Uniwersytet w czołówce
26.01.2012
, aktualizacja: 26.01.2012 16:07
UMK jest bardzo otwarty na młodych ludzi po doktoracie. Niestety, w Polsce to wciąż wyjątek - mówi prof. Maciej Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Naukowcy świętowali w Collegium Maximum UMK (26-01-12, 15:55)
Maciej Czarnecki: W ciągu 20 lat FNP nagrodziła osoby z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 225 razy. To dużo czy mało? Pytam, bo wsparcie przyznaje się w konkursach, więc pośrednio świadczy to o potencjale naszych studentów i naukowców.
Prof. Maciej Żylicz, prezes FNP: - Najwięcej laureatów fundacji związanych jest z Uniwersytetami: Warszawskim i Jagiellońskim, ale w wyrównanej stawce badaczy z pozostałych uniwersytetów uczeni z UMK są w czołówce.
Torunianie dobrze wypadają w statystykach dotyczących młodych naukowców.
- W programie Start, stworzonym dla młodych badaczy, którzy już mogą wykazać się sukcesami w swojej dziedzinie, UMK plasuje się zwykle na trzecim-czwartym miejscu. Pamiętajmy jednak, że UW i UJ przedstawiają do konkursu setki wniosków, a mniejsze uniwersytety - zazwyczaj znacząco mniej. W roku 2010 tylko ok. 16% ogółu naukowców biorących udział w konkursie Start uzyskało stypendium. W przypadku badaczy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika ten procent był znacznie wyższy - stypendium otrzymała co czwarta osoba.
Możemy też poszczycić się czterema laureatami programu Mistrz.
- Są to prof. Boguław Buszewski z Wydziału Chemii, prof. Roman Czaja z Wydziału Nauk Historycznych, prof. Ryszard Oliński z Wydziału Farmaceutycznego i prof. Andrzej Skowroński pracujący na Wydziale Stosowanej Matematyki i Fizyki UMK.
By wygrać konkurs, trzeba być do niego zgłoszonym przez uczonych zapraszanych przez fundację do składania takich nominacji. Są to wybitni badacze, autorytety w swoich dziedzinach. Nie można zgłosić się samemu. Dlatego wygrana jest tak prestiżowa. Druga kwestia: w przypadku tego programu zwracamy uwagę nie tylko na jakość badań naukowych kandydatów, ale i na to, jakie mają plany w stosunku do swoich wychowanków i co dzieje się z ich dotychczasowymi naukowymi podopiecznymi: czy wybierają karierę akademicką, aplikują o granty, a może pracują w przemyśle lub gdzieś się "gubią". Ważne jest dla nas, aby laureaci programu zakładali własne szkoły naukowe.
Ilu "Mistrzów" jest w całej Polsce?
- Program istnieje od 1998 roku i rozstrzygnęliśmy już 13 konkursów. Co roku wybieramy ok. 10 osób i "Mistrzów" jest obecnie 177.
Wśród laureatów jest co prawda historyk prof. Roman Czaja, ale toruński uniwersytet słynie przede wszystkim z astronomów, fizyków i chemików. Gdy na początku br. akademickiego rektor Andrzej Radzimiński po raz pierwszy nagrodził pracowników za pozyskiwanie pieniędzy ze źródeł zewnętrznych, dowody uznania wręczał głównie naukowcom z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej. Z czego to wynika? Czy ścisłowcom jest łatwiej zdobywać granty, czy też po prostu są bardziej zaradni?
- Powód jest bardzo prosty: są dobrzy. Sam ukończyłem fizykę w Gdańsku, gdzie wielu profesorów pochodziło z Torunia. Wszyscy żyliśmy w cieniu prof. Aleksandra Jabłońskiego pracującego na UMK. Toruńska fizyka zawsze była bardzo silna. Najpierw ze względu na profesorów z Wilna i Lwowa, którzy osiedlili się w Toruniu, później dzięki świetnym następcom, których ci uczeni wykształcili. Te tradycje kontynuują obecnie młodzi naukowcy. Proszę popatrzeć na prof. Macieja Wojtkowskiego, który na początku był laureatem naszego programu Start, następnie otrzymał nasze subsydium Powroty/Homing (wrócił do Polski z Massachusetts Institute of Technology - słynnego na całym świecie amerykańskiego instytutu badawczego), a jeszcze później otrzymał prestiżową European Young Investigator Award. Ten europejski program był w Polsce koordynowany przez FNP. Albo prof. Sebastian Maćkowski - również fizyk i laureat naszego programu Welcome. Co prawda zrobił doktorat w Warszawie, ale to środowisko naukowe Torunia okazało się najbardziej otwarte, by przyjąć go po powrocie z zagranicy.
Zauważamy w fundacji, że UMK jest uniwersytetem bardzo otwartym na młodych ludzi po doktoracie.
W jakim sensie?
- Zarówno prof. Wojtkowski, jak i prof. Maćkowski, czy też kolejny fizyk z UMK, który dostał nasze wsparcie - dr hab. Roman Ciuryło (laureat programu Team), mogli bez problemów zaangażować ich do swoich projektów. Aby ci młodzi naukowcy dostali dodatkowe stypendia z fundacji, uniwersytet musiał ich zatrudnić - i właśnie tak się działo. Niestety, to w Polsce wciąż wyjątek. Rektorzy w innych ośrodkach często deklarują chęć zatrudnienia młodych uczonych w momencie składania wniosku, ale później próbują się z tych deklaracji wycofać lub je obejść, np. zatrudniając na etat techniczny lub proponując tylko część etatu.
Opowiada pan o toruńskim uniwersytecie w samych superlatywach, ale domyślam się, że są też rzeczy, które powinniśmy poprawić.
- Na pewno powinno wpływać do nas więcej wniosków z Torunia. Np. w programie Ventures, adresowanym do doktorantów i studentów, dużo zgłoszeń przychodzi tylko od tych pierwszych, mimo że niedawno rozdzieliliśmy konkursy. Studenci mają teraz osobny, bo przegrywali z doktorantami. Zwróciliśmy się do kół naukowych, myśląc, że to najlepszy sposób dotarcia do młodych zdolnych studentów, którzy chcą coś robić. Okazało się jednak, że studenci i tak rzadko ubiegają się o wsparcie.
Mówimy dużo o fizykach. A jak układa się współpraca FNP z humanistami?
- Wśród laureatów naszych programów są też toruńscy socjolodzy, historycy, literaturoznawcy. Rok temu nawiązaliśmy współpracę z Wydawnictwem UMK i teraz ono jest wydawcą książek naszej serii Monografie FNP. Publikujemy w niej ważne prace z zakresu nauk społecznych i humanistycznych.
Dlaczego wydawane są właśnie w Toruniu?
- Po latach współpracy z innym wydawnictwem postanowiliśmy rozpisać nowy konkurs. Wydawnictwo UMK zgłosiło się do niego i okazało się, że była to najlepsza oferta.
Jak wyglądają plany FNP na przyszłość? Szykujecie jakieś nowe programy?
- W zeszłym roku uruchomiliśmy program Skills i w tym roku pełną parą ruszamy z jego realizacją. Chodzi w nim miedzy innymi o to, by szkolić młodych ludzi z pisania grantów i wniosków aplikacyjnych, ale też - by mogli uczyć się prezentowania wyników swoich badań i przedstawiania ich w sposób przystępny dla niespecjalistów. Trochę starszych uczonych szkolimy natomiast z zakresu tworzenia zespołów naukowych, motywowania ludzi do pracy. Program Skills jest otwarty dla wszystkich naszych laureatów. A po 20 latach mamy ich już ponad 7,5 tys.
Prof. Maciej Żylicz, prezes FNP: - Najwięcej laureatów fundacji związanych jest z Uniwersytetami: Warszawskim i Jagiellońskim, ale w wyrównanej stawce badaczy z pozostałych uniwersytetów uczeni z UMK są w czołówce.
Torunianie dobrze wypadają w statystykach dotyczących młodych naukowców.
- W programie Start, stworzonym dla młodych badaczy, którzy już mogą wykazać się sukcesami w swojej dziedzinie, UMK plasuje się zwykle na trzecim-czwartym miejscu. Pamiętajmy jednak, że UW i UJ przedstawiają do konkursu setki wniosków, a mniejsze uniwersytety - zazwyczaj znacząco mniej. W roku 2010 tylko ok. 16% ogółu naukowców biorących udział w konkursie Start uzyskało stypendium. W przypadku badaczy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika ten procent był znacznie wyższy - stypendium otrzymała co czwarta osoba.
Możemy też poszczycić się czterema laureatami programu Mistrz.
- Są to prof. Boguław Buszewski z Wydziału Chemii, prof. Roman Czaja z Wydziału Nauk Historycznych, prof. Ryszard Oliński z Wydziału Farmaceutycznego i prof. Andrzej Skowroński pracujący na Wydziale Stosowanej Matematyki i Fizyki UMK.
By wygrać konkurs, trzeba być do niego zgłoszonym przez uczonych zapraszanych przez fundację do składania takich nominacji. Są to wybitni badacze, autorytety w swoich dziedzinach. Nie można zgłosić się samemu. Dlatego wygrana jest tak prestiżowa. Druga kwestia: w przypadku tego programu zwracamy uwagę nie tylko na jakość badań naukowych kandydatów, ale i na to, jakie mają plany w stosunku do swoich wychowanków i co dzieje się z ich dotychczasowymi naukowymi podopiecznymi: czy wybierają karierę akademicką, aplikują o granty, a może pracują w przemyśle lub gdzieś się "gubią". Ważne jest dla nas, aby laureaci programu zakładali własne szkoły naukowe.
Ilu "Mistrzów" jest w całej Polsce?
- Program istnieje od 1998 roku i rozstrzygnęliśmy już 13 konkursów. Co roku wybieramy ok. 10 osób i "Mistrzów" jest obecnie 177.
Wśród laureatów jest co prawda historyk prof. Roman Czaja, ale toruński uniwersytet słynie przede wszystkim z astronomów, fizyków i chemików. Gdy na początku br. akademickiego rektor Andrzej Radzimiński po raz pierwszy nagrodził pracowników za pozyskiwanie pieniędzy ze źródeł zewnętrznych, dowody uznania wręczał głównie naukowcom z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej. Z czego to wynika? Czy ścisłowcom jest łatwiej zdobywać granty, czy też po prostu są bardziej zaradni?
- Powód jest bardzo prosty: są dobrzy. Sam ukończyłem fizykę w Gdańsku, gdzie wielu profesorów pochodziło z Torunia. Wszyscy żyliśmy w cieniu prof. Aleksandra Jabłońskiego pracującego na UMK. Toruńska fizyka zawsze była bardzo silna. Najpierw ze względu na profesorów z Wilna i Lwowa, którzy osiedlili się w Toruniu, później dzięki świetnym następcom, których ci uczeni wykształcili. Te tradycje kontynuują obecnie młodzi naukowcy. Proszę popatrzeć na prof. Macieja Wojtkowskiego, który na początku był laureatem naszego programu Start, następnie otrzymał nasze subsydium Powroty/Homing (wrócił do Polski z Massachusetts Institute of Technology - słynnego na całym świecie amerykańskiego instytutu badawczego), a jeszcze później otrzymał prestiżową European Young Investigator Award. Ten europejski program był w Polsce koordynowany przez FNP. Albo prof. Sebastian Maćkowski - również fizyk i laureat naszego programu Welcome. Co prawda zrobił doktorat w Warszawie, ale to środowisko naukowe Torunia okazało się najbardziej otwarte, by przyjąć go po powrocie z zagranicy.
Zauważamy w fundacji, że UMK jest uniwersytetem bardzo otwartym na młodych ludzi po doktoracie.
W jakim sensie?
- Zarówno prof. Wojtkowski, jak i prof. Maćkowski, czy też kolejny fizyk z UMK, który dostał nasze wsparcie - dr hab. Roman Ciuryło (laureat programu Team), mogli bez problemów zaangażować ich do swoich projektów. Aby ci młodzi naukowcy dostali dodatkowe stypendia z fundacji, uniwersytet musiał ich zatrudnić - i właśnie tak się działo. Niestety, to w Polsce wciąż wyjątek. Rektorzy w innych ośrodkach często deklarują chęć zatrudnienia młodych uczonych w momencie składania wniosku, ale później próbują się z tych deklaracji wycofać lub je obejść, np. zatrudniając na etat techniczny lub proponując tylko część etatu.
Opowiada pan o toruńskim uniwersytecie w samych superlatywach, ale domyślam się, że są też rzeczy, które powinniśmy poprawić.
- Na pewno powinno wpływać do nas więcej wniosków z Torunia. Np. w programie Ventures, adresowanym do doktorantów i studentów, dużo zgłoszeń przychodzi tylko od tych pierwszych, mimo że niedawno rozdzieliliśmy konkursy. Studenci mają teraz osobny, bo przegrywali z doktorantami. Zwróciliśmy się do kół naukowych, myśląc, że to najlepszy sposób dotarcia do młodych zdolnych studentów, którzy chcą coś robić. Okazało się jednak, że studenci i tak rzadko ubiegają się o wsparcie.
Mówimy dużo o fizykach. A jak układa się współpraca FNP z humanistami?
- Wśród laureatów naszych programów są też toruńscy socjolodzy, historycy, literaturoznawcy. Rok temu nawiązaliśmy współpracę z Wydawnictwem UMK i teraz ono jest wydawcą książek naszej serii Monografie FNP. Publikujemy w niej ważne prace z zakresu nauk społecznych i humanistycznych.
Dlaczego wydawane są właśnie w Toruniu?
- Po latach współpracy z innym wydawnictwem postanowiliśmy rozpisać nowy konkurs. Wydawnictwo UMK zgłosiło się do niego i okazało się, że była to najlepsza oferta.
Jak wyglądają plany FNP na przyszłość? Szykujecie jakieś nowe programy?
- W zeszłym roku uruchomiliśmy program Skills i w tym roku pełną parą ruszamy z jego realizacją. Chodzi w nim miedzy innymi o to, by szkolić młodych ludzi z pisania grantów i wniosków aplikacyjnych, ale też - by mogli uczyć się prezentowania wyników swoich badań i przedstawiania ich w sposób przystępny dla niespecjalistów. Trochę starszych uczonych szkolimy natomiast z zakresu tworzenia zespołów naukowych, motywowania ludzi do pracy. Program Skills jest otwarty dla wszystkich naszych laureatów. A po 20 latach mamy ich już ponad 7,5 tys.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...
- Apteka Królewska zamknięta po 622 latach
- Utrudnienia na jednej z głównych arterii ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Miasto chce pożyczyć kurii ponad milion zł
- Gwiazda You Can Dance tańczy ku chwale ...
- Fabryka kultowego keczupu Włocławek na ...
- Tor F1 i Chinatown nad Wisłą. Nasze ...
- Kuria sprzedaje pałac za 8 mln zł, bo ma ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Rekiny toruńskiego biznesu wysoko w rankingach
- Zobacz unikalne, przedwojenne zdjęcia ...
- To dopiero były żużlowe derby! Oto lata ...
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...


