Dyrektor nie odpuści złodziejowi pluszaków

Natalia Waloch
10.10.2011 , aktualizacja: 09.10.2011 20:01
A A A Drukuj
Krzesła, drzewa, umywalki. Kradzież tych rzeczy dyrektor szpitala w Grudziądzu jakoś przełknął. - Ale jak zobaczyłem, że facet kradnie maskotki dla dzieci, straciłem cierpliwość. Jeśli prokurator znów stwierdzi, że to czyn o niskiej szkodliwości, opublikuję zdjęcia złodziei w internecie - uprzedza szef lecznicy
Marek Nowak
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Marek Nowak
Złodziej maskotek pojawił się w Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym w Grudziądzu przed kilkoma dniami z chorą córką i żoną. Kiedy dziewczynka z matką weszły do gabinetu, ojciec zgarnął pod kurtkę z półki pluszowe bociany. Zabawki przeznaczone są dla najmłodszych pacjentów i mają pozwolić im łatwiej oswoić się ze szpitalną rzeczywistością. - Kradzież dziesiątków rzeczy puściłem płazem, ale teraz się wkurzyłem - mówi Marek Nowak, dyrektor lecznicy. - To barbarzyństwo, żeby kraść rzeczy dzieciom.

Wcześniej ze szpitala zniknęły m.in. umywalki, kwiaty doniczkowe, około 30 drzewek posadzonych przed szpitalem, krzewy, papier toaletowy, armatura łazienkowa, w tym całe krany i spłuczki. Jeden z pacjentów ukradł krzesło z poczekalni, ale że nie mógł schować go do samochodu, ostatecznie lecznica je odzyskała. Inny próbował zabrać wózek inwalidzki. - Kamera zarejestrowała, jak próbował na nim jechać przez parking, ale nie potrafił - wspomina Nowak. - Ponieważ nie wiedział też, że wózek się składa, ten nie zmieścił się w bagażniku. Złodziej w końcu porzucił zdobycz na parkingu.

W grudziądzkim szpitalu jest 400 kamer monitorujących, Dyrektor Nowak nieraz próbował dochodzić sprawiedliwości. - Za każdym razem słyszę od prokuratury, że czyny mają małą szkodliwość społeczną - mówi szef lecznicy. - Jeśli i tym razem to usłyszę, zachowam się jak szeryf i zacznę publikować zdjęcia złodziei w internecie.

Publikacja czyjegoś wizerunku bez jego zgody narusza przepisy. Osoba, której zdjęcie umieszczono w sieci, może dochodzić swoich praw przed sądem. Nowaka to jednak nie zniechęca. - Muszę bronić szpitala i jego majątku, to ja jestem za niego odpowiedzialny - mówi dyrektor. - Jeśli prokurator nie doprowadzi do tego, że złodziej odda zabawki, jestem gotów ponieść konsekwencje. Wtedy okaże się, jak działa nasze państwo, puszczające płazem kradzieże, a karzące za ściganie złodziei.

Marek Nowak nie po raz pierwszy budzi ostre kontrowersje. W 2005 r. jako pierwszy w Polsce postanowił ratować budżet szpitala, wynajmując prywatnym gabinetom sale operacyjne na godziny. W tym samym roku zszokował środowisko medyczne, wynajmując również szpitalną stołówkę na stypy, wesela i komunie. W 2009 r. naraził się lekarzom i etykom, ogłaszając, że zaczyna wystawiać rachunki pacjentom, którzy trafiają do szpitala pijani. - Pijanego wyproszą z samolotu, nie obsłużą w banku, tylko do szpitala może wejść, zrobić burdę pielęgniarce i oczekiwać leczenia, chociaż na ogół rozkwasił sobie nos z własnej winy - tłumaczył wówczas.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos