Anwil szuka sposobu na robota ze Zgorzelca
17.02.2010
, aktualizacja: 16.02.2010 16:04
Jest zaprogramowany na zdobywanie punktów. I nie widać nikogo, kto umiałby go zatrzymać
ZOBACZ TAKŻE
- Koszykówka: bezwartościowy Puchar Polski. Co w zamian? (16-02-10, 19:09)
- Tomas Pacesas: Nie odpuściliśmy Pucharu Polski (16-02-10, 16:28)
Po tym, jak z półfinału Pucharu Polski sensacyjnie odpadł Asseco Prokom Gdynia, Anwil Włocławek ma wielką szansę na zdobycie prestiżowego trofeum. Warunek: zwycięstwo w dzisiejszym meczu w Zgorzelcu z Turowem.
Niemożliwe? Niekoniecznie. Włocławianie to drużyna nieobliczalna - nawet w półfinale rozgrywanym w hali wicemistrzów Polski jest w stanie zwyciężyć, jeśli miejsce do rzutów będą mieli jej strzelcy: Andrzej Pluta, Kamil Chanas, bezbarwny ostatnio Mujo Tuljković.
Największy problem z perspektywy Anwilu to Michael Wright. Nieco ponad 2-metrowy środkowy Turowa gra często niczym robot: jakby bez emocji przypominając maszynę zaprogramowaną na zdobycie kilkunastu punktów. Trener Andrej Urlep grę Turowa ustawia w ofensywie tak, by zawodnicy obwodowi jak najczęściej posyłali piłkę właśnie do silnego, masywnego centra, który jest tak dobrze wyszkolony, że na razie w PLK nie znalazł się wysoki obrońca, który potrafiłby go zatrzymać.
Półfinałowe starcie ma wymiar finansowy. Ktokolwiek awansuje - Turów, czy Anwil - będzie w walce o triumf w tych rozgrywkach faworytem. Czekający na rywala AZS Koszalin personalnie jest słabszy od każdej z tych ekip - trudno oczekiwać, by sprawił podobną niespodziankę, jak pokonując Asseco. A na zwycięzcę Pucharu czeka spora nagroda - 30 tys. zł.
Mecz Turów - Anwil można dziś obejrzeć w woj. kujawsko-pomorskim. Transmisję zaplanował regionalny ośrodek TVP Info. Początek o g. 18.30
Niemożliwe? Niekoniecznie. Włocławianie to drużyna nieobliczalna - nawet w półfinale rozgrywanym w hali wicemistrzów Polski jest w stanie zwyciężyć, jeśli miejsce do rzutów będą mieli jej strzelcy: Andrzej Pluta, Kamil Chanas, bezbarwny ostatnio Mujo Tuljković.
Największy problem z perspektywy Anwilu to Michael Wright. Nieco ponad 2-metrowy środkowy Turowa gra często niczym robot: jakby bez emocji przypominając maszynę zaprogramowaną na zdobycie kilkunastu punktów. Trener Andrej Urlep grę Turowa ustawia w ofensywie tak, by zawodnicy obwodowi jak najczęściej posyłali piłkę właśnie do silnego, masywnego centra, który jest tak dobrze wyszkolony, że na razie w PLK nie znalazł się wysoki obrońca, który potrafiłby go zatrzymać.
Półfinałowe starcie ma wymiar finansowy. Ktokolwiek awansuje - Turów, czy Anwil - będzie w walce o triumf w tych rozgrywkach faworytem. Czekający na rywala AZS Koszalin personalnie jest słabszy od każdej z tych ekip - trudno oczekiwać, by sprawił podobną niespodziankę, jak pokonując Asseco. A na zwycięzcę Pucharu czeka spora nagroda - 30 tys. zł.
Mecz Turów - Anwil można dziś obejrzeć w woj. kujawsko-pomorskim. Transmisję zaplanował regionalny ośrodek TVP Info. Początek o g. 18.30
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


