Bydgoszcz chce, żeby Toruń płacił za śmieci

Krzysztof Aładowicz
27.01.2012 , aktualizacja: 27.01.2012 18:00
A A A Drukuj
Prezydent Bydgoszczy zadeklarował, że nie zrezygnuje z budowy spalarni śmieci pomimo sprzeciwu ekologów. Miejscowi radni zobowiązali jednak Rafała Bruskiego, by renegocjował umowę z Toruniem
Wysypisko śmieci
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Wysypisko śmieci
Debata nad spalarnią zdominowała ostatnią sesję bydgoskiej rady. Po wielomiesięcznych staraniach przewodniczący rady miasta Roman Jasiakiewicz zezwolił przeciwnikom jej budowy wystąpić przed radnymi. Marek Zientak z Bydgoskiego Forum Ekologicznego nie wykorzystał tej szansy. W kilkuminutowym wystąpieniu skupił się głównie na ogólnych hasłach. - Budowa powinna być poprzedzona szerokimi konsultacjami, a ich nie było. Działacie w niezgodzie z wolą mieszkańców - mówił. - Po wyroku Krajowej Izby Odwoławczej w sprawie przetargu i groźbie, że inwestycja będzie kosztowała ponad 100 mln zł więcej, jest teraz dobra pora, aby się z niej wycofać.

Po wystąpieniu ekologa do akcji wkroczyli radni. Najpierw wysłuchali informacji przekazanej przez spółkę Pro-Natura, która jest inwestorem. Wiesław Zawistowski, szef projektu, zapewniał, że osoby podnoszące argumenty przeciwko spalarni nie mają racji. Przekonywał, że mieszkańcy Bydgoszczy, Torunia i okolicznych gmin są w stanie dostarczyć odpowiednią ilość śmieci. W 2015 r. ma do niej trafić 171 tys. ton. Plusem instalacji ma być też fakt, że ze spalanych śmieci produkowana będzie energia i żużel, który można wykorzystać do budowy dróg.

Wielu radnych jednak nie podzielało jego optymizmu. Jacek Bukowski z SLD dowodził, że spalarnia będzie za duża jak na potrzeby regionu. Przypomniał też, że bydgoszczanie będą płacić za dowóz śmieci z Torunia. - W 2012 r. będzie to ponad 13 mln zł, w 2038 - 7,3 mln zł. Do 2044 r. zapłacimy za to aż 163 mln zł. I to przy założeniu, że do pokonania jest 40 km. A z dokumentów zaprezentowanych przed chwilą wynika, że śmieci będą pokonywać 65 km - argumentował.

Umowa z Toruniem jest dla radnych najbardziej kontrowersyjna. Na wniosek Piotra Króla z PiS zobowiązali prezydenta, aby podjął się jej renegocjacji, tak aby torunianie partycypowali w kosztach transportu śmieci do Bydgoszczy. Bruski zadeklarował taką wolę. - Trzeba jednak podkreślić, że nie ma możliwości naruszenia zasad realizacji projektu, bo Unia Europejska się na to nie zgodzi. Burzenie fundamentów finansowych jest niemożliwe - zaznaczył. - Natomiast będę proponował, aby pożyczkę na budowę gwarantowały zarówno Bydgoszcz, jak i Toruń. My w dwóch trzecich, nasi sąsiedzi w jednej trzeciej.

Nie brakowało też radnych, którzy podobnie jak ekolodzy mają wątpliwości, czy w ogóle budować kompleks. Rafał Piasecki z PiS przekonywał, że za te pieniądze powinny powstawać ulice, place zabaw albo przedszkola. Miał też wątpliwości, czy eksperci, którzy przygotowywali dokumentację i zagwarantowali zarówno opłacalność ekonomiczną, jak i korzyści ekologiczne, mieli odpowiednie kwalifikacje. - Może mają przestarzałą wiedzę? - dopytywał.

- Podważył pan wiedzę ok. 200 osób, w tym 50 profesorów. Ja bym się na to nie odważył - odpowiedział prezydent.

Bruski zapowiedział, że prace będą kontynuowane. - Dzisiaj jest za późno na dywagacje, czy budować spalarnię o połowę mniejszą. Albo podejmujemy decyzję, że nie budujemy wcale, oddajemy pieniądze i tracimy reputację, albo realizujemy to, co mamy zaprojektowane. A Unia Europejska dała nam pieniądze na spalarnię, nie na ulice, chodniki czy baseny - stwierdził Bruski.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 39 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy