Wizja Pawła Łubowskiego - kandydata na szefa CSW
2010-06-19
, aktualizacja: 18.06.2010 17:12
"Gazeta" zapytała Pawła Łubowskiego, wytypowanego przez komisję konkursową na stanowisko dyrektora Centrum Sztuki Współczesnej, o kontrowersje, jakie od kilku tygodni budzi jego kandydatura
Komisja konkursowa wybrała poznańskiego artystę Pawła Łubowskiego na kandydata pod koniec maja. Teraz decyzję o tym, czy zostanie powołany na stanowisko szefa CSW, podejmie prezydent. O opinię o Łubowskim Michał Zaleski poprosił Urząd Marszałkowski, który jest organem współprowadzącym tę instytucję, przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz niedawno powstałego związku zawodowego pracowników Centrum. Cała sytuacja budzi olbrzymie kontrowersje, bo natychmiast po tym, jak komisja zakończyła pracę, część jej członków zawiadomiła Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej (OFSW), zrzeszające przedstawicieli środowisk twórczych z całego kraju, o nieprawidłowościach podczas przeprowadzania procedury. Zastrzeżenia miał m.in. wicemarszałek Michał Korolko, na skutek czego Urząd Marszałkowski zażądał unieważnienia konkursu i zapowiedział, że nie wyda pozytywnej opinii o Łubowskim. Negatywną notę kandydat dostał również od związkowców. W piśmie do prezydenta wyrazili oni też zaniepokojenie faktem, że chociaż nie ma on jeszcze dyrektorskiej nominacji, już działa jako szef CSW - jednemu ze znanych polskich artystów zaproponował dużą wystawę w 2011 r., przez co ten waha się, czy nie wycofać się z udział w tegorocznym jesiennym projekcie CSW.
OFSW natomiast postuluje, żeby toruński magistrat odtajnił wyniki głosowania wszystkich członków komisji na poszczególnych kandydatów.
Poprosiłam Pawła Łubowskiego o ustosunkowanie się do tych kontrowersji. Odpowiedzi przyszły na piśmie. Oto, co kandydat na szefa CSW ma do powiedzenia.
O zarzucie braku przejrzystości
Mój stosunek jest ambiwalentny. Jest to problem organizatorów konkursu, a Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej w ramach transparentności może chciałoby także odtajnić wybory prezydenckie, żądając podpisywania przez wyborców kart do głosowania? Dla niektórych pojęcie demokracji jest bardzo rozciągliwe i elastyczne. Na pewno nie stawałem do konkursu na dyrektora po to, by wokół mojej osoby tworzyło się takie zamieszanie.
O negatywnych opiniach marszałka i związkowców
Urząd Marszałkowski ma do tego prawo. Wiem, że zgodnie z procedurami konkursowymi na dyrektora CSW będzie więcej opinii o mojej kandydaturze. Co do związku zawodowego, jest to trochę kuriozalna sytuacja. O ile mi wiadomo, związek ten powstał 2 tygodnie temu w związku z wyborem nowego dyrektora. Bardziej to wygląda na działanie artystyczne niż na związek zawodowy - jego członkowie nazwali się "Robotnikami Sztuki". Nie zapoznałem się z ich opinią. Nawet nie znam osób tworzących związki zawodowe w CSW, a te osoby mnie. Przypuszczam także, że do tych związków nie należy cały zespół CSW. [...]
O przyszłych stosunkach z pracownikami CSW
Gdy zacznę pełnić obowiązki dyrektora, zapoznam się bliżej z sytuacją, jaka w CSW istnieje. Jestem otwarty na dialog. W każdej sytuacji można się bezkonfliktowo porozumieć. Tym bardziej że program, jaki proponuję dla CSW, oparty jest na otwartości oraz poszanowaniu wszelkich opcji artystycznych i ideologicznych. Na pewno będę rozmawiał i szukał najkorzystniejszych rozwiązań dla wszystkich pracujących w CSW osób.
O swoich zdolnościach menedżerskich
Przypominam, że konkurs, w którym uczestniczyłem, nie był na menedżera, tylko na dyrektora CSW. [...] W CSW w bibliotece, jak i księgarni, można się z nią [moją działalnością] zapoznać z publikacji poświęconej działalności Galerii Szyperska w Poznaniu. W galerii, jaką współtworzyłem, a potem prowadziłem, można było zobaczyć o wiele więcej artystów o wysokiej pozycji w kraju, jak i za granicą niż w CSW. Gościłem wielu wybitnych kuratorów. Przy takim budżecie, jakim dysponowało toruńskie CSW, można było zrobić o wiele więcej. Porównuję tu środki, jakimi dysponowałem prowadząc swoją galerię. Ponadto założyłem 2 pisma o sztuce współczesnej, które do dziś są wydawane: "Arteon" i "Artluk". Współtworzyłem też jedno pismo o charakterze ogólnokulturalnym ("Gazeta Malarzy i Poetów"). Pismo "Artluk", które teraz prowadzę już piąty rok, choć jest pismem niszowym (nakład 2000), to ma oddziaływanie porównywalne z CSW. "Artluk" jest dostępny w całym kraju w sieci Empików i Ruchu. Na pewno Pani wie, że pisma tego rodzaju oddziałują też w czasie. Pani artykułów w "Gazecie Wyborczej" (mojej ulubionej choć - jak widzę - bez wzajemności ) po kilku tygodniach, a na pewno po miesiącach nikt nie będzie pamiętał - mają bowiem oddziaływanie doraźne. Do pism o sztuce wraca się nawet po wielu latach. Za jakiś czas to one będą tworzyć obraz dzisiejszej sztuki. Natomiast wystawy w CSW mają charakter ulotny - po kilku miesiącach już się o nich zapomina. Niestety, do tej pory wydano niezmiernie małą ilość katalogów... Dlatego taka instytucja jak CSW powinna mieć wydawnictwo, opracowujące katalogi, albumy i pozycje książkowe. Nawet mniejsze galerie maja swoje wydawnictwa. Jest to jeden z elementów, który skłania mnie do opinii, że CSW nie jest prowadzone w pełni profesjonalnie. Warto też zapoznać się z kwalifikacjami i dorobkiem osób tak łatwo mnie opiniujących. Może pani to zrobi?
OFSW natomiast postuluje, żeby toruński magistrat odtajnił wyniki głosowania wszystkich członków komisji na poszczególnych kandydatów.
Poprosiłam Pawła Łubowskiego o ustosunkowanie się do tych kontrowersji. Odpowiedzi przyszły na piśmie. Oto, co kandydat na szefa CSW ma do powiedzenia.
O zarzucie braku przejrzystości
Mój stosunek jest ambiwalentny. Jest to problem organizatorów konkursu, a Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej w ramach transparentności może chciałoby także odtajnić wybory prezydenckie, żądając podpisywania przez wyborców kart do głosowania? Dla niektórych pojęcie demokracji jest bardzo rozciągliwe i elastyczne. Na pewno nie stawałem do konkursu na dyrektora po to, by wokół mojej osoby tworzyło się takie zamieszanie.
O negatywnych opiniach marszałka i związkowców
Urząd Marszałkowski ma do tego prawo. Wiem, że zgodnie z procedurami konkursowymi na dyrektora CSW będzie więcej opinii o mojej kandydaturze. Co do związku zawodowego, jest to trochę kuriozalna sytuacja. O ile mi wiadomo, związek ten powstał 2 tygodnie temu w związku z wyborem nowego dyrektora. Bardziej to wygląda na działanie artystyczne niż na związek zawodowy - jego członkowie nazwali się "Robotnikami Sztuki". Nie zapoznałem się z ich opinią. Nawet nie znam osób tworzących związki zawodowe w CSW, a te osoby mnie. Przypuszczam także, że do tych związków nie należy cały zespół CSW. [...]
O przyszłych stosunkach z pracownikami CSW
Gdy zacznę pełnić obowiązki dyrektora, zapoznam się bliżej z sytuacją, jaka w CSW istnieje. Jestem otwarty na dialog. W każdej sytuacji można się bezkonfliktowo porozumieć. Tym bardziej że program, jaki proponuję dla CSW, oparty jest na otwartości oraz poszanowaniu wszelkich opcji artystycznych i ideologicznych. Na pewno będę rozmawiał i szukał najkorzystniejszych rozwiązań dla wszystkich pracujących w CSW osób.
O swoich zdolnościach menedżerskich
Przypominam, że konkurs, w którym uczestniczyłem, nie był na menedżera, tylko na dyrektora CSW. [...] W CSW w bibliotece, jak i księgarni, można się z nią [moją działalnością] zapoznać z publikacji poświęconej działalności Galerii Szyperska w Poznaniu. W galerii, jaką współtworzyłem, a potem prowadziłem, można było zobaczyć o wiele więcej artystów o wysokiej pozycji w kraju, jak i za granicą niż w CSW. Gościłem wielu wybitnych kuratorów. Przy takim budżecie, jakim dysponowało toruńskie CSW, można było zrobić o wiele więcej. Porównuję tu środki, jakimi dysponowałem prowadząc swoją galerię. Ponadto założyłem 2 pisma o sztuce współczesnej, które do dziś są wydawane: "Arteon" i "Artluk". Współtworzyłem też jedno pismo o charakterze ogólnokulturalnym ("Gazeta Malarzy i Poetów"). Pismo "Artluk", które teraz prowadzę już piąty rok, choć jest pismem niszowym (nakład 2000), to ma oddziaływanie porównywalne z CSW. "Artluk" jest dostępny w całym kraju w sieci Empików i Ruchu. Na pewno Pani wie, że pisma tego rodzaju oddziałują też w czasie. Pani artykułów w "Gazecie Wyborczej" (mojej ulubionej choć - jak widzę - bez wzajemności ) po kilku tygodniach, a na pewno po miesiącach nikt nie będzie pamiętał - mają bowiem oddziaływanie doraźne. Do pism o sztuce wraca się nawet po wielu latach. Za jakiś czas to one będą tworzyć obraz dzisiejszej sztuki. Natomiast wystawy w CSW mają charakter ulotny - po kilku miesiącach już się o nich zapomina. Niestety, do tej pory wydano niezmiernie małą ilość katalogów... Dlatego taka instytucja jak CSW powinna mieć wydawnictwo, opracowujące katalogi, albumy i pozycje książkowe. Nawet mniejsze galerie maja swoje wydawnictwa. Jest to jeden z elementów, który skłania mnie do opinii, że CSW nie jest prowadzone w pełni profesjonalnie. Warto też zapoznać się z kwalifikacjami i dorobkiem osób tak łatwo mnie opiniujących. Może pani to zrobi?
O wizji prowadzenia CSW
Na pewno będę otwarty na propozycje kuratorskie. Uważam, że CSW trzeba prowadzić wspólnie. Liczę na młodych ludzi, oferujących świeże spojrzenie na sztukę i na świat, w jakim żyjemy. Uważam, że trzeba też zatrudnić osoby spoza Polski. Otwiera to wielorakie możliwości. Osoby te przyniosą ze sobą nowe kontakty, nie będą obarczone przynależnością do polskich układów i koterii, a przede wszystkim inaczej i w ciekawy sposób zreinterpretują naszą sztukę współczesną. Tutaj na pewno przydadzą się kontakty, jakie mam przez prowadzenie pisma o sztuce. Jest to pismo mające już charakter międzynarodowy przez redakcję i swoich współpracowników.
O tym, czy w CSW podzieli się władzą z dyrektorem programowym
Dotyka pani pewnej sytuacji, która zaogniła zaistniały konflikt. Z tego co wiem, (a obserwuję CSW od samego powstania; wielokrotnie pisaliśmy w "Artluku" o tej instytucji; publikowaliśmy także wywiad z panią Joanną Zielińską [obecna kurator programowa - red.], to nieszczęśliwie się stało, że powstały dwa odrębne ośrodki władzy w CSW. Wynikało to z improwizacji organizacyjnej na początku. Dyrektorem został pan Korolko z wykształcenia prawnik i anglista, profesjonalista w swojej dziedzinie, lecz niezorientowany w sztuce współczesnej. Dlatego Rada Programowa postanowiła powołać stanowisko kuratora programowego, odpowiedzialnego za sprawy merytoryczne. Jest to układ bardzo niekorzystny. Nie było właściwie jednej osoby odpowiedzialnej za CSW. Dyrektor na sprawy merytoryczne nie mógł reagować, bo się na nich nie znał, choć był wg statutu odpowiedzialny za całokształt. Scedował sprawy na kuratora, a kurator w razie potrzeby zawsze mógł wycofać się ze swojej odpowiedzialności. Każda instytucja, gdzie tworzy się żywa sztuka (teatr, opera, filharmonia, galeria), ma na stanowisku dyrektora fachowca w danej dziedzinie sztuki. I tego nie da się obejść w żaden sposób, gdyż inaczej jest to prosta droga do konfliktów. Środowisko sztuki jest specyficzne i musi być jedna osoba kierująca całością CSW. Natomiast na pewno przewiduje osobę odpowiedzialną za program.
O kontaktach z artystami, chociaż nie ma jeszcze nominacji
27 maja miałem z panem prezydentem Zaleskim rozmowę kwalifikacyjną. 8 czerwca od pana prezydenta otrzymałem informację o wszczęciu dalszych procedur wobec mojej osoby. Zostałem też wówczas upoważniony do działań na rzecz CSW. Każda instytucja o profilu takim jak CSW, czy to na świecie czy w Polsce, ma swój program ustalony co najmniej na rok do przodu. Niestety, nie mogłem zdobyć żadnej informacji o planowanych wystawach do końca bieżącego roku. Nie wiem, czy wynika to z zaniedbania czy z celowego działania. Na stronie internetowej CSW na dzień dzisiejszy nie ma informacji na ten temat. Jest to skandal, tym bardziej że CSW utrzymywane jest z pieniędzy podatników i każdy ma prawo wiedzieć, co będzie mógł zobaczyć za parę miesięcy. Zaniepokojony tą sytuacją i ewentualnymi losami CSW kontaktowałem się już i z wieloma artystami, i kuratorami w Polsce i na świecie. Mam nadzieję, że nazwiska światowego formatu, jakie pojawią się w CSW, oraz proponowana przeze mnie postawa dialogu, pozwolą na owocną współpracę w dobrej atmosferze i porozumienie. Sztuka współczesna jest zjawiskiem tak wieloaspektowym, iż każda z opcji powinna znaleźć swoje odzwierciedlenie w wystawach, prezentowanych w CSW. Moja dewiza to otwartość, a nie zafiksowanie na jednym wybranym nurcie artystycznym. Myślę, że Robotnicy Sztuki świetnie odnajdą się w warunkach tolerancji, jakie jako dyrektor zaproponuję. Liczę także na otwartość i tolerancję z ich strony.
Na pewno będę otwarty na propozycje kuratorskie. Uważam, że CSW trzeba prowadzić wspólnie. Liczę na młodych ludzi, oferujących świeże spojrzenie na sztukę i na świat, w jakim żyjemy. Uważam, że trzeba też zatrudnić osoby spoza Polski. Otwiera to wielorakie możliwości. Osoby te przyniosą ze sobą nowe kontakty, nie będą obarczone przynależnością do polskich układów i koterii, a przede wszystkim inaczej i w ciekawy sposób zreinterpretują naszą sztukę współczesną. Tutaj na pewno przydadzą się kontakty, jakie mam przez prowadzenie pisma o sztuce. Jest to pismo mające już charakter międzynarodowy przez redakcję i swoich współpracowników.
O tym, czy w CSW podzieli się władzą z dyrektorem programowym
Dotyka pani pewnej sytuacji, która zaogniła zaistniały konflikt. Z tego co wiem, (a obserwuję CSW od samego powstania; wielokrotnie pisaliśmy w "Artluku" o tej instytucji; publikowaliśmy także wywiad z panią Joanną Zielińską [obecna kurator programowa - red.], to nieszczęśliwie się stało, że powstały dwa odrębne ośrodki władzy w CSW. Wynikało to z improwizacji organizacyjnej na początku. Dyrektorem został pan Korolko z wykształcenia prawnik i anglista, profesjonalista w swojej dziedzinie, lecz niezorientowany w sztuce współczesnej. Dlatego Rada Programowa postanowiła powołać stanowisko kuratora programowego, odpowiedzialnego za sprawy merytoryczne. Jest to układ bardzo niekorzystny. Nie było właściwie jednej osoby odpowiedzialnej za CSW. Dyrektor na sprawy merytoryczne nie mógł reagować, bo się na nich nie znał, choć był wg statutu odpowiedzialny za całokształt. Scedował sprawy na kuratora, a kurator w razie potrzeby zawsze mógł wycofać się ze swojej odpowiedzialności. Każda instytucja, gdzie tworzy się żywa sztuka (teatr, opera, filharmonia, galeria), ma na stanowisku dyrektora fachowca w danej dziedzinie sztuki. I tego nie da się obejść w żaden sposób, gdyż inaczej jest to prosta droga do konfliktów. Środowisko sztuki jest specyficzne i musi być jedna osoba kierująca całością CSW. Natomiast na pewno przewiduje osobę odpowiedzialną za program.
O kontaktach z artystami, chociaż nie ma jeszcze nominacji
27 maja miałem z panem prezydentem Zaleskim rozmowę kwalifikacyjną. 8 czerwca od pana prezydenta otrzymałem informację o wszczęciu dalszych procedur wobec mojej osoby. Zostałem też wówczas upoważniony do działań na rzecz CSW. Każda instytucja o profilu takim jak CSW, czy to na świecie czy w Polsce, ma swój program ustalony co najmniej na rok do przodu. Niestety, nie mogłem zdobyć żadnej informacji o planowanych wystawach do końca bieżącego roku. Nie wiem, czy wynika to z zaniedbania czy z celowego działania. Na stronie internetowej CSW na dzień dzisiejszy nie ma informacji na ten temat. Jest to skandal, tym bardziej że CSW utrzymywane jest z pieniędzy podatników i każdy ma prawo wiedzieć, co będzie mógł zobaczyć za parę miesięcy. Zaniepokojony tą sytuacją i ewentualnymi losami CSW kontaktowałem się już i z wieloma artystami, i kuratorami w Polsce i na świecie. Mam nadzieję, że nazwiska światowego formatu, jakie pojawią się w CSW, oraz proponowana przeze mnie postawa dialogu, pozwolą na owocną współpracę w dobrej atmosferze i porozumienie. Sztuka współczesna jest zjawiskiem tak wieloaspektowym, iż każda z opcji powinna znaleźć swoje odzwierciedlenie w wystawach, prezentowanych w CSW. Moja dewiza to otwartość, a nie zafiksowanie na jednym wybranym nurcie artystycznym. Myślę, że Robotnicy Sztuki świetnie odnajdą się w warunkach tolerancji, jakie jako dyrektor zaproponuję. Liczę także na otwartość i tolerancję z ich strony.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Wizja Pawła Łubowskiego - kandydata na szefa CSW
kondratow
19.06.10, 10:44
Można być upoważnionym do działań na rzecz instytucji bez nominacji? To bardzodziwna praktyka...»
-
Wizja Pawła Łubowskiego - kandydata na szefa CSW
bcreative
28.06.10, 16:07
Kolega z Poznania na pytanie o Łubowskiego:- Jest tak nieciekawy jak jego malarstwo.Swoją drogą ciekawa ewolucja postawy, od tego co można znaleźć w powyższymtekście do dyktowanego »
Najczęściej czytane24 htydzień




