Metamorfoza żużlowego mistrza. Czas Darcy Warda?
03.09.2010
, aktualizacja: 03.09.2010 14:53
Kilka tygodni temu żegnał się z drużyną. Dziś odmieniony syn marnotrawny Darcy Ward ma dać Unibaksowi mistrzostwo ligi żużlowej
ZOBACZ TAKŻE
- Już oficjalnie: Ward żegna się tymczasowo z Unibaksem (12-11-10, 11:08)
- Darcy Ward przeniesie się do Bydgoszczy? (01-10-10, 14:37)
- Gajewski: Chris Holder to problem Darcy'ego Warda (22-09-10, 13:00)
- Unibax zadecydował, Ward nie pojedzie w rewanżu z Betardem (20-09-10, 13:30)
W niedzielę toruński Unibax w pierwszym meczu półfinałowym play-off na Motoarenie podejmie Unię Leszno. Goście, najlepszy zespół sezonu zasadniczego - nawet mimo kryzysu formy w ostatnich tygodniach - jest głównym kandydatem do mistrzostwa. Unibax liczy na to, że najważniejszą postacią dwumeczu będzie Darcy Ward. I słusznie - jeśli szukać gdzieś rezerw torunian, atutów w walce z Unią, to w Australijczyku.
Jeszcze niedawno australijski mistrz świata w jednym z wywiadów stwierdził, że nie sądzi, by dłużej reprezentował toruński zespół. Przyznał też, że jest zawiedziony tym, iż ostatnio startował w Unibaksie rzadko. Choć brzmiało to tak, jak definitywne pożegnanie żużlowca z klubem, prezes torunian Wojciech Stępniewski - już po rozmowie z Wardem - stwierdził: - Dotyczyło to obecnego sezonu.
Choć Australijczyk nie widział się już w tegorocznym zespole, niespodziewanie wrócił do niego mimo zapowiedzi Unibaksu, że w play-off będzie chciał stawiać na Michaela Jensena.
Ward znów jest podstawowym zagranicznym młodzieżowcem. W ćwierćfinałowym meczu z Betardem Wrocław menedżer drużyny Jacek Gajewski wystawił go - ku zdumieniu tysięcy fanów - w jednym z biegów za innego juniora, Emila Pulczyńskiego, choć ten był wtedy najlepszym zawodnikiem torunian. Musiał ustąpić miejsca Wardowi w momencie, kiedy po trzech startach zgromadził 7 punktów (3, 3, 1). To była jedna z najdziwniejszych taktycznych decyzji, jakie w tym sezonie podejmowano w Ekstralidze.
Koniec z hulankami
Skąd taki forsowanie Warda? Większość zawodników Unibaksu wygląda już tak, jakby osiągnęli pełnię tegorocznych możliwości - możliwości Ryana Sullivana, Chrisa Holdera, Adriana Miedzińskiego, Wiesława Jagusia w play-off są ograniczone. Sami półfinału z Unią nie wygrają. Wiara w to, że Pulczyński - podobnie jak w meczu z Betardem - będzie regularnie notował po kilkanaście punktów jest jeszcze naiwnością. Rezerw Unibax musi szukać gdzie indziej.
Nie ma wyboru: nadzieją jest Ward. Według osób z jego otoczenia - zmienił się. Na lepsze. Jeszcze niedawno regularnie odwiedzał nocne kluby Torunia - dziś o tym nie słychać. W porównaniu z początkiem sezonu schudł. Nie jeździ za swoim przyjacielem Holderem na turnieje Grand Prix, a zamiast tego więcej trenuje. Jedna z osób z otoczenia drużyn mówi o metamorfozie Australijczyka: - Zupełnie inny facet. Tak, jakby ktoś mu poukładał trochę w głowie.
Inna osoba, też z Unibaksu, niedawno przekonywała mnie, że jakiekolwiek formy karania Warda, wywierania na niego presji są pozbawione sensu, bo "to dorosły człowiek odpowiedzialny za swoje życie, wizerunek, karierę". Ten sam rozmówca twierdził, że trzeba czekać na to, aż sam Ward dojdzie do tego, że zacznie na żużel patrzeć nieco inaczej niż przez pryzmat rozrywki.
Tak się dzieje. Efekty coraz lepsze. W lidze brytyjskiej - choć daleko jej do poziomu polskiej - Ward ustabilizował formę, regularnie zdobywa punkty. W ostatnich 33 startach Warda - wyliczonych na jego stronie internetowej - nie zaliczył ani jednego zera. W Polsce jego wyniki są dalekie od oczekiwań, ale jeśli w półfinałach - i może meczach o złoto - rezultaty się zmienią, początek sezonu trafi jedynie do kronik. W pamięci utkwi tylko zakończenie sezonu.
Jeszcze niedawno australijski mistrz świata w jednym z wywiadów stwierdził, że nie sądzi, by dłużej reprezentował toruński zespół. Przyznał też, że jest zawiedziony tym, iż ostatnio startował w Unibaksie rzadko. Choć brzmiało to tak, jak definitywne pożegnanie żużlowca z klubem, prezes torunian Wojciech Stępniewski - już po rozmowie z Wardem - stwierdził: - Dotyczyło to obecnego sezonu.
Choć Australijczyk nie widział się już w tegorocznym zespole, niespodziewanie wrócił do niego mimo zapowiedzi Unibaksu, że w play-off będzie chciał stawiać na Michaela Jensena.
Ward znów jest podstawowym zagranicznym młodzieżowcem. W ćwierćfinałowym meczu z Betardem Wrocław menedżer drużyny Jacek Gajewski wystawił go - ku zdumieniu tysięcy fanów - w jednym z biegów za innego juniora, Emila Pulczyńskiego, choć ten był wtedy najlepszym zawodnikiem torunian. Musiał ustąpić miejsca Wardowi w momencie, kiedy po trzech startach zgromadził 7 punktów (3, 3, 1). To była jedna z najdziwniejszych taktycznych decyzji, jakie w tym sezonie podejmowano w Ekstralidze.
Koniec z hulankami
Skąd taki forsowanie Warda? Większość zawodników Unibaksu wygląda już tak, jakby osiągnęli pełnię tegorocznych możliwości - możliwości Ryana Sullivana, Chrisa Holdera, Adriana Miedzińskiego, Wiesława Jagusia w play-off są ograniczone. Sami półfinału z Unią nie wygrają. Wiara w to, że Pulczyński - podobnie jak w meczu z Betardem - będzie regularnie notował po kilkanaście punktów jest jeszcze naiwnością. Rezerw Unibax musi szukać gdzie indziej.
Nie ma wyboru: nadzieją jest Ward. Według osób z jego otoczenia - zmienił się. Na lepsze. Jeszcze niedawno regularnie odwiedzał nocne kluby Torunia - dziś o tym nie słychać. W porównaniu z początkiem sezonu schudł. Nie jeździ za swoim przyjacielem Holderem na turnieje Grand Prix, a zamiast tego więcej trenuje. Jedna z osób z otoczenia drużyn mówi o metamorfozie Australijczyka: - Zupełnie inny facet. Tak, jakby ktoś mu poukładał trochę w głowie.
Inna osoba, też z Unibaksu, niedawno przekonywała mnie, że jakiekolwiek formy karania Warda, wywierania na niego presji są pozbawione sensu, bo "to dorosły człowiek odpowiedzialny za swoje życie, wizerunek, karierę". Ten sam rozmówca twierdził, że trzeba czekać na to, aż sam Ward dojdzie do tego, że zacznie na żużel patrzeć nieco inaczej niż przez pryzmat rozrywki.
Tak się dzieje. Efekty coraz lepsze. W lidze brytyjskiej - choć daleko jej do poziomu polskiej - Ward ustabilizował formę, regularnie zdobywa punkty. W ostatnich 33 startach Warda - wyliczonych na jego stronie internetowej - nie zaliczył ani jednego zera. W Polsce jego wyniki są dalekie od oczekiwań, ale jeśli w półfinałach - i może meczach o złoto - rezultaty się zmienią, początek sezonu trafi jedynie do kronik. W pamięci utkwi tylko zakończenie sezonu.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Metamorfoza żużlowego mistrza. Czas Darcy Warda?
spanish.inquisition
03.09.10, 19:12
Ward pojechal w 8. biegu meczu z Betardem, zeby Pulczynski mial w zapasiemozliwosc startu pod koniec meczu (wystartowal pozniej w biegu nominowanym). I to cala filozofia. Ktos kto sie zna na»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć