Marszałek Całbecki: Nie chcę łupów politycznych

Natalia Waloch
2010-03-12 , aktualizacja: 12.03.2010 18:36
A A A Drukuj
Całbecki o toruńsko-bydgoskich rozgrywkach o fotel marszałka: - Odcinam się od prób wykorzystywania stanowiska samorządowego do gromadzenia politycznych łupów
Marszałek Piotr Całbecki
Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta
Marszałek Piotr Całbecki
Specjalną konferencję prasową marszałek Piotr Całbecki zwołał wczoraj. Jak wyjaśnił, postanowił odnieść się do doniesień z ostatnich dni. Media obszernie rozpisywały się o nadchodzących wyborach na szefa Platformy Obywatelskiej w regionie. Zarówno dziennikarze, jak i partyjni działacze spekulują, że od ich wyniku zależy, kto będzie marszałkiem województwa w następnej kadencji. Przy tej okazji w bydgoskiej PO pojawiają się głosy, że to przedstawiciel największego miasta w naszym regionie, czyli grodu nad Brdą powinien być głównym lokatorem w urzędzie przy toruńskim pl. Teatralnym. - Jeśli stanowisko marszałka wymienia się w kategoriach łupów politycznych, to ja gardzę taką interpretacją roli samorządowca - mówił dziennikarzom Całbecki. - To polityka ma służyć samorządowi, a nie odwrotnie.

Urzędujący marszałek podkreślał, że na stanowisko wyniosła go nie partia, ale sejmik województwa, w którym zasiadają radni z różnych opcji. - Na bycie marszałkiem trzeba sobie zasłużyć, a nie tylko mieć etykietkę jakiegoś ugrupowania. Przede wszystkim byłem rekomendowany przez wiele tysięcy wyborców z naszego regionu - mówił Całbecki, przypominając w ten sposób, że w ostatnich wyborach samorządowych zdobył najwięcej głosów ze wszystkich kandydatów do sejmiku. Dodał, że o tym, czy będzie powtórnie ubiegał się o urząd, zadecyduje jego wynik w jesiennych wyborach.

Całbecki odniósł się też do sprawy najbardziej kontrowersyjnej, mianowicie do dochodzących raz po raz znad Brdy zarzutów, że w swoich działaniach i decyzjach stronniczo sprzyja Toruniowi. - Nie jestem zakładnikiem żadnej frakcji. Nikt rozsądnie myślący nie może mi zarzucić, że jestem protoruński czy też antybydgoski. W moich działaniach nikt nie dopatrzy się skazy - mówił stanowczo. - Jestem marszałkiem całego regionu i jestem z tego dumny.

Całbecki podkreślał, że głosy o jego przychylności dla Torunia nie mają podstaw w faktach i przytoczył przykład kontrowersji wokół podziału pieniędzy między regionalne organizacje pozarządowe. Niektóre bydgoskie media zarzuciły Urzędowi Marszałkowskiemu, że dużo większa Bydgoszcz dostała niewiele więcej środków niż Toruń.

- Owszem, patrząc na ilość mieszkańców, można założyć, że od bydgoskich organizacji nadejdzie więcej wniosków o granty, ale tak nie było. Nie wiem, dlaczego bydgoskie organizacje są mniej aktywne. Może mają do Torunia za daleko, a może po tego typu artykułach same zniechęcają się do składania wniosków - dywagował marszałek.

Wybory w PO odbędą się 11 kwietnia. Najprawdopodobniej dojdzie wówczas do konfrontacji między dwoma posłami: Tomaszem Lenzem z Torunia, który szefuje regionalnej strukturze partii od 2006 r., oraz bydgoszczaninem Pawłem Olszewskim. Ten drugi został niedawno szefem zespołu medialnego Platformy, zasiada też w sejmowej komisji śledczej ds. Krzysztofa Olewnika.

To właśnie Lenz wyniósł trzy lata temu na stanowisko Całbeckiego, co od początku nie podobało się naszym sąsiadom znad Brdy. Wynik kwietniowego starcia trudno przewidzieć, bo wewnątrzpartyjne podziały nie biegną wzdłuż granic geograficznych. Olszewski - jeśli zdecyduje się na kandydowanie - może liczyć na poparcie części działaczy z większych miast regionu, także z Grudziądza, któremu, wydawałoby się, bliżej do Torunia. Lenz z kolei ma większe zaplecze w mniejszych ośrodkach, również tych fizycznie bliższych Bydgoszczy (np. w Inowrocławiu). Od tego, kto przekona do siebie więcej delegatów z terenu, zależą wyniki wewnątrzpartyjnego starcia.

Pewne jest jednak to, że jeśli poseł z Bydgoszczy przejmie władzę w PO, kolejnym krokiem będzie próba wymiany marszałka po jesiennych wyborach samorządowych. Liderzy Platformy zakładają, że po raz drugi wygra je ich partia, która obecnie ma 13 rajców w 33-osobowym sejmiku i rządzi województwem razem z koalicjantami z PSL i Kujawsko-Pomorskim Porozumieniem Samorządowym (dawna Samoobrona). W bydgoskiej PO mówi się, że najpoważniejszym kandydatem na następcę Całbeckiego jest Rafał Bruski, były wiceprezydent Bydgoszczy, obecnie kujawsko-pomorski wojewoda.

Podziel się

  • 27 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów