Giedrys: Raport z umierającego miasta
03.01.2012
, aktualizacja: 02.01.2012 17:49
Rok 2011 w toruńskiej kulturze był rokiem rozczarowań i utraty złudzeń, egoizmu, który wygrał z duchem zbiorowości, był rokiem okopania się na swoich pozycjach, a nie zdobywania nowych przyczółków
Torunianie w 2011 roku wiązali wielkie nadzieje z Turkusową Rewolucją - ruchem, który w 2010 roku obronił popularny klub eNeRDe i był wielką nadzieją na systemowe zmiany w miejskiej kulturze. W zeszłym roku wrzenie całkowicie ustało. Odpowiedzialni za rewolucję zajęli się własnymi inicjatywami, nie interesował ich los instytucji i organizacji, z których wiele czekało na pomoc. Z całego katalogu postulatów został tylko jeden - praca nad strategią kultury, która wyznaczy priorytety tej dziedziny życia aż do 2020 roku. W Toruniu marzenia o zmianie środowisko artystyczne postanowiło oddać politykom i profesjonalistom zajmującym się marketingiem miast, którzy ostatecznie opracują ten dokument.
A tymczasem bydgoszczanie wybrali rozwiązanie inne - zdaje się, że dużo lepsze. Bydgoski Kongres Kultury zakończył się podpisaniem Paktu dla Kultury - to pierwsza w kraju społeczna umowa między przedstawicielami lokalnego środowiska artystycznego a samorządem, która definiuje ich wzajemne relacje. Dokument nie jest jedynie listem intencyjnym, oznacza konkretne zmiany w finansowaniu kultury. Obywatelska Rada ds. Kultury, która odpowiada za wprowadzenie umowy w życie, wypracuje z bydgoskimi urzędnikami standardy przejrzystego przyznawania dotacji na działalność artystyczną. Samorząd zobowiązał się, że zagwarantuje stały wzrost środków na kulturę - przynajmniej milion złotych w każdym roku do 2015 roku, z wyraźnym zastrzeżeniem, że do wydatków nie doliczy nakładów na infrastrukturę i inwestycje. Bydgoscy artyści i animatorzy wytargowali dla siebie dodatkowe dwa miliony złotych na 2012 rok i wszystko wskazuje, że w przyszłym roku ten trend się utrzyma.
W tym czasie Toruń postanowił zachować status quo - pobieżna lektura budżetu na 2012 rok mówi jedno: nie zmieni się nic. A jeśli w finansowaniu kultury nic się nie zmienia, kultura popada w coraz większą biedę. Koszty prowadzenia instytucji będą coraz wyższe. Ci, którzy mają ambicje tworzenia międzynarodowych wydarzeń, muszą się liczyć z niekorzystnym kursem euro. Bydgoszcz wyrośnie na najmocniejszy i najbardziej dynamiczny ośrodek w regionie. Niewykluczone, że wielu naszych artystów będzie pracowało przede wszystkim na rzecz sąsiada.
W 2011 roku kłopoty miały toruńskie instytucje kultury. Inspekcja pracy wykryła, że w Muzeum Okręgowym może dochodzić do mobbingu. Pracownicy poskarżyli się Prokuraturze Rejonowej Toruń Centrum-Zachód, że w pracy byli uporczywie i złośliwie nękani. Dochodzenie w tej sprawie podjęła policja. Nikomu nie postawiono zarzutów, postępowanie cały czas się toczy.
Poważny kryzys dotknął Centrum Sztuki Współczesnej. Z instytucją rozstało się kilku cenionych kuratorów m.in. Daniel Muzyczuk i Krzysztof Gutfrański, zajmujący się organizacją imprez w Pokoju z Kuchnią. Wiele wskazuje, że z galerią pożegnają się kolejni pracownicy, którym za kilka miesięcy kończy się kontrakt. Najmocniejszym punktem zeszłorocznego programu artystycznego w galerii był "Thymos. Sztuka gniewu 1900-2011", przygotowany przez Kazimierza Piotrowskiego - to mogła być ciekawa wypowiedź o różnych postaciach polskiego gniewu, stała się jednak manifestem politycznym jej kuratora, który przyznał, że jest zwolennikiem teorii o zamachu smoleńskim. Trudno wierzyć w wyjaśnienia dyrekcji CSW, która całkowicie odcięła się od deklaracji światopoglądowych Piotrowskiego i przyznała, że o niczym nie miała pojęcia. Plan całej wystawy - w tym towarzyszące jej wydawnictwa i działania promocyjne - musiała zaakceptować dyrektor programowa Dobrila Denegri. Kuratorka CSW nie podpisała się także pod zaledwie poprawną ekspozycją "622 upadki Bunga", przygotowaną z okazji stulecia Związku Polskich Artystów Plastyków. Rozczarowała instalacja "Serce na dłoni" Massimo Bartoliniego - praca znanego włoskiego artysty zupełnie nie pasowała do przestrzeni CSW. Toruńska galeria od początku swojej działalności ma jeden problem - to frekwencja. Większość jej widzów stanowią goście kina Centrum. To zapewne efekt braku pomysłu na program w Pokoju z Kuchnią.
Nie można zapomnieć o tym, że toruńska kultura w zeszłym roku straciła trzy ważne postaci. W maju nagle zmarł Lucjan Broniewicz, wieloletni dyrektor toruńskiego Planetarium. W listopadzie odeszli zaś Marek Wakarecy, twórca Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej, a także Krzysztof Kucharski, wybitny filmoznawca i animator kina w naszym mieście.
W 2012 roku zastój w Toruniu się pogłębi. Studenci zapewne znów nie wykażą się większą inicjatywą. Artyści będą po cichu narzekali. Środowiska nie będą już dzieliły konflikty, nie będzie konkurencji, nie będzie wymiany idei. Życie artystyczne dotknie kryzys, i to nie tylko w jego ekonomicznym wymiarze. Kultura w takich warunkach nie myśli o dostosowaniu się, ona rozpaczliwie walczy o przetrwanie.
A tymczasem bydgoszczanie wybrali rozwiązanie inne - zdaje się, że dużo lepsze. Bydgoski Kongres Kultury zakończył się podpisaniem Paktu dla Kultury - to pierwsza w kraju społeczna umowa między przedstawicielami lokalnego środowiska artystycznego a samorządem, która definiuje ich wzajemne relacje. Dokument nie jest jedynie listem intencyjnym, oznacza konkretne zmiany w finansowaniu kultury. Obywatelska Rada ds. Kultury, która odpowiada za wprowadzenie umowy w życie, wypracuje z bydgoskimi urzędnikami standardy przejrzystego przyznawania dotacji na działalność artystyczną. Samorząd zobowiązał się, że zagwarantuje stały wzrost środków na kulturę - przynajmniej milion złotych w każdym roku do 2015 roku, z wyraźnym zastrzeżeniem, że do wydatków nie doliczy nakładów na infrastrukturę i inwestycje. Bydgoscy artyści i animatorzy wytargowali dla siebie dodatkowe dwa miliony złotych na 2012 rok i wszystko wskazuje, że w przyszłym roku ten trend się utrzyma.
W tym czasie Toruń postanowił zachować status quo - pobieżna lektura budżetu na 2012 rok mówi jedno: nie zmieni się nic. A jeśli w finansowaniu kultury nic się nie zmienia, kultura popada w coraz większą biedę. Koszty prowadzenia instytucji będą coraz wyższe. Ci, którzy mają ambicje tworzenia międzynarodowych wydarzeń, muszą się liczyć z niekorzystnym kursem euro. Bydgoszcz wyrośnie na najmocniejszy i najbardziej dynamiczny ośrodek w regionie. Niewykluczone, że wielu naszych artystów będzie pracowało przede wszystkim na rzecz sąsiada.
W 2011 roku kłopoty miały toruńskie instytucje kultury. Inspekcja pracy wykryła, że w Muzeum Okręgowym może dochodzić do mobbingu. Pracownicy poskarżyli się Prokuraturze Rejonowej Toruń Centrum-Zachód, że w pracy byli uporczywie i złośliwie nękani. Dochodzenie w tej sprawie podjęła policja. Nikomu nie postawiono zarzutów, postępowanie cały czas się toczy.
Poważny kryzys dotknął Centrum Sztuki Współczesnej. Z instytucją rozstało się kilku cenionych kuratorów m.in. Daniel Muzyczuk i Krzysztof Gutfrański, zajmujący się organizacją imprez w Pokoju z Kuchnią. Wiele wskazuje, że z galerią pożegnają się kolejni pracownicy, którym za kilka miesięcy kończy się kontrakt. Najmocniejszym punktem zeszłorocznego programu artystycznego w galerii był "Thymos. Sztuka gniewu 1900-2011", przygotowany przez Kazimierza Piotrowskiego - to mogła być ciekawa wypowiedź o różnych postaciach polskiego gniewu, stała się jednak manifestem politycznym jej kuratora, który przyznał, że jest zwolennikiem teorii o zamachu smoleńskim. Trudno wierzyć w wyjaśnienia dyrekcji CSW, która całkowicie odcięła się od deklaracji światopoglądowych Piotrowskiego i przyznała, że o niczym nie miała pojęcia. Plan całej wystawy - w tym towarzyszące jej wydawnictwa i działania promocyjne - musiała zaakceptować dyrektor programowa Dobrila Denegri. Kuratorka CSW nie podpisała się także pod zaledwie poprawną ekspozycją "622 upadki Bunga", przygotowaną z okazji stulecia Związku Polskich Artystów Plastyków. Rozczarowała instalacja "Serce na dłoni" Massimo Bartoliniego - praca znanego włoskiego artysty zupełnie nie pasowała do przestrzeni CSW. Toruńska galeria od początku swojej działalności ma jeden problem - to frekwencja. Większość jej widzów stanowią goście kina Centrum. To zapewne efekt braku pomysłu na program w Pokoju z Kuchnią.
Nie można zapomnieć o tym, że toruńska kultura w zeszłym roku straciła trzy ważne postaci. W maju nagle zmarł Lucjan Broniewicz, wieloletni dyrektor toruńskiego Planetarium. W listopadzie odeszli zaś Marek Wakarecy, twórca Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej, a także Krzysztof Kucharski, wybitny filmoznawca i animator kina w naszym mieście.
W 2012 roku zastój w Toruniu się pogłębi. Studenci zapewne znów nie wykażą się większą inicjatywą. Artyści będą po cichu narzekali. Środowiska nie będą już dzieliły konflikty, nie będzie konkurencji, nie będzie wymiany idei. Życie artystyczne dotknie kryzys, i to nie tylko w jego ekonomicznym wymiarze. Kultura w takich warunkach nie myśli o dostosowaniu się, ona rozpaczliwie walczy o przetrwanie.
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Re: Giedrys: Raport z umierającego miasta
marcin.grzegorz
03.01.12, 09:21
A może red. Giedrys wspomni dzięki komu m.in. Bydgoszczy udało się owy pakt dla kultury zawrzeć? Jacy torunianie nad tym pracowali, i co naprawdę tam zainicjowali?»
-
Giedrys: Raport z umierającego miasta
geram
03.01.12, 15:27
Smutna analiza i nie krzywdząc zasłużonych w 2011 roku twórców, przychylam się do opinii Redaktora. Paradoksalnie nasze pismo „IKAR”, jako urzędowe pismo, ale w zasadzie jedyne »
-
Giedrys: Raport z umierającego miasta
alfred_prawdomowny
03.01.12, 22:46
Panie Wojtku bez przesady.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...
- Apteka Królewska zamknięta po 622 latach
- Utrudnienia na jednej z głównych arterii ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Miasto chce pożyczyć kurii ponad milion zł
- Gwiazda You Can Dance tańczy ku chwale ...
- Fabryka kultowego keczupu Włocławek na ...
- Tor F1 i Chinatown nad Wisłą. Nasze ...
- Kuria sprzedaje pałac za 8 mln zł, bo ma ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Rekiny toruńskiego biznesu wysoko w rankingach
- Zobacz unikalne, przedwojenne zdjęcia ...
- To dopiero były żużlowe derby! Oto lata ...
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...




