Lenz: Odstrzeliwanie to nie mój styl

rozmawiał: Jacek Hołub
2010-03-27 , aktualizacja: 26.03.2010 16:05
A A A Drukuj
- Wiem, bo spotykam się działaczami terenowymi, że zostanę ponownie obdarzony poparciem, dzięki któremu zostanę przewodniczącym PO w województwie - mówi toruński poseł Tomasz Lenz, szef PO w regionie
Tomasz Lenz
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Tomasz Lenz
Rozmowa z Tomaszem Lenzem

Jacek Hołub: Poseł Paweł Olszewski z Bydgoszczy, który 11 kwietnia na zjeździe regionalnym PO będzie pańskim rywalem w wyborach na szefa Platformy w Kujawsko-Pomorskiem powiedział, że kandyduje, bo w partii panuje powszechna niezgoda na styl kierowania nią przez posła Lenza. Tomasz Lenz: - Chcę zwrócić uwagę, że to poseł Olszewski w Bydgoszczy próbował odwoływać przewodniczącą rady miasta Dorotę Jakutę, mówiąc, że trzeba ją „odstrzelić”. To on wyrzucił z zarządu powiatu PO w Bydgoszczy Krzysztofa Sikorę, ponoć za to, że za rzadko bywał na zebraniach. Krzysztof Sikora dowiedział się o tym z gazety, a jest przewodniczącym sejmiku z Platformy. Odstrzeliwanie i wyrzucanie to nie mój styl, nie moje metody.

Olszewski zarzuca panu, że przy podejmowaniu decyzji nie uwzględnia pan opinii rady regionalnej i zarządu regionu PO, a w partii brakuje dyskusji.

- Wszystkie decyzje dotyczące spraw organizacyjnych i politycznych podejmowane są przez radę i zarząd większością głosów, a zebrania są protokołowane. Jeżeli poseł Olszewski przegrywał głosowania to znaczy, że nie ma dostatecznego poparcia.

Pański konkurent twierdzi, że nie stworzył pan regionalnej drużyny Platformy w parlamencie, przez co nasz region ma małą siłę przebicia w Warszawie.

- To absurd. To naturalne, że przy tak dużej liczbie parlamentarzystów z różnych powiatów starają się oni docierać do poszczególnych ministerstw z lokalnymi problemami. Pracujemy wspólnie na rzecz regionu. Razem z marszałkiem Całbeckim zdobyliśmy unijne pieniądze na most w Toruniu, uzyskaliśmy dodatkowe środki na remont krajowej jedynki we Włocławku, do całego regionu trafiły pieniądze z rezerwy budżetowej Ministerstwa Infrastruktury. Przykłady można mnożyć.

Podobno nie umie pan rozmawiać z ludźmi, a podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego obraził pan lidera waszej listy europosła Tadeusza Zwiefkę.

- Pan poseł wie, że znaczna większość regionu opowiada się za mną. To efekt mojej pracy w terenie. Delegaci na zjazd pokażą, że te zarzuty są kompletnie bezzasadne. O co chodzi ze Zwiefką?

- Różni mnie z nim pogląd na temat funkcjonowania europosła w regionie. Chciałem, aby poseł Zwiefka był bardziej aktywny, bardziej angażował się w lokalne sprawy i był widoczny, to jest w interesie PO. Nigdy nie było moim zamiarem obrażenie pana posła. Nigdy też czegoś takiego mi nie zarzucał. Jeżeli odebrał jakąkolwiek moją wypowiedź jako obraźliwą, to jestem gotów podać mu rękę.

Rywalizacja między panem a Olszewskim postrzegana jest jako przejaw konfliktu toruńsko-bydgoskiego.

- To nie jest rywalizacja między Bydgoszczą a Toruniem, czy jednym i drugim parlamentarzystą. To dyskusja jak powinna funkcjonować partia w regionie. Na początku tej kadencji otrzymałem od szefa klubu parlamentarnego PO propozycję wejścia do prezydium. Odmówiłem, bo uznałem, że nie mogę być dobrym szefem regionu w województwie, które cały czas się rozwija i wymaga ciężkiej pracy w terenie, będąc od poniedziałku do piątku w Warszawie. Dlatego na moje miejsce w prezydium zaproponowałem posła Grzegorza Karpińskiego. Zająłem się pracą w terenie, a efekty tego są widoczne. "Polityka" pisała, że Kujawsko-Pomorskie jest matecznikiem Platformy, "Newsweek" po wyborach parlamentarnych wskazywał, że są dwa województwa szczególne: śląskie i nasz region, gdzie PO odbiła elektorat lewicy i się umocniła.

A co z Toruniem i Bydgoszczą?

- Wielokrotnie akcentowałem potrzebę budowy metropolii bydgosko-toruńskiej, która byłaby kołem zamachowym dla całego województwa. Zadaniem szefa regionu jest myślenie kategoriami całego województwa i tym się kieruję. To nie ja w debacie wewnętrznej w PO podnoszę wątek podziału Bydgoszcz-Toruń. Mówię: rozmawiajmy o wspólnej przyszłości regionu, a nie o tym, czym się różnimy.

Oba miasta dzieli jednak spór o marszałka województwa. Część działaczy PO z Bydgoszczy wskazuje, że powinien on pochodzić z największego miasta w regionie. Torunianina Piotra Całbeckiego oskarża się o to, że zaniedbuje naszych sąsiadów.

- Marszałek, bez względu na to skąd jest, musi myśleć także w kategoriach Inowrocławia, Włocławka, Grudziądza i pozostałych powiatów i to robi. Niekiedy działacze PO przed wyborami o tym zapominają. A sprowadzanie debaty do podziałów bydgosko-toruńskich jest prymitywne.

Spodziewa się pan, że po wyborach szefa PO w Kujawsko-Pomorskiem będzie próba zmiany marszałka na następną kadencję?

- Wiem, bo spotykam się działaczami terenowymi, że zostanę ponownie obdarzony poparciem, dzięki któremu zostanę przewodniczącym PO w Kujawsko-Pomorskiem. Decyzja o tym, kto będzie marszałkiem zależy od wyborców. To oni zdecydują, czy Platforma będzie miała większość w sejmiku. Jeśli wygramy wybory, to rada regionu zaopiniuje kandydata na marszałka, takie są prawidła demokracji. Przypomnę mojemu adwersarzowi, że trzy lata temu rada wskazała na to stanowisko Piotra Całbeckiego. Wtedy pan Olszewski próbował zerwać zebranie, dążył do tego, żeby nie było quorum. Czy to są metody demokratyczne czy autorytarne?

To prawda, że w zeszłym tygodniu w Sejmie było spotkanie, na którym grupa parlamentarzystów namawiała pana do rezygnacji z kandydowania na rzecz posła Grzegorza Karpińskiego?

- Namawiały mnie do tego trzy osoby: poseł Olszewski, posłanka Teresa Piotrowska z Bydgoszczy oraz Antoni Mężydło z Torunia. Wszyscy pozostali parlamentarzyści nie wypowiadali się w tej sprawie, przysłuchiwali się dyskusji mając swoje zdanie. Natomiast poseł Karpiński nie wyraził woli kandydowania na szefa regionu. Odebrałem tę propozycję jako próbę rozbijania delegatów z Torunia.

Atmosfera jest napięta. Jak będą wyglądały relacje między panem a posłem Olszewskim i strukturami PO w Toruniu i Bydgoszczy po zjeździe?

- Powtarzam jak mantrę: zarząd regionu i rada regionalna muszą się składać z przedstawicieli wszystkich środowisk PO i wszystkich dużych miast. Myślenie w kategoriach "wyciąć, wyrzucić" jest mi obce, ale odbijam się od muru i mam wrażenie, że pan poseł Olszewski prze do konfrontacji. To jest fatalnie odbieranie przez struktury PO.



Czekamy na opinie

Czy w konflikcie Lenz - Olszewski chodzi tylko o przywództwo w regionalnej Platformie, czy także o rywalizację między Toruniem a Bydgoszczą? Czekamy na opinie: redakcja@torun.agora.pl

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów