyskusje z rektorem
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 17:33
Niełatwa kampania prof. Andrzeja Radzimińskiego. Miesiąc przed wyborami rektor UMK chwali się sukcesami, ale i musi odpierać zarzuty
W środowy wieczór rektor Andrzej Radzimiński spotkał się z pracownikami wydziałów humanistycznych i prawno-ekonomicznych. To pierwsza z serii rozmów podsumowujących jego kadencję.
W auli Collegium Humanisticum zjawiło się zaledwie czterdzieści kilka osób. - Patrząc na tę salę, mam wrażenie, że wybory nie budzą w społeczności akademickiej żadnych emocji. Szkoda - skwitował prof. Radzimiński.
- Rozmawiałem z wieloma kolegami profesorami i mówili: stary, po co mamy iść? Komunikacja jest jednostronna. Mówimy - i nic z tego nie wynika - odparował prawnik prof. Zbigniew Naworski, który mimo wszystko zjawił się na spotkaniu. Właśnie on najzacieklej krytykował rektora.
Przedtem jednak prof. Radzimiński przedstawił listę sukcesów UMK w ostatnich latach. Wymienił m.in. nowy statut, restrukturyzację szpitali uniwersyteckich, pieniądze z UE lub od rządu na Centrum Optyki Kwantowej, Collegium Humanisticum, Interdyscyplinarne Centrum Nowoczesnych Technologii, centrum sportowe i Od Nowę, 120 mln zł na tzw. kierunki zamawiane, świetne badania naukowe m.in. astronomów, fizyków i chemików, triumfy Gimnazjum i Liceum Akademickiego, rozwój systemu informatycznego. W dobie niżu demograficznego zmniejszono liczbę nauczycieli akademickich, ale w sposób "ewolucyjny": od 2008 r. ubyło ponad 100 etatów. - Spadek liczby pracowników administracji był mniejszy, ale zauważmy, że w tym czasie powierzchnia uniwersytetu do obsługi wzrosła o 30 proc., a 20 etatów jest finansowanych z projektów unijnych - zauważył rektor.
W 2008 r. UMK prowadził 48 kierunków, dziś 70. 47 oceniła już Państwowa Komisja Akredytacyjna, w tym 4 wyróżniająco. Liczba studentów znacząco się nie zmieniła: wzrosła na studiach stacjonarnych i lekko na podyplomowych, spadła na niestacjonarnych.
Po wystąpieniu prof. Radzimińskiego rozpoczęła się dyskusja. - Uczelnia jest ociężała, obrośnięta aparatem urzędniczym. Zaczynamy przegrywać konkurencję - zaatakował prof. Naworski. - My, prawnicy, radzimy sobie, ale ogólna zapaść na studiach niestacjonarnych jest niezrozumiała. Możemy docierać do młodych w internecie, ale kasę trzymają rodzice. A oni widzą baner WSB przed rektoratem. Proszę dać nam 10 proc. z wpłat egzaminacyjnych, to zrobimy promocję wydziału. Rzecznik mówi o autonomii wydziałów, a zmniejsza się skład senatu, zwiększa uprawnienia władzy wykonawczej. Za prawdziwą autonomią idą pieniądze. Przegrywamy też przez dydaktykę. Skąd wziąć czas dla tylu studentów? Mój wydział ma 100 pracowników, dwa razy mniejszy w Olszynie - 150. Niektórzy z nas mają po 500 nadgodzin. Wykorzystujemy drastycznie doktorantów. Muszą poprowadzić 60 godzin zajęć, a nie mają nawet kursów pedagogicznych. U nas na studia niestacjonarne przyjeżdża się co tydzień, w Płocku - raz na trzy tygodnie, reszta to e-learning. Oczywiście, też możemy organizować takie zajęcia, ale to cholerna robota. Inne szkoły za to płacą - grzmiał prof. Naworski.
W odpowiedzi rektor zaapelował, by nie patrzeć na sprawy UMK "przez pryzmat własnego podwórka". - Wydział prawa jest akurat raczej niedoinwestowany kadrowo. Co do demokracji na uczelni, to nie ja zmniejszyłem skład senatu. Taką decyzję podjęli dziekani, a senat przegłosował - powiedział prof. Radzimiński. Wspomniał też o uczelniach, gdzie działają tylko kilkuosobowe rady, a demokracja ma się świetnie. - Nie liczba studentów stanowi o jakości uniwersytetu. Szkoły prywatne w większości sprzedają dyplomy. To, że idą tam młodzi ludzie, nie wynika z "beznadziejnej promocji", tylko faktu, że u nas nigdy nie skończyliby studiów, a tam - tak - przekonywał rektor. Poprosił też, by zgłaszać problemy, np. z programami studiów, odpowiednim kanclerzom i kierownikom. - Czy ktoś w ogóle wystąpił z wnioskiem o kurs pedagogiczny dla doktorantów? Jeśli będzie potrzeba, jesteśmy w stanie go zorganizować - zadeklarował.
Prof. Tadeusz Kufel z Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania alarmował z kolei, że UMK "przespał" sprawę Grudziądza. Uczelnia planuje otworzyć tam w br. wydział zamiejscowy, ale może nie zdążyć z procedurami. - Poza WNEiZ nie ma woli na wydziałach, by prowadzić tam studia. Może się okazać, że ta inicjatywa się nie uda - przyznał rektor.
Z kolei pedagog prof. Piotr Petrykowski poruszył temat wydawnictwa UMK. - Podobają mi się publikacje, ale oczekiwanie na książkę trwa koszmarnie długo. Wydawnictwo jest też mistrzem świata w nieobecności w dobrych księgarniach - powiedział.
Odpowiadając, rektor wbił szpilę swemu kontrkandydatowi w marcowych wyborach na rektora. - Zostawiłem tu pewną autonomię prorektorowi Tretynowi. Efekt? Wydawnictwo wydaje piękne książki, zdobywa nagrody, ale funkcjonuje w świecie kapitalistycznym jako socjalistyczna wyspa, bo ma zagwarantowane środki na swoje funkcjonowanie. Będę postulował zmiany, by to wydziały decydowały, gdzie drukować - zapowiedział prof. Radzimiński.
Na spotkaniu z rektorem nie brakowało też głosów poparcia - np. prawnik prof. Grzegorz Goździewicz chwalił brak zwolnień grupowych, historyk prof. Janusz Małłek - inwestycje.
Kolejną debatę z naukowcami, tym razem z wydziałów ścisłych i artystami, zaplanowano na środę. Początek o godz. 16.30 w auli Wydziału Matematyki i Informatyki przy ul. Chopina 12/18. Same wybory odbędą się 13 marca br.
W auli Collegium Humanisticum zjawiło się zaledwie czterdzieści kilka osób. - Patrząc na tę salę, mam wrażenie, że wybory nie budzą w społeczności akademickiej żadnych emocji. Szkoda - skwitował prof. Radzimiński.
- Rozmawiałem z wieloma kolegami profesorami i mówili: stary, po co mamy iść? Komunikacja jest jednostronna. Mówimy - i nic z tego nie wynika - odparował prawnik prof. Zbigniew Naworski, który mimo wszystko zjawił się na spotkaniu. Właśnie on najzacieklej krytykował rektora.
Przedtem jednak prof. Radzimiński przedstawił listę sukcesów UMK w ostatnich latach. Wymienił m.in. nowy statut, restrukturyzację szpitali uniwersyteckich, pieniądze z UE lub od rządu na Centrum Optyki Kwantowej, Collegium Humanisticum, Interdyscyplinarne Centrum Nowoczesnych Technologii, centrum sportowe i Od Nowę, 120 mln zł na tzw. kierunki zamawiane, świetne badania naukowe m.in. astronomów, fizyków i chemików, triumfy Gimnazjum i Liceum Akademickiego, rozwój systemu informatycznego. W dobie niżu demograficznego zmniejszono liczbę nauczycieli akademickich, ale w sposób "ewolucyjny": od 2008 r. ubyło ponad 100 etatów. - Spadek liczby pracowników administracji był mniejszy, ale zauważmy, że w tym czasie powierzchnia uniwersytetu do obsługi wzrosła o 30 proc., a 20 etatów jest finansowanych z projektów unijnych - zauważył rektor.
W 2008 r. UMK prowadził 48 kierunków, dziś 70. 47 oceniła już Państwowa Komisja Akredytacyjna, w tym 4 wyróżniająco. Liczba studentów znacząco się nie zmieniła: wzrosła na studiach stacjonarnych i lekko na podyplomowych, spadła na niestacjonarnych.
Po wystąpieniu prof. Radzimińskiego rozpoczęła się dyskusja. - Uczelnia jest ociężała, obrośnięta aparatem urzędniczym. Zaczynamy przegrywać konkurencję - zaatakował prof. Naworski. - My, prawnicy, radzimy sobie, ale ogólna zapaść na studiach niestacjonarnych jest niezrozumiała. Możemy docierać do młodych w internecie, ale kasę trzymają rodzice. A oni widzą baner WSB przed rektoratem. Proszę dać nam 10 proc. z wpłat egzaminacyjnych, to zrobimy promocję wydziału. Rzecznik mówi o autonomii wydziałów, a zmniejsza się skład senatu, zwiększa uprawnienia władzy wykonawczej. Za prawdziwą autonomią idą pieniądze. Przegrywamy też przez dydaktykę. Skąd wziąć czas dla tylu studentów? Mój wydział ma 100 pracowników, dwa razy mniejszy w Olszynie - 150. Niektórzy z nas mają po 500 nadgodzin. Wykorzystujemy drastycznie doktorantów. Muszą poprowadzić 60 godzin zajęć, a nie mają nawet kursów pedagogicznych. U nas na studia niestacjonarne przyjeżdża się co tydzień, w Płocku - raz na trzy tygodnie, reszta to e-learning. Oczywiście, też możemy organizować takie zajęcia, ale to cholerna robota. Inne szkoły za to płacą - grzmiał prof. Naworski.
W odpowiedzi rektor zaapelował, by nie patrzeć na sprawy UMK "przez pryzmat własnego podwórka". - Wydział prawa jest akurat raczej niedoinwestowany kadrowo. Co do demokracji na uczelni, to nie ja zmniejszyłem skład senatu. Taką decyzję podjęli dziekani, a senat przegłosował - powiedział prof. Radzimiński. Wspomniał też o uczelniach, gdzie działają tylko kilkuosobowe rady, a demokracja ma się świetnie. - Nie liczba studentów stanowi o jakości uniwersytetu. Szkoły prywatne w większości sprzedają dyplomy. To, że idą tam młodzi ludzie, nie wynika z "beznadziejnej promocji", tylko faktu, że u nas nigdy nie skończyliby studiów, a tam - tak - przekonywał rektor. Poprosił też, by zgłaszać problemy, np. z programami studiów, odpowiednim kanclerzom i kierownikom. - Czy ktoś w ogóle wystąpił z wnioskiem o kurs pedagogiczny dla doktorantów? Jeśli będzie potrzeba, jesteśmy w stanie go zorganizować - zadeklarował.
Prof. Tadeusz Kufel z Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania alarmował z kolei, że UMK "przespał" sprawę Grudziądza. Uczelnia planuje otworzyć tam w br. wydział zamiejscowy, ale może nie zdążyć z procedurami. - Poza WNEiZ nie ma woli na wydziałach, by prowadzić tam studia. Może się okazać, że ta inicjatywa się nie uda - przyznał rektor.
Z kolei pedagog prof. Piotr Petrykowski poruszył temat wydawnictwa UMK. - Podobają mi się publikacje, ale oczekiwanie na książkę trwa koszmarnie długo. Wydawnictwo jest też mistrzem świata w nieobecności w dobrych księgarniach - powiedział.
Odpowiadając, rektor wbił szpilę swemu kontrkandydatowi w marcowych wyborach na rektora. - Zostawiłem tu pewną autonomię prorektorowi Tretynowi. Efekt? Wydawnictwo wydaje piękne książki, zdobywa nagrody, ale funkcjonuje w świecie kapitalistycznym jako socjalistyczna wyspa, bo ma zagwarantowane środki na swoje funkcjonowanie. Będę postulował zmiany, by to wydziały decydowały, gdzie drukować - zapowiedział prof. Radzimiński.
Na spotkaniu z rektorem nie brakowało też głosów poparcia - np. prawnik prof. Grzegorz Goździewicz chwalił brak zwolnień grupowych, historyk prof. Janusz Małłek - inwestycje.
Kolejną debatę z naukowcami, tym razem z wydziałów ścisłych i artystami, zaplanowano na środę. Początek o godz. 16.30 w auli Wydziału Matematyki i Informatyki przy ul. Chopina 12/18. Same wybory odbędą się 13 marca br.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Kampania na UMK. Ostre dyskusje z rektorem
yogi721
17.02.12, 08:44
Niestety Uniwersytet to nie tylko piękne budynki! Pan Rektor całkowicie zapomniał o ludziach!»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...
- Apteka Królewska zamknięta po 622 latach
- Utrudnienia na jednej z głównych arterii ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Fabryka kultowego keczupu Włocławek na ...
- Miasto chce pożyczyć kurii ponad milion zł
- Gwiazda You Can Dance tańczy ku chwale ...
- Tor F1 i Chinatown nad Wisłą. Nasze ...
- Kuria sprzedaje pałac za 8 mln zł, bo ma ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Rekiny toruńskiego biznesu wysoko w rankingach
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...
- Zobacz unikalne, przedwojenne zdjęcia ...
- To dopiero były żużlowe derby! Oto lata ...




