Społecznicy do miasta: zróbmy to razem
2010-07-15
, aktualizacja: 14.07.2010 16:54
- Pokażemy, że mieszkańcy i samorząd mogą razem decydować o wyglądzie miasta - mówią społecznicy. I zapraszają torunian do urządzenia parku na osiedlu Na Skarpie
Projekt jest eksperymentalny i nazywa się "Partycypator toruński", co jasno określa jego cel: wciągnąć mieszkańców do wspólnej pracy nad przestrzenią publiczną. Pomysł wyszedł z toruńskiej Pracowni Zrównoważonego Rozwoju. - Współuczestnictwo to jedna z najważniejszych rzeczy w społeczeństwie obywatelskim - mówi szef PZR Piotr Wielgus. - A z kolei przestrzeń publiczna jest w Polsce najbardziej zdegradowana, jest wciąż niczyja. Chcemy, żeby o jej kształcie decydowali ci, którzy z niej korzystają, czyli mieszkańcy.
Nad kształtem projektu Wielgus pracował z innymi toruńskimi społecznikami: Krzysztofem Ślebiodą z PZR i Pawłem Kołaczem ze Stowarzyszenia Bydgoskie Przedmieście. Wszyscy - po rozmowach z magistrackimi urzędnikami - zdecydowali, że miejscem eksperymentu będzie lasek na skarpie wiślanej obok kortów tenisowych i miejsca, gdzie zwyczajowo swój namiot rozbija cyrk. Dziś przestrzeń jest zaniedbana, nie ma w niej porządnej infrastruktury (np. ławek, ścieżek rowerowych, koszy na śmieci itp.).
Po drugie w kolejnych latach magistracki wydział środowiska i zieleni planuje tu inwestycje. I wreszcie pod koniec tego roku miasto ma uchwalić plan zagospodarowania przestrzennego dla tego miejsca. - W Polsce problemem jest to, że konsultacje społeczne odbywają się na ogół tylko wtedy, gdy ktoś protestuje - mówi Wielgus. - Przeważnie dzieje się to już po powstaniu projektu na zagospodarowanie przestrzeni. W ten sposób zawsze dochodzi do konfliktu między mieszkańcami a władzami, które bronią swojego projektu, na który przecież wydały pieniądze.
- Chcemy pokazać, że konsultacje nie muszą być siłowe - dodaje Kołacz. - Włączanie ludzi do decydowania o mieście bardzo ich wiąże z miejscem, gdzie żyją. Mieszkańcy Rubinkowa i Skarpy za 20 lat będą wspominali, że pomagali budować park.
Projekt toruńskich społeczników spodobał się Fundacji Batorego, która na jego realizację dała 80 tys. zł. Lwią część kwoty pochłonie praca zewnętrznych ekspertów. Będą to m.in. specjaliści od tworzenia ankiet oraz opracowywania ich wyników. Dzięki kwestionariuszom rozdawanym mieszkańcom Rubinkowa i Skarpy Wielgus i Kołacz chcą dowiedzieć się, jakie są oczekiwania i uwagi pod adresem parku. Podobny cel mają badania, które już przeprowadzają, posiłkując się doświadczeniem amerykańskich społeczników-fachowców od przestrzeni publicznej. Zaczęli od zliczania osób w okolicy lasu - zarówno takich, które do niego wchodzą lub wychodzą, jak i przechodzących lub przejeżdżających obok na rowerze. Okazało się, że ci pierwsi stanowią aż 40 proc.
Przykładowo, w środę 7 lipca wolontariusze naliczyli w ciągu godziny średnio 667 osób, w tym tylko 40 dzieci. Kobiety stanowiły mniejszość, co może świadczyć o braku poczuciu bezpieczeństwa. Bardzo dużo było rowerzystów, sporo - wjeżdżających do lasu samochodów.
Popularnymi zajęciami były: opalanie, puszczanie latawca, spacery z psem, wędkarstwo, picie piwa na trawie, jazda na rowerze. Zdarzali się ludzie z torbami na zakupy, którzy wracali do budynków na Winnicy. - Widać, że w tygodniu teren wykorzystywany jest głównie sportowo, w weekend - rozrywkowo - mówi Wielgus.
Największy ruch panuje przy wejściu do lasu od strony Szosy Lubickiej, naprzeciw Tesco. - Przez 15 minut naliczyłem tam 83 osoby - mówi Paweł Murawski, jeden z wolontariuszy.
Obok spacerowiczów i rowerzystów nie brak czekających w cieniu na autobus do Kaszczorka. Już teraz widać, że brakuje tam ławek. - Jestem prawie pewny, że utrzymałby się w tym miejscu nieduży sklep spożywczy - mówi Kołacz.
Społecznicy nie tylko liczyli przechodniów, ale też zbierali pozostawione przez nich śmieci, skrzętnie wszystko zapisując. Odpadki to kopalnia wiedzy o ludziach i ich zajęciach. Przykładowo, w niektórych miejscach leżały opakowania po tanich papierosach, z czego można wysnuć tezę, że przebywają w nich raczej niemajętni ludzie.
Wolontariusze będą kontynuować badania. W sierpniu opracują wyniki diagnozy przestrzeni, we wrześniu rozpocznie się druga część projektu - konsultacje społeczne. Wówczas autorzy projektu będą spotykać się z mieszkańcami. Wyłonią też spośród nich tzw. Grupę Reprezentatywną, która będzie działać w imieniu wszystkich mieszkańców Rubinkowa i Skarpy.
Projekt będzie realizowany w partnerstwie z Urzędem Miasta. Społecznicy zapowiadają, że zaproszą urzędników do współpracy na wszystkich etapach. - Decydowanie o tym, jak wygląda miasto jest jak remont domu. Nikt nie chce, żeby ktoś go zrobił bez jego wiedzy - podsumowuje Kołacz.
maciej.czarnecki@torun.agora.pl
natalia.waloch@torun.agora.pl
Nad kształtem projektu Wielgus pracował z innymi toruńskimi społecznikami: Krzysztofem Ślebiodą z PZR i Pawłem Kołaczem ze Stowarzyszenia Bydgoskie Przedmieście. Wszyscy - po rozmowach z magistrackimi urzędnikami - zdecydowali, że miejscem eksperymentu będzie lasek na skarpie wiślanej obok kortów tenisowych i miejsca, gdzie zwyczajowo swój namiot rozbija cyrk. Dziś przestrzeń jest zaniedbana, nie ma w niej porządnej infrastruktury (np. ławek, ścieżek rowerowych, koszy na śmieci itp.).
Po drugie w kolejnych latach magistracki wydział środowiska i zieleni planuje tu inwestycje. I wreszcie pod koniec tego roku miasto ma uchwalić plan zagospodarowania przestrzennego dla tego miejsca. - W Polsce problemem jest to, że konsultacje społeczne odbywają się na ogół tylko wtedy, gdy ktoś protestuje - mówi Wielgus. - Przeważnie dzieje się to już po powstaniu projektu na zagospodarowanie przestrzeni. W ten sposób zawsze dochodzi do konfliktu między mieszkańcami a władzami, które bronią swojego projektu, na który przecież wydały pieniądze.
- Chcemy pokazać, że konsultacje nie muszą być siłowe - dodaje Kołacz. - Włączanie ludzi do decydowania o mieście bardzo ich wiąże z miejscem, gdzie żyją. Mieszkańcy Rubinkowa i Skarpy za 20 lat będą wspominali, że pomagali budować park.
Projekt toruńskich społeczników spodobał się Fundacji Batorego, która na jego realizację dała 80 tys. zł. Lwią część kwoty pochłonie praca zewnętrznych ekspertów. Będą to m.in. specjaliści od tworzenia ankiet oraz opracowywania ich wyników. Dzięki kwestionariuszom rozdawanym mieszkańcom Rubinkowa i Skarpy Wielgus i Kołacz chcą dowiedzieć się, jakie są oczekiwania i uwagi pod adresem parku. Podobny cel mają badania, które już przeprowadzają, posiłkując się doświadczeniem amerykańskich społeczników-fachowców od przestrzeni publicznej. Zaczęli od zliczania osób w okolicy lasu - zarówno takich, które do niego wchodzą lub wychodzą, jak i przechodzących lub przejeżdżających obok na rowerze. Okazało się, że ci pierwsi stanowią aż 40 proc.
Przykładowo, w środę 7 lipca wolontariusze naliczyli w ciągu godziny średnio 667 osób, w tym tylko 40 dzieci. Kobiety stanowiły mniejszość, co może świadczyć o braku poczuciu bezpieczeństwa. Bardzo dużo było rowerzystów, sporo - wjeżdżających do lasu samochodów.
Popularnymi zajęciami były: opalanie, puszczanie latawca, spacery z psem, wędkarstwo, picie piwa na trawie, jazda na rowerze. Zdarzali się ludzie z torbami na zakupy, którzy wracali do budynków na Winnicy. - Widać, że w tygodniu teren wykorzystywany jest głównie sportowo, w weekend - rozrywkowo - mówi Wielgus.
Największy ruch panuje przy wejściu do lasu od strony Szosy Lubickiej, naprzeciw Tesco. - Przez 15 minut naliczyłem tam 83 osoby - mówi Paweł Murawski, jeden z wolontariuszy.
Obok spacerowiczów i rowerzystów nie brak czekających w cieniu na autobus do Kaszczorka. Już teraz widać, że brakuje tam ławek. - Jestem prawie pewny, że utrzymałby się w tym miejscu nieduży sklep spożywczy - mówi Kołacz.
Społecznicy nie tylko liczyli przechodniów, ale też zbierali pozostawione przez nich śmieci, skrzętnie wszystko zapisując. Odpadki to kopalnia wiedzy o ludziach i ich zajęciach. Przykładowo, w niektórych miejscach leżały opakowania po tanich papierosach, z czego można wysnuć tezę, że przebywają w nich raczej niemajętni ludzie.
Wolontariusze będą kontynuować badania. W sierpniu opracują wyniki diagnozy przestrzeni, we wrześniu rozpocznie się druga część projektu - konsultacje społeczne. Wówczas autorzy projektu będą spotykać się z mieszkańcami. Wyłonią też spośród nich tzw. Grupę Reprezentatywną, która będzie działać w imieniu wszystkich mieszkańców Rubinkowa i Skarpy.
Projekt będzie realizowany w partnerstwie z Urzędem Miasta. Społecznicy zapowiadają, że zaproszą urzędników do współpracy na wszystkich etapach. - Decydowanie o tym, jak wygląda miasto jest jak remont domu. Nikt nie chce, żeby ktoś go zrobił bez jego wiedzy - podsumowuje Kołacz.
maciej.czarnecki@torun.agora.pl
natalia.waloch@torun.agora.pl
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Społecznicy do miasta: zróbmy to razem
rogalpa
15.07.10, 13:51
strona www projektu www.pzr.org.pl/partycypator/»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć