30 rocznica największej katastrofy kolejowej

Jacek Hołub
2010-08-19 , aktualizacja: 18.08.2010 15:52
A A A Drukuj
30 lat temu w podtoruńskiej Brzozie w największej katastrofie w historii polskiej kolei zginęło 65 osób. Dziś odbędzie się tam msza, a władze województwa odsłonią pamiątkową tablicę
Kazimierz Janicki 30 lat temu był szefem toruńskiej lokomotywowni. Wezwano go do Otłoczyna: - Pojechałem na miejsce. Spojrzałem i już wiedziałem, że nasz jeden pociąg ratunkowy nie podoła, że trzeba wołać o pomoc
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Kazimierz Janicki 30 lat temu był szefem toruńskiej lokomotywowni. Wezwano go do Otłoczyna: - Pojechałem na miejsce. Spojrzałem i już wiedziałem, że nasz jeden pociąg ratunkowy nie podoła, że trzeba wołać o pomoc
ZOBACZ WIDEO
Do katastrofy doszło 19 sierpnia 1980 roku o godzinie 4.30 nad ranem w wąwozie na wysokości Brzozy.

Jadący przez Toruń pociąg pospieszny z Kołobrzegu do Łodzi zderzył się ze składem towarowym, który ruszył z Otłoczyna. W wypadku zginęło 65 osób, dwie kolejne zmarły w wyniku obrażeń, poważnie rannych zostało 64 pasażerów.

Do masakry doszło z powodu przemęczenia maszynisty pociągu towarowego, który po dwudziestokilkugodzinnej służbie nie zauważył na semaforze znaku stop i wjechał pod prąd na lewy tor. Mimo iż automatyczne urządzenia poinformowały o tym dyżurnych ruchu, ci nie mogli zapobiec katastrofie - nie mieli łączności z maszynistami pędzących na siebie składów.

Akcja ratunkowa trwała wiele godzin. Wśród jej uczestników był Kazimierz Janicki, wówczas naczelnik lokomotywowni w Toruniu, który przyjechał na miejsce tragedii jako dowódca jednego z dwóch pociągów ratowniczych.

To właśnie Janicki, dziś emerytowany kolejarz, zwrócił się w maju do marszałka województwa Piotra Całbeckiego z prośbą o zorganizowanie uroczystości upamiętniających ofiary.

- Podjąłem tę inicjatywę bez wahania - mówi Całbecki. - Jesteśmy to winni tym, którzy zginęli, a także pełnym poświęcenia ratownikom. Szczególnie serdecznie słowa zaproszenia na te uroczystości pragnę przekazać właśnie tym, którzy w tamtych trudnych warunkach podjęli i prowadzili akcję ratunkową, dzięki której można było ograniczyć rozmiary tej tragedii, a także do rodzin tych, którzy w tak dramatycznych okolicznościach osierocili swoich bliskich.

Ofiary katastrofy pochodziły nie tylko z naszego regionu. Urząd Marszałkowski próbował dotrzeć do ich rodzin poprzez media i urzędy, m.in. województwa dolnośląskiego i zachodniopomorskiego. Wszystko po to, by krewni mogli wziąć udział w uroczystości, podczas której zostanie oddany hołd ich bliskim i spotkać się z uczestnikami akcji ratowniczej.

Uroczystości odbędą się w miejscu katastrofy, w lesie przy drodze krajowej nr 1, między Brzozą a Otłoczynem, ok. 2 km za Brzozą w kierunku Włocławka. Dziś o godz. 10 rozpocznie się msza polowa pod przewodnictwem biskupa Andrzeja Suskiego, zaś godzinę później zostanie odsłonięta tablica upamiętniająca ofiary wypadku.

Aby umożliwić wszystkim chętnym dojazd na miejsce uroczystości w czwartek rano do Brzozy będą jeździć specjalne autobusy toruńskiego MZK. Pojazdy wyruszą o godz. 9, 9.10 i 9.20 z przystanków linii 27 i 31 przy pl. Teatralnym, zatrzymają się również na przystanku przy pl. Rapackiego. Powrót z Brzozy o godz. 12.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów