Palikot policzył się w Toruniu z księżmi

Tomasz Ciechoński, aw
02.10.2011 , aktualizacja: 02.10.2011 22:32
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Janusz Palikot mówił w Toruniu głównie o dochodach Kościoła. Raczej nieprzypadkowo. - Gromadzenie gigantycznego majątku przez Tadeusza Rydzyka jest bulwersujące - grzmiał

Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Na niedzielne spotkanie z Januszem Palikotem w toruńskim hotelu Filmar przyszło ok. 200 osób. Lider ruchu nazwanego jego nazwiskiem zaczął od wyliczenia, ile w Polsce zarabia Kościół katolicki. Szacował, że rocznie z datków na msze, ślubów i innych posług ma on 1,6 mld zł.

- Gdyby te dochody opodatkować, państwo zarobiłoby co roku 375 mln zł - mówił.

Następnie wskazał na "ogromne środki, jakie państwo daje na naukę religii w szkołach", dotacje na budowę Świątyni Opatrzności Bożej i odnowę zabytkowych kościołów, którymi - jego zdaniem - rząd w bezpośredni sposób subwencjonuje działalność Kościoła.

- Nie ma w Unii Europejskiej żadnego innego państwa, gdzie płacono by Kościołowi tak ogromny haracz jak w Polsce. A jesteśmy jednym z jej najbiedniejszych krajów - stwierdził.

Zaraz potem zaatakował szefa Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka.

- Kościół powinien być ubogi - oświadczył. - Nie po to powstał, by gromadzić majątek, ale po to, aby służyć ludziom. Papież Jan Paweł II umierając nie pozostawił po sobie żadnego majątku. Dlatego tak bardzo bulwersujące jest w Toruniu gromadzenie gigantycznego majątku przez Tadeusza Rydzyka. I nie jest prawdą, że należy on do klasztoru czy Kościoła, bo potworzono różnego rodzaju fundacje, które mają udziały w spółkach. Ich wspólnikami są osoby prywatne.

W tym klimacie utrzymany był także spot telewizyjny, jaki Palikot zaprezentował publiczności. Przedstawiał on księdza przeliczającego banknoty i rozmawiającego przez telefon z "Tadeuszem". A kiedy głodne dzieci poprosiły go o pomoc, duchowny dał im święty obrazek.

W dalszej części spotkania Palikot przedstawiał swoje pomysły na poprawę sytuację w kraju.

- 30 proc. dzieci w Polsce jest biednych. 4 miliony ludzi wyjechało z naszego kraju do pracy za granicą. 3 mln jej nie ma. Mamy 7 mln brakujących miejsc pracy - wyliczał.

Palikot chce zmniejszyć bezrobocie, przestawiając gospodarkę na eksport. Jego zdaniem państwo powinno ubezpieczać transakcje naszych firm z krajami, gdzie sytuacja jest niestabilna, oraz stworzyć za granicą sieć polskich placówek handlowych. Obiecał pomoc społeczną dla rodzin wielodzietnych. Postulował też, aby partie nie dostawały pieniędzy z budżetu państwa. Zapowiedział, że Senat, powiaty i urzędy wojewódzkie zamierza zlikwidować, natomiast w Sejmie, radach gmin i sejmikach województw - zmniejszyć liczbę mandatów.

Według opublikowanego w piątek sondażu TNS OBOP dla "Gazety", Ruch Palikota może liczyć na 7-procentowe poparcie w wyborach parlamentarnych, które odbędą się już w najbliższą niedzielę. Sam lider partii stwierdził wczoraj, że spodziewa się 14-15 proc. głosów.

- Wszystko wskazuje na to, że będziemy trzecią siłą w parlamencie. W związku z tym nie powstanie bez nas żadna koalicja - powiedział. - Ruch Palikota na pewno nie stworzy jej z PiS-em. Największą i jedyną gwarancją, że Jarosław Kaczyński nie wróci do władzy, jest właśnie Ruch Palikota.

Były poseł Platformy Obywatelskiej skrytykował swoją dawną formację. Jego zdaniem niektórzy jej działacze mogą próbować dogadywać się z Prawem i Sprawiedliwością. Wymienił nazwisko posła Jarosława Gowina. Zaatakował też lewicę.

- Grzegorz Napieralski każdego dnia robi, co może, aby zniechęcić do SLD - mówił.

Palikotowi towarzyszyli działacze jego ugrupowania, w tym Maciej Wydrzyński, który w naszym okręgu otwiera listę jego pretendentów do Sejmu. 37-letni przedsiębiorca musi mocno zabiegać o popularność, bo nawet niektórzy sympatycy Ruchu Palikota na niedzielnym wiecu zastanawiali się, kto to jest. Sztabowcy zapowiadają, że do piątku na ul. Mostowej będzie stał namiot, w którym kandydaci partii Palikota odpowiedzą na pytania wyborców.

Kampania wyborcza trwa w najlepsze. W sobotę do głosowania na PiS namawiała w Toruniu znana socjolog prof. Jadwiga Staniszkis. Skrytykowała rząd za nieumiejętne wychodzenie z kryzysu, na czym jej zdaniem ucierpieli przede wszystkim młodzi. Aula Centrum Kształcenia Ustawicznego, gdzie przemawiała, wypełniła się po brzegi.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 30 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy