Anwil doczeka następcy Koszarka prosto z Czech?

r
06.08.2010 , aktualizacja: 05.08.2010 16:00
A A A Drukuj
Jaki będzie nowy Anwil Włocławek, gdy jego podstawowy szkoleniowiec, asystent, dyrektor lato spędzają na pracy z kadrą narodową?
Łukasz Koszarek
Fot. Julian Sojka / Agencja Gazeta
Łukasz Koszarek
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Trener Igor Griszczuk, drugi szkoleniowiec Krzysztof Szablowski i Hubert Hejman, który w klubie jest dyrektorem, a w kadrze narodowej kierownikiem zespołu, są teraz zaangażowani w pracę w reprezentacji, która walczy w eliminacjach do mistrzostw Europy. Wszyscy wczoraj byli w Bydgoszczy na meczu biało-czerwonych z Portugalią. Jednocześnie - mimo ich nieobecności - trwa budowanie nowego Anwilu. Jaki ma być zespół, który będzie bronił wicemistrzostwa Polski?

Najciekawsza niewiadoma to obsada rozgrywających. Zamiast pary Krzysztof Szubarga - Dru Joyce będzie duet Joyce - Robert Skibniewski.

To rewolucja. Szubarga, motor napędowy akcji w poprzednim sezonie, ma być filarem Asseco Prokomu Gdynia. Kiedy wydawało się, że Anwil - zapowiadający wyższy budżet niż dotychczas - zdecyduje się na tej pozycji na gracza uznanego, droższego, ale już "z nazwiskiem" dał sportowy awans Joyce'owi. Amerykanin to największa włocławska zagadka od lat. Był w ub. sezonie tylko rezerwowym Anwilu po nieudanym epizodzie w Energi Czarnych Słupsk. Miał mecze, w których grywał krótko, rzadko i przeciętnie.

Mimo to, Griszczuk i prezes klubu z Włocławka Zbigniew Polatowski uznali, że Joyce jest w stanie pełnić rolę pierwszego rozgrywającego. Odwaga, nadmierny optymizm?

Niekoniecznie. Joyce najlepsze mecze w Polsce rozgrywał wtedy, kiedy nie wchodził na parkiet na 10 minut, ale grał długo, nawet jako zawodnik pierwszej piątki. Okazywał się wtedy zawodnikiem niezgorszym statystycznie od Szubargi, a lepiej kontrolującym tempo gry, potrafiącym dobrze organizować akcje pozycyjne. To nadzieja dla Anwilu na lepsze wykorzystanie zawodników w grze spokojnej.

Ciekawym rozwiązaniem jest ściągnięcie z ligi czeskiej Skibniewskiego. Niedawny reprezentant Polski, kiedyś traktowany we Wrocławiu jako wielka nadzieja polskiej koszykówki, ostatnio popadł w przeciętność. Ale w Anwilu może powalczyć nawet o rolę pierwszego rozgrywającego. Powód jest jeden: wyczucie piłki, umiejętność panowania nad akcjami. Skibniewski kilka lat temu w czasach wrocławskiego Śląska świetnie podawał do zawodników wysokich. Ma cenną w koszykówce cechę: właściwie nie patrzy w trakcie kozłowania na piłkę, a na to, co dzieje się pod tablicami - stąd sporo asyst właśnie po dwójkowych zagraniach ze środkowymi.

Skibniewski może okazać się niezwykle cennym graczem w rotacji, ponieważ Anwil drugi raz w historii zatrudnił Paula Millera. Ten grał w nim w sezonie 2008/09 - w końcówce rozgrywek był najlepszym środkowym ligi. Ale seriami zdobywane punkty zawdzięczał głównie dzięki podaniom Łukasza Koszarka, który z Millerem potrafił grać na pamięć. Teraz Anwil liczy, że Koszarkiem-bis okaże się równie chętny do takiej współpracy Skibniewski.

Największym mankamentem Anwilu może okazać się pozycja niskiego skrzydłowego. Na niej prawdopodobnie będą w pierwszej fazie sezonu Łukasz Majewski i Bartłomiej Wołoszyn. Obaj są podobni: to gracze defensywni, do zdobycia punktów potrzebujący dobrze rozegranych akcji i sporo wolnego miejsca.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy