Jak Andersen szybko zmienił zdanie o Toruniu
02.09.2009
, aktualizacja: 01.09.2009 15:55
Hans Andersen w 2010 roku w składzie Unibaksu? Duńczyk potwierdził to, co wiadomo nieoficjalnie - są na to bardzo wielkie szanse.
ZOBACZ TAKŻE
- Andersen prawie pewny. Brakujące ogniwo mistrzów? (20-11-09, 10:32)
- Andersen chce wrócić. Dać mu szansę? (17-11-09, 17:00)
- Andersen się wygadał - chce wrócić do Torunia! (01-09-09, 10:55)
- Andersen kontra Unibax w Gdańsku (04-04-09, 03:00)
- Hans Andersen w Toruniu. 2 sierpnia... (06-01-09, 11:13)
- Analiza: Unibax bez Andersena będzie słabszy? (06-01-09, 02:00)
- Dwugłos w Unibaksie. Co z Andersenem? (30-12-08, 12:55)
- Andersen prezentem. W środę podpis na kontrakcie? (23-12-08, 22:00)
- Koleny obcokrajowiec w Unibaksie? I to nie Andersen (17-12-08, 12:43)
- Andersen w Toruniu? Ma czas do świąt (16-12-08, 01:00)
- Hans Andersen w Danii. Wygra GP? (13-06-08, 11:16)
- Hans Andersen: Leszno? Nie lubię (11-05-08, 20:18)
Andersen udzielił wywiadu duńskiemu dziennikowi Ekstrabladet. Dotyczył on zaległości, jakie - według żużlowców - ma Wybrzeże Gdańsk wobec i jego, i Kennetha Bjerre.
Obaj postanowili zawiesić starty w polskiej Ekstralidze tak długo, aż klub nie wypłaci im zaległości. I stwierdzili, że nie zmienią zdania nawet, jeśli ich nieobecność miałaby spowodować spadek gdańskiego zespołu z elity.
Bjerre stwierdził o zaległościach: - To dużo pieniędzy, prawie pół mln koron (275 tys. zł - red.). Jeśli do niedzieli 85 proc. nie znajdzie się na moim koncie, nie pojadę w meczu.
Andersen przyznał, że w jego przypadku chodzi o jeszcze większą kwotę. "Gazeta" ustaliła, że rzeczywiście w grę wchodzi nawet ok. pół mln zł. - Gdańsk jest mi winny prawie tyle, ile zarabiam w lidze angielskiej - powiedział Andersen. - Nie będę jeździł, jeśli Lotos nie ureguluje długów. Biorę też pod uwagę zmianę klubu w przyszłym roku na zespół z Torunia.
Skąd taka niespodziewana deklaracja i to w momencie, kiedy nie toczą się z nim negocjacje? Andersen był jednym z kluczowych zawodników Unibaksu w mistrzowskim sezonie 2008. Później, w zimowej przerwie negocjował pozostanie w drużynie. Ale domagał się znacznej podwyżki, na którą nie chciał się zgodzić klub. Nieoficjalnie mówi się również, że oczekiwał przynajmniej części wynagrodzenia w formie ryczałtu - niezależnie od wyników osiąganych na torze. Unibax zdecydowanie odmówił. Wtedy prezes mistrzów Polski Wojciech Stępniewski zapowiadał, że w Toruniu nigdy takiej formy nagradzania żużlowców nie będzie.
Słowa dotrzymał - choć oznaczało to rozbicie mistrzowskiego składu, Andersen odszedł więc z Unibaksu do Wybrzeża. Ale tam się zawiódł. Choć klub podpisał z nim kontrakt na takich warunkach, jakich oczekiwał, regularnie pojawiały się informacje o zaległościach wobec Duńczyka.
Na ile jego zapowiedzi rychłego powrotu do Torunia są realne? To bardzo możliwe z kilku względów. Unibax chce nieco zmienić swój skład - rozważa zatrudnienie jednego silnego seniora. Ale tych liczących się kandydatów jest niewielu. Mistrz świata Nicki Pedersen byłby trudny do zaakceptowania i ze względu na swoją gażę, i politykę transferową Unibaksu. Jason Crump chętnie wróciłby do Torunia, ale to oznaczałoby odejście Ryana Sullivana - obaj się nie cierpią. Emil Sajfutdinow chce zostać w bydgoskiej Polonii. Dobrym rozwiązaniem byłby angaż Grega Hancocka, ale ten zbliża się do końca kariery, a Unibax chce budować zespół na dłużej niż rok lub dwa. A Andersen to ciągle jeden z czołowych zawodników ligi, a jednocześnie żużlowiec stosunkowo młody - nie ma jeszcze 30 lat, więc czeka go co najmniej pięć sezonów profesjonalnej kariery.
Stępniewski o niespodziewanej deklaracji Andersena dowiedział się od "Gazety". - Naprawdę tak powiedział? Hmmm... Nie będę tego komentował - powiedział.
Obaj postanowili zawiesić starty w polskiej Ekstralidze tak długo, aż klub nie wypłaci im zaległości. I stwierdzili, że nie zmienią zdania nawet, jeśli ich nieobecność miałaby spowodować spadek gdańskiego zespołu z elity.
Bjerre stwierdził o zaległościach: - To dużo pieniędzy, prawie pół mln koron (275 tys. zł - red.). Jeśli do niedzieli 85 proc. nie znajdzie się na moim koncie, nie pojadę w meczu.
Andersen przyznał, że w jego przypadku chodzi o jeszcze większą kwotę. "Gazeta" ustaliła, że rzeczywiście w grę wchodzi nawet ok. pół mln zł. - Gdańsk jest mi winny prawie tyle, ile zarabiam w lidze angielskiej - powiedział Andersen. - Nie będę jeździł, jeśli Lotos nie ureguluje długów. Biorę też pod uwagę zmianę klubu w przyszłym roku na zespół z Torunia.
Skąd taka niespodziewana deklaracja i to w momencie, kiedy nie toczą się z nim negocjacje? Andersen był jednym z kluczowych zawodników Unibaksu w mistrzowskim sezonie 2008. Później, w zimowej przerwie negocjował pozostanie w drużynie. Ale domagał się znacznej podwyżki, na którą nie chciał się zgodzić klub. Nieoficjalnie mówi się również, że oczekiwał przynajmniej części wynagrodzenia w formie ryczałtu - niezależnie od wyników osiąganych na torze. Unibax zdecydowanie odmówił. Wtedy prezes mistrzów Polski Wojciech Stępniewski zapowiadał, że w Toruniu nigdy takiej formy nagradzania żużlowców nie będzie.
Słowa dotrzymał - choć oznaczało to rozbicie mistrzowskiego składu, Andersen odszedł więc z Unibaksu do Wybrzeża. Ale tam się zawiódł. Choć klub podpisał z nim kontrakt na takich warunkach, jakich oczekiwał, regularnie pojawiały się informacje o zaległościach wobec Duńczyka.
Na ile jego zapowiedzi rychłego powrotu do Torunia są realne? To bardzo możliwe z kilku względów. Unibax chce nieco zmienić swój skład - rozważa zatrudnienie jednego silnego seniora. Ale tych liczących się kandydatów jest niewielu. Mistrz świata Nicki Pedersen byłby trudny do zaakceptowania i ze względu na swoją gażę, i politykę transferową Unibaksu. Jason Crump chętnie wróciłby do Torunia, ale to oznaczałoby odejście Ryana Sullivana - obaj się nie cierpią. Emil Sajfutdinow chce zostać w bydgoskiej Polonii. Dobrym rozwiązaniem byłby angaż Grega Hancocka, ale ten zbliża się do końca kariery, a Unibax chce budować zespół na dłużej niż rok lub dwa. A Andersen to ciągle jeden z czołowych zawodników ligi, a jednocześnie żużlowiec stosunkowo młody - nie ma jeszcze 30 lat, więc czeka go co najmniej pięć sezonów profesjonalnej kariery.
Stępniewski o niespodziewanej deklaracji Andersena dowiedział się od "Gazety". - Naprawdę tak powiedział? Hmmm... Nie będę tego komentował - powiedział.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




