Seks w przedszkolu? Im szybciej, tym lepiej
2010-03-12
, aktualizacja: 11.03.2010 16:59
- Dziecko jest istotą seksualną i należy z nim o tym rozmawiać. Chociażby dla jego bezpieczeństwa - mówi Maria Fronczek, która poprowadzi warsztaty z edukacji seksualnej dla przedszkolaków
Natalia Waloch: Kiedy dziecko staje się istotą seksualną?
Maria Fronczek*: Jest nią od urodzenia. Płeć kształtuje się przecież już w łonie matki, a na świat przychodzimy jako chłopiec lub dziewczynka.
A kiedy zaczynamy odkrywać swoje ciało?
- Chłopcy zaczynają już około 3-4 miesiąca życia bawić się swoimi genitaliami. Traktują je po prostu jak zabawki. U dziewczynek, z racji tego, że dostęp do narządów płciowych jest trudniejszy, następuje to później, na ogół jak mają około roku-półtora.
Ale to chyba nie ma jeszcze nic wspólnego z seksualnością w pojęciu dorosłych.
- Oczywiście, że nie. Chłopcy potrafią się podniecić, ssąc pierś matki, ale trudno tu mówić o podnieceniu w rozumieniu nas, dorosłych. Podobnie jest ze wczesnodziecięcą masturbacją. Dziecko ją uprawia, bo czuje przyjemność, ale to nie ma takich konotacji jak później u nastolatków, nie ma seksualnej wymowy.
Masturbacją u 3-4-latka nie należy się martwić?
- To naturalny etap poznawania własnego ciała. Martwić można się, kiedy dziecko robi to zbyt często, np. zawsze gdy jest zestresowane. Tak często zachowują się dzieci z lękami. Masturbują się, żeby się zmęczyć i spokojnie zasnąć. Wówczas rodzice powinni zasięgnąć porady specjalisty.
Zatem należy dziecku pozwalać na masturbację?
- Tak, ale należy wytyczyć mu granice. Nie powinno się pozwalać, by robiło to przy innych osobach. I nigdy nie wolno wpędzać go w poczucie winy.
Jak ważne jest kształtowanie w dziecku poczucia, że pewien obszar ciała i życia jest sprawą intymną.
- To jedna z najważniejszych kwestii. Tu chodzi nie tylko o prawidłowy rozwój dziecka, ale i o jego bezpieczeństwo. Dziecko należy uczyć, że nikt nie ma prawa oglądać ani dotykać jego miejsc intymnych bez jego zgody.
Możemy w ten sposób uchronić dziecko przed molestowaniem?
- O to właśnie chodzi. Mówi się na przykład, że dziewczynki zaczynają być seksualne w wieku około trzech lat. Często można zaobserwować, jak takie trzylatki chodzą, jakby uwodziły mężczyzn. Siadają na kolanach, przymilają się, tulą. To są potencjalne ofiary różnych wujków, wychowawców i osób z niedobrymi skłonnościami. Ale jeśli dziewczynka będzie nauczona, że nikt - nawet krewny czy lekarz - nie ma prawa bez jej zgody jej dotykać ani oglądać, można uniknąć nieszczęścia.
Jak to procentuje w przyszłości?
- Szacunek do własnego ciała to podstawa zdrowego funkcjonowania. Warto go uczyć córki, żeby nie zostały potem galeriankami. Przecież te dziewczyny - wyzywająco świecące gołymi pępkami, umawiające się z kim popadnie - po prostu nie mają dla swojego ciała szacunku.
Potrafimy w ogóle rozmawiać z dziećmi o seksualności?
- Nie jesteśmy w tym najlepsi. Często widzę, jak rodzice uczą dzieci ciała. Jest głowa, tułów, pępek i zaraz potem kolana. Sfera genitaliów gdzieś znika. Kiedy później dziecko przychodzi i mówi, że odkryło, że ma dziurkę, mama jest przerażona i nie wie, co powiedzieć.
A co ma powiedzieć, jeśli naprawdę nie wie?
- "Jestem zajęta, ale za godzinę porozmawiamy". I przez tę godzinę możemy coś poczytać, zadzwonić po radę, zastanowić, a potem należy koniecznie do rozmowy wrócić, bo dziecko już drugi raz nie zapyta. W ogóle do rozmów o seksie z dziećmi trzeba wracać. I pamiętać o jeszcze jednym: że jak dziecko nie pyta, nie znaczy, że nie chce wiedzieć lub nie ma problemu.
Maria Fronczek*: Jest nią od urodzenia. Płeć kształtuje się przecież już w łonie matki, a na świat przychodzimy jako chłopiec lub dziewczynka.
A kiedy zaczynamy odkrywać swoje ciało?
- Chłopcy zaczynają już około 3-4 miesiąca życia bawić się swoimi genitaliami. Traktują je po prostu jak zabawki. U dziewczynek, z racji tego, że dostęp do narządów płciowych jest trudniejszy, następuje to później, na ogół jak mają około roku-półtora.
Ale to chyba nie ma jeszcze nic wspólnego z seksualnością w pojęciu dorosłych.
- Oczywiście, że nie. Chłopcy potrafią się podniecić, ssąc pierś matki, ale trudno tu mówić o podnieceniu w rozumieniu nas, dorosłych. Podobnie jest ze wczesnodziecięcą masturbacją. Dziecko ją uprawia, bo czuje przyjemność, ale to nie ma takich konotacji jak później u nastolatków, nie ma seksualnej wymowy.
Masturbacją u 3-4-latka nie należy się martwić?
- To naturalny etap poznawania własnego ciała. Martwić można się, kiedy dziecko robi to zbyt często, np. zawsze gdy jest zestresowane. Tak często zachowują się dzieci z lękami. Masturbują się, żeby się zmęczyć i spokojnie zasnąć. Wówczas rodzice powinni zasięgnąć porady specjalisty.
Zatem należy dziecku pozwalać na masturbację?
- Tak, ale należy wytyczyć mu granice. Nie powinno się pozwalać, by robiło to przy innych osobach. I nigdy nie wolno wpędzać go w poczucie winy.
Jak ważne jest kształtowanie w dziecku poczucia, że pewien obszar ciała i życia jest sprawą intymną.
- To jedna z najważniejszych kwestii. Tu chodzi nie tylko o prawidłowy rozwój dziecka, ale i o jego bezpieczeństwo. Dziecko należy uczyć, że nikt nie ma prawa oglądać ani dotykać jego miejsc intymnych bez jego zgody.
Możemy w ten sposób uchronić dziecko przed molestowaniem?
- O to właśnie chodzi. Mówi się na przykład, że dziewczynki zaczynają być seksualne w wieku około trzech lat. Często można zaobserwować, jak takie trzylatki chodzą, jakby uwodziły mężczyzn. Siadają na kolanach, przymilają się, tulą. To są potencjalne ofiary różnych wujków, wychowawców i osób z niedobrymi skłonnościami. Ale jeśli dziewczynka będzie nauczona, że nikt - nawet krewny czy lekarz - nie ma prawa bez jej zgody jej dotykać ani oglądać, można uniknąć nieszczęścia.
Jak to procentuje w przyszłości?
- Szacunek do własnego ciała to podstawa zdrowego funkcjonowania. Warto go uczyć córki, żeby nie zostały potem galeriankami. Przecież te dziewczyny - wyzywająco świecące gołymi pępkami, umawiające się z kim popadnie - po prostu nie mają dla swojego ciała szacunku.
Potrafimy w ogóle rozmawiać z dziećmi o seksualności?
- Nie jesteśmy w tym najlepsi. Często widzę, jak rodzice uczą dzieci ciała. Jest głowa, tułów, pępek i zaraz potem kolana. Sfera genitaliów gdzieś znika. Kiedy później dziecko przychodzi i mówi, że odkryło, że ma dziurkę, mama jest przerażona i nie wie, co powiedzieć.
A co ma powiedzieć, jeśli naprawdę nie wie?
- "Jestem zajęta, ale za godzinę porozmawiamy". I przez tę godzinę możemy coś poczytać, zadzwonić po radę, zastanowić, a potem należy koniecznie do rozmowy wrócić, bo dziecko już drugi raz nie zapyta. W ogóle do rozmów o seksie z dziećmi trzeba wracać. I pamiętać o jeszcze jednym: że jak dziecko nie pyta, nie znaczy, że nie chce wiedzieć lub nie ma problemu.
A w jaki sposób mówić?
- Z tym mamy największy problem. Na chłopięce narządy można mówić "siusiak", wielu rodziców używa tego słowa i ono jest w porządku.
Gorzej z kobiecymi narządami.
- To prawda. Niektórzy mówią "myszka", inni "twoja malutka", jeszcze inni "cipka".
I „cipka” jest OK?
- Tak, w tej chwili uznaje się, że to bardzo dobre słowo. Ale nigdy "cipa", bo to już wulgarne.
No właśnie, a jeśli dziecko przynosi z przedszkola ordynarne słownictwo dotyczące seksualności?
- To trzeba spokojnie wyjaśnić, że to brzydkie wyrazy, których nie wolno używać i zastąpić je słowami używanymi w domu.
- Jak dzieci rozumieją słowo „seks”?
Zupełnie inaczej niż my, dorośli, którym kojarzy się to głównie z pozycjami. Dlatego nie należy wpadać w panikę, jeśli syn przyjdzie i powie, że będzie uprawiał z mamą seks. To znaczy, że gdzieś usłyszał to słowo, ale prawdopodobnie kojarzy mu się z przytulaniem i czułością i tego właśnie chce od mamy.
A można przy dzieciach chodzić nago po domu?
- Nie przesadzałabym z ostentacyjnym paradowaniem. Zalecam uczyć dziecko pukać do drzwi łazienki czy sypialni, jednocześnie tłumacząc, że nagość to intymność. Ale też nie wpadać w panikę czy złość, jeśli syn czy córka wejdzie, kiedy się kąpiemy czy przebieramy.
A jak odpowiadać na pytanie: skąd się wziąłem? Serwować opowieści o pszczółkach czy mówić prosto z mostu?
- O pszczółkach można mówić starszym dzieciom 7-8-letnim, jeśli nie przeszły wcześniej żadnej edukacji. Natomiast przedszkolakom trzeba wyjaśnić, że jak się ludzie kochają, to się przytulają. Nie trzeba opowiadać o stosunku, bo to dziecka nie interesuje. I trzeba powiedzieć, że dziecko było w brzuchu i wyszło przez dziurkę. Natomiast nie powinno się wspominać, że to bolało, bo to może zrodzić w dziecku przykre emocje.
*Maria Fronczek jest edukatorem seksualnym i muzykoterapeutą. Pracuje w Klinice Psychiatrii X Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.
Warsztaty w przedszkolu
Fundacja Nie Tylko Matka Polka zaprasza rodziców przedszkolaków na warsztaty z Marią Fronczek 17 i 18 marca w Przedszkolu Miejskim nr 7 przy ul. Łąkowej 44 w Toruniu w godz. 17.30-19.30. Zapisy pod nr. tel. 724 317 943 oraz adresem k.domagalska@ntmp.org. Liczba miejsc ograniczona, koszt 50 zł.
- Z tym mamy największy problem. Na chłopięce narządy można mówić "siusiak", wielu rodziców używa tego słowa i ono jest w porządku.
Gorzej z kobiecymi narządami.
- To prawda. Niektórzy mówią "myszka", inni "twoja malutka", jeszcze inni "cipka".
I „cipka” jest OK?
- Tak, w tej chwili uznaje się, że to bardzo dobre słowo. Ale nigdy "cipa", bo to już wulgarne.
No właśnie, a jeśli dziecko przynosi z przedszkola ordynarne słownictwo dotyczące seksualności?
- To trzeba spokojnie wyjaśnić, że to brzydkie wyrazy, których nie wolno używać i zastąpić je słowami używanymi w domu.
- Jak dzieci rozumieją słowo „seks”?
Zupełnie inaczej niż my, dorośli, którym kojarzy się to głównie z pozycjami. Dlatego nie należy wpadać w panikę, jeśli syn przyjdzie i powie, że będzie uprawiał z mamą seks. To znaczy, że gdzieś usłyszał to słowo, ale prawdopodobnie kojarzy mu się z przytulaniem i czułością i tego właśnie chce od mamy.
A można przy dzieciach chodzić nago po domu?
- Nie przesadzałabym z ostentacyjnym paradowaniem. Zalecam uczyć dziecko pukać do drzwi łazienki czy sypialni, jednocześnie tłumacząc, że nagość to intymność. Ale też nie wpadać w panikę czy złość, jeśli syn czy córka wejdzie, kiedy się kąpiemy czy przebieramy.
A jak odpowiadać na pytanie: skąd się wziąłem? Serwować opowieści o pszczółkach czy mówić prosto z mostu?
- O pszczółkach można mówić starszym dzieciom 7-8-letnim, jeśli nie przeszły wcześniej żadnej edukacji. Natomiast przedszkolakom trzeba wyjaśnić, że jak się ludzie kochają, to się przytulają. Nie trzeba opowiadać o stosunku, bo to dziecka nie interesuje. I trzeba powiedzieć, że dziecko było w brzuchu i wyszło przez dziurkę. Natomiast nie powinno się wspominać, że to bolało, bo to może zrodzić w dziecku przykre emocje.
*Maria Fronczek jest edukatorem seksualnym i muzykoterapeutą. Pracuje w Klinice Psychiatrii X Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.
Warsztaty w przedszkolu
Fundacja Nie Tylko Matka Polka zaprasza rodziców przedszkolaków na warsztaty z Marią Fronczek 17 i 18 marca w Przedszkolu Miejskim nr 7 przy ul. Łąkowej 44 w Toruniu w godz. 17.30-19.30. Zapisy pod nr. tel. 724 317 943 oraz adresem k.domagalska@ntmp.org. Liczba miejsc ograniczona, koszt 50 zł.
- 119 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
83 głosy
-
dawno takiej idiotki nie czytałem
kenzoo3
13.03.10, 20:07
kto dał papiery tej babie?????»
-
Ale kretyński ten wywiad! Już pierwsze pytanie i..
pl2512
14.03.10, 14:46
odpowiedź wskazują, że pani traktuje większość czytelników jak debili. No iten tekst o dziewczynkach, które są potencjalnymi ofiarami wujków i innychzłych samców, z których połowa chciałaby »
-
Pani edukatorka czy demoralizatorka?
anna.manna
17.03.10, 22:11
Kobieto idź się lecz i won z placówek przedszkolnych. Inna sprawa że nawet swoich dzieci nie powinnaś zamieniać w zboczeńców - nikt nie ma do tego moralnego prawa. Homo sapiens w odpowiednim»
Najczęściej czytane24 htydzień





