Budce z frytkami urząd mówi stanowcze "nie"

Natalia Waloch
2011-02-21 , aktualizacja: 20.02.2011 15:52
A A A Drukuj
- Magistrat dwukrotnie odmówił mi zgody na prowadzenie działalności gastronomicznej. Stanowisko urzędników jest dla mnie zupełnie niejasne, już nie mówiąc o tym, że przedsiębiorca nie może liczyć na żadną pomoc z ich strony - skarży się czytelniczka

Fot. Archiwum
Anna Samołowicz prowadzi drobną działalność gastronomiczną. Z budki na kółkach sprzedaje kebaby, pieczone kurczaki, frytki. W ubiegłym roku postanowiła poszukać dogodnej lokalizacji dla swojej działalności. Najpierw poprosiła wydział ewidencji i rejestracji o zgodę na postawienie budki przy ul. Bażyńskich viv a vis Lidla. Urzędnicy jednak odmówili, powołując się na względy estetyczne. - Niedługo potem kawałek dalej, przy Polo Markecie stanęła identyczna budka jak moja - mówi Samołowicz. - Szkoda, że kiedy mi odmawiano, nie powiedziano mi, że jest możliwość prowadzenia działalności tuż obok.

Kobieta jednak nie poddała się i postanowiła poszukać innego miejsca. Wybrała plac przy Tesco u zbiegu ulic Reja i Broniewskiego. Budka miałaby stanąć obok kiosku mieszczącego się tuż przy torach tramwajowych. Jednak i tym razem urzędnicy na to nie zezwolili. - Odpisali mi, że to oszpeciłoby to miejsce i zniszczyło zamysł architektoniczny - relacjonuje kobieta. - Nie bardzo rozumiem, jaki zamysł, skoro na tym placu stoi prosty tani market i stary kiosk. To nie są ani zabytki, ani szczególnie wymyślne budynki.

- Jeśli chodzi o pierwszą lokalizację, to ta pani chciała postawić swój obiekt nieopodal kościoła, co naszym zdaniem było niewłaściwe - tłumaczy Krzysztof Kisielewski, dyrektor wydziału ewidencji i rejestracji.

- Nie moglibyście państwo pomagać przedsiębiorcom w takich sytuacjach i sami podpowiadać, gdzie mogą znaleźć lokalizację? - pytamy.

- To trudne, bo nie ma odgórnie wyznaczonych miejsc pod tego typu handel. Dlatego oczekujemy, że przedsiębiorcy sami wskażą, które lokalizacje ich interesują - mówi szef wydziału.

Jeśli chodzi o plac przy Reja, Kisielewski uważa, że mimo iż Tesco i kiosk nie są zbyt wysublimowane, to jednak estetyczne. - Budka to zupełnie inna kategoria - dowodzi dyrektor. - W dodatku, kiedy pani Samołowicz się do nas zgłosiła jej pojazd był oklejony zdjęciami frytek i pomidorów. Sugerowaliśmy wtedy, że łatwiej uzyskałaby zgodę, gdyby to zmieniła, ale odmówiła.

- Nie odmówiłam, tylko nie widziałam sensu zmian bez pewności, że dostanę zgodę - ripostuje kobieta.

Kisielewski zapewnia jednak, że jest gotów znów rozmawiać z torunianką. - Jeśli dojdziemy do porozumienia w sprawie estetyki, sądzę, że miejsce się znajdzie - deklaruje.

natalia.waloch@torun.agora.pl

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów