Pacjenci mają opiekuna, dbającego o ich interesy

Anna Twardowska, nat
2010-07-28 , aktualizacja: 27.07.2010 15:54
A A A Drukuj
Jedna z najważniejszych placówek medycznych w regionie i wiodąca tego typu w kraju, bydgoskie Centrum Onkologii, ma rzecznika praw pacjenta. - To stanowisko powinno być standardem w każdej lecznicy - uważa dyrektor Zbigniew Pawłowicz
Rzecznik pełni dyżur raz w tygodniu i wtedy spotyka się z chorymi.
- Ten wyznaczony dzień dyżuru to umowna sprawa - zaznacza Cisowski. - Na każdym oddziale jest numer telefonu do mnie i jeśli pacjent nie chce czekać, a ja mam chwilę wolną, spotykam się i rozmawiamy
Fot. Krzysztof Szatkowski / Agencja Gazeta
Rzecznik pełni dyżur raz w tygodniu i wtedy spotyka się z chorymi. - Ten wyznaczony dzień dyżuru to umowna sprawa - zaznacza Cisowski. - Na każdym oddziale jest numer telefonu do mnie i jeśli pacjent nie chce czekać, a ja mam chwilę wolną, spotykam się i rozmawiamy
Jan Cisowski jest lekarzem pracującym w CO i jednocześnie dbającym o interes pacjentów w szpitalu. - Zależało nam, żeby to był ktoś empatyczny, kompetentny, do kogo chorzy będą mieć zaufanie - mówi Wiesława Windborska, dyrektor ds. medycznych w CO. - Atutem doktora Cisowskiego jest też niezależność i asertywność. Musi dbać przede wszystkim o chorych, dlatego powinien mieć odwagę cywilną, aby tupnąć nogą i postawić do pionu kolegę, czy nawet przyjaciela, jeśli ten zachował się niewłaściwie wobec pacjenta.

Rzecznik pełni dyżur raz w tygodniu. - Ten wyznaczony dzień dyżuru to umowna sprawa - zaznacza Cisowski. - Na każdym oddziale jest numer telefonu do mnie i jeśli pacjent nie chce czekać, a ja mam chwilę wolną, spotykam się i rozmawiamy.

Na co chorzy skarżą się najczęściej? Jeszcze kilka miesięcy temu głównym problemem pacjentów będących pod opieką przyszpitalnych poradni była rejestracja na wizyty kontrolne. - Ludzie narzekali, że nie mogą się dodzwonić, że telefon zajęty. W takich sytuacjach staramy się reagować na bieżąco, poprawiać błędy. Dziś takich sygnałów już nie mam, więc sytuacja chyba się poprawiła - mówi Cisowski.

Głównie jednak pacjenci trafiają do rzecznika, gdy mają wątpliwości co do swojej terapii.

- Chorzy onkologicznie podczas pierwszego spotkania z lekarzem są zestresowani, boją się o swoje życie. W takim stanie nie zawsze uważnie słuchają, jak będzie prowadzona ich terapia, jakie badania ich czekają i dlaczego muszą je przejść - opowiada Cisowski. - Wpadają potem do mnie przerażeni, że sąsiad z pokoju choruje na to samo, a jest leczony inaczej. Dzięki temu, że jestem lekarzem, mogę im wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje, rozwiać ich wątpliwości, uspokoić. Sam nieraz byłem pacjentem i doskonale rozumiem emocje, jakie towarzyszą chorym.

Dyrektor Zbigniew Pawłowicz uważa, że rzecznika praw pacjenta powinien mieć każdy szpital. - Nie tylko pomaga chorym, ale także - dzięki rozmowom z nimi - dostarcza nam cennych informacji, co możemy jeszcze zrobić, aby poprawić komfort opieki nad pacjentem - mówi. - W takich bezpośrednich kontaktach ludzie się otwierają, mówią, co im przeszkadza. My wyciągamy wnioski i staramy się nadążać za oczekiwaniami. Korzyści są więc obustronne - dodaje.

Pawłowicz dodaje, że rzecznikiem wcale nie musi być lekarz. - Może być też pielęgniarka, bo dziś są one świetnie wykształcone, kończą studia wyższe, mają odpowiednią wiedzę, by sprawdzić się na takim stanowisku.

Tymczasem jednak inne bydgoskie szpitale rzeczników nie mają i nie zamierzają ich powoływać. Funkcjonują w nich tylko specjalne zespoły, które reagują, gdy chory spotka się z jakimiś przykrościami podczas leczenia. Pacjent może wówczas napisać skargę i ta w ciągu miesiąca zostanie rozpatrzona.

- Skoro mamy zespół, to nie uważamy, żeby potrzebny był jeszcze rzecznik - mówi Kamila Wiecińska, rzeczniczka obu bydgoskich szpitali uniwersyteckich. - W najbliższym czasie na pewno u nas takiego stanowiska nie będzie.

Pawłowicz się z nią nie zgadza. - Zespół zajmujący się skargami ma inne zadania niż rzecznik - tłumaczy. - Oni muszą współpracować, bo się uzupełniają, ale te stanowiska powinny funkcjonować oddzielnie. Podstawowym obowiązkiem rzecznika jest prowadzenie chorego za rękę, w nowej i trudnej dla niego sytuacji - wyjaśnia. - W szpitalu nikt nie czuje się komfortowo. To nieznane środowisko, do tego przecież dochodzi strach: co ze mną będzie? Lekarz, nawet najlepszy, nie ma tyle czasu, aby każdego pacjenta potrzymać za rękę, posiedzieć z nim pół godziny. Psycholog też nie zawsze wystarczy, a rzecznik z wiedzą i umiejętnościami medycznymi idealnie tę lukę wypełnia.

- My rzecznika praw pacjenta mamy od kilku lat - usłyszeliśmy w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. - To dla nas żadna nowość.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos