Wiesław Jaguś rozważa koniec kariery żużlowej

r
21.07.2010 , aktualizacja: 20.07.2010 14:26
A A A Drukuj
Czy fatalne wyniki w tym sezonie spowodują, że kapitan Unibaksu pożegna się z torem mimo ciągle ważnego kontraktu z toruńskim klubem? To bardzo prawdopodobne.
Wiesław Jaguś (z prawej)
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Wiesław Jaguś (z prawej)
W sobotnim wywiadzie dla dziennika "Nowości" Jaguś zapytany o to, czy "po ostatnich występach przemknęła myśl, że pora kończyć" odpowiedział: "Jeśli do końca sezonu nie nastąpi żadna poprawa, to chyba podziękuję za jazdę. Podpisałem wprawdzie dwuletni kontrakt, ale zawsze można się dogadać, bo z niewolnika nie ma pracownika". Dodał też, że ciągle liczy jeszcze na przełamanie i znacznie lepszą drugą część sezonu.

Czy to jednak możliwe? Jaguś - przez wiele lat symbol toruńskiego zespołu i lider w jego najlepszych, ale także tych najtrudniejszych sezonach - w tym roku zalicza najgorszy okres kariery. Po 13 meczach Ekstraligi ma dopiero 33. średnią biegopunktową (1,56). Więcej wyścigów kończył na ostatnim (12 razy) niż na pierwszym miejscu (11). Na Motoarenie jego średnia punktów na bieg jest przeciętna (1,93), ale już na wyjeździe znacznie gorsza (1,08).

W ostatnim meczu ligowym Jaguś przeciwko Unii Leszno po raz pierwszy od dawna nie był ustawiony w drużynie jako prowadzący parę, a tylko jako uzupełnienie dla Chrisa Holdera. Zawody skończył z czterema punktami. To skromny wynik, choć i tak lepszy w porównaniu do tych, jakie ostatnio torunianin osiągał na wyjazdach w Zielonej Górze i Tarnowie, gdzie regularnie przegrywał z rywalami.

Skąd biorą się problemy kapitana wicemistrzów Polski? Jaguś bierze pod uwagę błąd w przygotowaniach - z drugiej strony sposób treningów przed sezonem nie zmienił się w porównaniu do poprzednich sezonów. A wtedy na przygotowania nie narzekał. Kłopot może tkwić w sprzęcie Jagusia - w tym sezonie żużlowiec Unibaksu nie jest na torze tak skuteczny jak w przeszłości, nie jeździ dynamicznie.

W "Nowościach" Jaguś mówił: "Walczę ze swoim sprzętem. Zawsze zostawiałem sobie najlepsze silniki z zeszłego sezonu i dokupywałem nowe. Teraz okazało się, że te części, które kiedyś były, teraz już nie są produkowane. Takich tłoków, sprężyn, z których kiedyś korzystałem, w tej chwili nie dostanę. To, co wkładamy do motocykli albo nie pasuje, albo sprawia, że są one za mocne. (...) W efekcie jestem cały zagubiony".

"Gazecie" nie udało się skontaktować z żużlowcem Unibaksu.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów