Półfinał, jak finał: dlaczego Unibax, dlaczego Włókniarz?
05.09.2009
, aktualizacja: 04.09.2009 11:52
Jutro mecz, który tysiące torunian albo wprowadzi w finałową euforię, albo zredukuje marzenia o powtórce mistrzostwa do minimum. Unibax w Częstochowie nie musi wygrać. Porażka jest prawdopodobna. Ale niższa niż 10-punktowa daje szanse na awans do finału.
ZOBACZ TAKŻE
- Jest brązowo, ale nie kolorowo (05-10-09, 22:00)
- Włókniarz i jego kibice walczą o brąz i przyszłość klubu (02-10-09, 15:39)
- "Niech Częstochowa zajmie się szukaniem sponsorów, a nie filmami" (08-09-09, 13:43)
- Na Włókniarz bez Sullivana? Tak, jeśli uderzył! (08-09-09, 12:16)
- Unibax przegrał, ale co z tego? Finał blisko (07-09-09, 10:22)
- Brawo Unibax. Finał jest na wyciągnięcie ręki (06-09-09, 18:38)
- Z Unibaksem o sławę i kasę (05-09-09, 08:00)
- Toruń i Częstochowa grają w szachy na żużlu (04-09-09, 11:00)
- Unibax bliżej wygranej, niż Włókniarz? (04-09-09, 01:00)
Dlaczego wygra Włókniarz?
** Bo te najważniejsze mecze z torunianami wygrywa. Tak było chociażby w pamiętnych finałach z 1996 i 2003 roku. Częstochowianie już kilka razy byli w takiej sytuacji, jak teraz - mogli ostudzić torunian. I zwykle im się to udawało. Jeśli Włókniarz w niedzielę wygra przekonywująco - o finał może być spokojny. Wynik zbliżony do remisu daje większe szanse torunianom.
** Bo mądrze wykorzystuje Nicki Pedersena. Duński as jest ustawiony na niedzielne spotkanie z nietypowym nr 10. Dlaczego? By startujący z nim Mateusz Szczepaniak - lub ewentualnie zastępujący go Sławomir Drabik - miał większe szanse startując z wewnętrznych pól. Pedersen poradzi sobie z tych teoretycznie gorszych. Lepiej żużlowego geniuszu mistrza świata wykorzystać się nie da.
** Bo ma najlepszych liderów w Ekstralidze. Choć Pedersen i Greg Hancock statystycznie ustępują średnią biegopunktową kilku innym żużlowcom, to w najważniejszych spotkaniach okazują się filarami, jakich brakuje rywalom. Duńczyk i Amerykanin są w stanie - zliczając ich indywidualne wyniki - wygrać ponad połowę wyścigów. A to już pierwszy krok, by pokonać Unibax wyżej niż 50:40.
** Bo Unibax na wyjazdach - nie licząc meczu w Bydgoszczy - jeździ ostatnio bardzo źle. Przegrywał 40:50, 28:62, 23:67. Taki wynik w Częstochowie oznacza koniec marzeń o finale. Torunianom nagle potrzebna byłaby wyjazdowa metamorfoza. Ale czy to możliwe? Słabiej na obcych torach jeździ Robert Kościecha, problemy z motocyklami zdarzają się Chrisowi Holderowi.
** Bo Wiesław Jaguś jest niepewny. Jeśli po kontuzji wystartuje, raczej nie będzie zawodnikiem tak skutecznym, jak przed kilkoma tygodniami - dopiero wrócił do treningów, a na torze jeździł sam. Jeśli klub zdecyduje się na zastępstwo zawodnika, w dobrym układzie zyska 8 pkt. Niewiele. A przecież wtedy Jagusia nie będzie w biegach nominowanych. Za to partnerzy mogą być zmęczeni.
Dlaczego wygra Unibax?
** Bo zaskoczył gospodarzy. Trener Włókniarza Grzegorz Dzikowski, komentując zgłoszone ustawienie torunian (Nr 1 i 2 to Łukasz Przedpełski i Kamil Pulczyński, więc możliwości zmian, ustawień lub zastosowania "zz" są nieograniczone) stwierdził, że "torunianie trochę zamieszali". To prawda. Mają możliwość podania ostatecznego składu dopiero na godzinę przed meczem. A to może wystarczyć, by zadecydować, czy na torze przygotowanym w niedzielę może wystartować Jaguś, czy stosować "zz" i w jakiej konfiguracji ustawić zawodników.
** Bo bardzo poważnie traktują przygotowania. Wczoraj trenowali na torze w Lesznie. A to obiekt bardzo zbliżony geometrią - ale i nawierzchnią - do tego w Częstochowie. Własny tor jutro wcale nie musi być tak wielkim atutem gospodarzy, jak się wydaje.
** Bo jest Ryan Sullivan. Kiedyś był liderem częstochowian. Może zaliczyć kilka przeciętnych spotkań, ale na Włókniarz zawsze jest zmobilizowany. A zmobilizowany Sullivan, to żużlowiec, który jest w stanie skończyć mecz z kompletem punktów.
** Bo te najważniejsze mecze z torunianami wygrywa. Tak było chociażby w pamiętnych finałach z 1996 i 2003 roku. Częstochowianie już kilka razy byli w takiej sytuacji, jak teraz - mogli ostudzić torunian. I zwykle im się to udawało. Jeśli Włókniarz w niedzielę wygra przekonywująco - o finał może być spokojny. Wynik zbliżony do remisu daje większe szanse torunianom.
** Bo mądrze wykorzystuje Nicki Pedersena. Duński as jest ustawiony na niedzielne spotkanie z nietypowym nr 10. Dlaczego? By startujący z nim Mateusz Szczepaniak - lub ewentualnie zastępujący go Sławomir Drabik - miał większe szanse startując z wewnętrznych pól. Pedersen poradzi sobie z tych teoretycznie gorszych. Lepiej żużlowego geniuszu mistrza świata wykorzystać się nie da.
** Bo ma najlepszych liderów w Ekstralidze. Choć Pedersen i Greg Hancock statystycznie ustępują średnią biegopunktową kilku innym żużlowcom, to w najważniejszych spotkaniach okazują się filarami, jakich brakuje rywalom. Duńczyk i Amerykanin są w stanie - zliczając ich indywidualne wyniki - wygrać ponad połowę wyścigów. A to już pierwszy krok, by pokonać Unibax wyżej niż 50:40.
** Bo Unibax na wyjazdach - nie licząc meczu w Bydgoszczy - jeździ ostatnio bardzo źle. Przegrywał 40:50, 28:62, 23:67. Taki wynik w Częstochowie oznacza koniec marzeń o finale. Torunianom nagle potrzebna byłaby wyjazdowa metamorfoza. Ale czy to możliwe? Słabiej na obcych torach jeździ Robert Kościecha, problemy z motocyklami zdarzają się Chrisowi Holderowi.
** Bo Wiesław Jaguś jest niepewny. Jeśli po kontuzji wystartuje, raczej nie będzie zawodnikiem tak skutecznym, jak przed kilkoma tygodniami - dopiero wrócił do treningów, a na torze jeździł sam. Jeśli klub zdecyduje się na zastępstwo zawodnika, w dobrym układzie zyska 8 pkt. Niewiele. A przecież wtedy Jagusia nie będzie w biegach nominowanych. Za to partnerzy mogą być zmęczeni.
Dlaczego wygra Unibax?
** Bo zaskoczył gospodarzy. Trener Włókniarza Grzegorz Dzikowski, komentując zgłoszone ustawienie torunian (Nr 1 i 2 to Łukasz Przedpełski i Kamil Pulczyński, więc możliwości zmian, ustawień lub zastosowania "zz" są nieograniczone) stwierdził, że "torunianie trochę zamieszali". To prawda. Mają możliwość podania ostatecznego składu dopiero na godzinę przed meczem. A to może wystarczyć, by zadecydować, czy na torze przygotowanym w niedzielę może wystartować Jaguś, czy stosować "zz" i w jakiej konfiguracji ustawić zawodników.
** Bo bardzo poważnie traktują przygotowania. Wczoraj trenowali na torze w Lesznie. A to obiekt bardzo zbliżony geometrią - ale i nawierzchnią - do tego w Częstochowie. Własny tor jutro wcale nie musi być tak wielkim atutem gospodarzy, jak się wydaje.
** Bo jest Ryan Sullivan. Kiedyś był liderem częstochowian. Może zaliczyć kilka przeciętnych spotkań, ale na Włókniarz zawsze jest zmobilizowany. A zmobilizowany Sullivan, to żużlowiec, który jest w stanie skończyć mecz z kompletem punktów.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Półfinał, jak finał: dlaczego Unibax, dlaczego ...
nairdan
06.09.09, 09:46
Zwycięzca może być tylko jeden.Tak dziś w wielkiej Częstochowie a następnie w prowincjonalnym toruniu.Tak naprawde to gdzie jest ta gmina?Aaaa pod Bydgoszczą to może znajdziemy.Co tu napisać»
-
Re: Półfinał, jak finał: dlaczego Unibax, dlaczeg
szlachcic
06.09.09, 22:53
ile nickow masz kretynie z bydgoszczy?»
Najczęściej czytane24 htydzień




