Profesor pomylił starożytność z renesansem?

kd
13.10.2010 , aktualizacja: 12.10.2010 17:47
A A A Drukuj
- Minimum 90 proc. artykułu, który prof. Janusz G. z UMK opublikował pod swoim nazwiskiem, pochodzi z mojej pracy doktorskiej - zeznała we wtorek w sądzie Agnieszka Raubo, adiunkt z UAM, oskarżając go wraz z prokuraturą o plagiat.
Sąd
fot. Sławomir Kamiński / AG
Sąd
W przeciwieństwie do 47-letniego filologa, który na wstępie swojego procesu nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień, drobna 32-latka przemawiała niemal bez przerwy. Grubo ponad godzinę, raz po raz docinając Januszowi G., spontanicznie wywodziła, że ukradł obszerny fragment pierwszego rozdziału jej rozprawy doktorskiej "O filozofie w renesansowym państwie", który napisała w latach 2003-2005. Kobieta twierdzi, że nie tylko opublikował go w maju ub.r. pod własnym nazwiskiem w piśmie "Ogród", gdzie był zastępcą redaktora naczelnego, ale też wcześniej przeczytał go jako swój referat na konferencji w Kazimierzu nad Wisłą. Adiunkt z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza przyznała, że w 2006 r. sama wysłała mu tekst, bo... liczyła na publikację w "Ogrodzie".

Domniemany plagiat szybko wyszedł na jaw. Odkrył go prof. Grzegorz Raubo, brat Agnieszki, specjalista od literatury dawnej. Jego siostra zeznała wczoraj w sądzie, że Janusz G. miał wtedy zacząć utrzymywać, że pomagał jej w pisaniu pracy, przekazując m.in. swoje notatki. - To obraża mojego byłego promotora. Gdybym jej potrzebowała, zwróciłabym się do bardziej uznanych autorytetów - odcięła się Raubo. - Poza tym przekazywanie notatek jest wbrew obyczajowi akademickiemu. Te, które przedstawił oskarżony, zostały nieudolnie spreparowane na podstawie mojej pracy i są pełne błędów. Janusz G. myli w nich m.in. autorów starożytnych z renesansowymi, przypisując im np. zdanie Cycerona.

Proces trwa. Kolejna rozprawa w grudniu.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów