Nikt nie chce 9 lat więzienia za potrącenie rowerzystów

kd
03.02.2012 , aktualizacja: 02.02.2012 17:11
A A A Drukuj
Surowszego o trzy lata wyroku zażądała w czwartek prokuratura na rozprawie apelacyjnej Krzysztofa T., skazanego na 9 lat więzienia za potrącenie trzech rowerzystów (dwóch nie przeżyło) i ucieczkę. Jego obrońca domaga się powtórki procesu.
Sąd
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Sąd
Adwokat 35-latka kwestionował nie tyle jego winę, co podstawy wyroku. - Tu nie chodzi o ustalenie, czy on spowodował wypadek, czy nie, bo spowodował. Trzeba jednak sprawdzić, jakie było jego przyczynienie. Nie można wsadzać człowieka na 9 lat do więzienia nie rozwiewając wszystkich wątpliwości - grzmiał mecenas.

Jego zdaniem niejasne jest nie tylko to, czy cykliści - potrąceni 8 stycznia 2010 r. po zmroku w podtoruńskim Brąchnowie - byli widoczni dla Krzysztofa T., a nawet i to, czy oni sami nie wjechali mu pod koła na zaśnieżonej szosie. Stwierdził, że sąd pierwszej instancji rozstrzygnął te wątpliwości na jego niekorzyść na podstawie domniemań, a nie dowodów, bo je pominął. Uzasadnieniu wyroku zarzucił zaś, że "nie odpowiada elementarnym wymogom przepisów".

Pełnomocnik rodzin zmarłych rowerzystów zauważył jednak, że karany wcześniej wiele razy za jazdę po pijanemu 35-latek sam sobie zawdzięcza luki w materiale dowodowym, bo po wypadku uciekł. A prokurator dodała, że sąd dopuścił wiele wniosków dowodowych obrony, co pozwoliło mu przeprowadzić proces "skrupulatnie i drobiazgowo". Zaś domagając się 12 lat więzienia, czyli możliwie najsurowszej kary dla Krzysztofa T., podkreśliła, że ucieczka z miejsca wypadku jest równie ciężkim przewinieniem, co spowodowanie go po pijanemu. Wyrok w przyszłym tygodniu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy