Anwil szuka sposobu na robota ze Zgorzelca

r
17.02.2010 , aktualizacja: 16.02.2010 16:04
A A A Drukuj
Jest zaprogramowany na zdobywanie punktów. I nie widać nikogo, kto umiałby go zatrzymać
Po tym, jak z półfinału Pucharu Polski sensacyjnie odpadł Asseco Prokom Gdynia, Anwil Włocławek ma wielką szansę na zdobycie prestiżowego trofeum. Warunek: zwycięstwo w dzisiejszym meczu w Zgorzelcu z Turowem.

Niemożliwe? Niekoniecznie. Włocławianie to drużyna nieobliczalna - nawet w półfinale rozgrywanym w hali wicemistrzów Polski jest w stanie zwyciężyć, jeśli miejsce do rzutów będą mieli jej strzelcy: Andrzej Pluta, Kamil Chanas, bezbarwny ostatnio Mujo Tuljković.

Największy problem z perspektywy Anwilu to Michael Wright. Nieco ponad 2-metrowy środkowy Turowa gra często niczym robot: jakby bez emocji przypominając maszynę zaprogramowaną na zdobycie kilkunastu punktów. Trener Andrej Urlep grę Turowa ustawia w ofensywie tak, by zawodnicy obwodowi jak najczęściej posyłali piłkę właśnie do silnego, masywnego centra, który jest tak dobrze wyszkolony, że na razie w PLK nie znalazł się wysoki obrońca, który potrafiłby go zatrzymać.

Półfinałowe starcie ma wymiar finansowy. Ktokolwiek awansuje - Turów, czy Anwil - będzie w walce o triumf w tych rozgrywkach faworytem. Czekający na rywala AZS Koszalin personalnie jest słabszy od każdej z tych ekip - trudno oczekiwać, by sprawił podobną niespodziankę, jak pokonując Asseco. A na zwycięzcę Pucharu czeka spora nagroda - 30 tys. zł.

Mecz Turów - Anwil można dziś obejrzeć w woj. kujawsko-pomorskim. Transmisję zaplanował regionalny ośrodek TVP Info. Początek o g. 18.30

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy