Energohandel pozwie byłych prezesów o 900 tys.
2010-03-10
, aktualizacja: 09.03.2010 18:19
Ciąg dalszy kłopotów byłego zarządu toruńskiego Energohandlu. Sprawą wypłaty prawie miliona złotych eksprezesowi zajmuje się już prokuratura. Teraz pozwy szykuje sama spółka
ZOBACZ TAKŻE
- Prokuratura sprawdza toruński Energohandel (30-11-09, 09:00)
- Energohandel będzie tylko magazynem? (23-04-09, 02:00)
O poważnych kłopotach Mirosława Kosickiego, byłego prezesa Energohandlu oraz jego zastępcy Janusza Chwalisza pisaliśmy we wtorek. Szefowie toruńskiej spółki, należącej do grupy Energa, w 2008 r. wypłacili ponad 900 tys. zł Krzysztofowi Bączykowi, który kierował firmą przed objęciem fotela prezesa przez Kosickiego. Zarząd uznał, że pieniądze należą się mu z tytułu odszkodowania w ramach umowy społecznej, gwarantującej zatrudnienie. Zaraz potem obaj zostali odwołani przez radę nadzorczą spółki. I na utracie kierowniczych stanowisk mogłoby się skończyć, gdyby do akcji nie wkroczył jeszcze jeden eksprezes Energohandlu Cezary Chodyniecki, który szefował mu, zanim do firmy przyszedł Bączyk. Otóż zwalniając go, firma odmówiła mu odprawy - dokładnie takiej samej, jaką potem przyznano Bączykowi. Chodyniecki poszedł więc do sądu. Ten nie przyznał mu racji, uzasadniając to tym, że umowa społeczna go nie obejmowała. - Dlaczego zatem nagle objęła pana Bączyka? - pytał wówczas Chodyniecki i zawiadomił prokuraturę. Ta - o czym pisaliśmy we wtorek - właśnie postanowiła wszcząć postępowanie przeciw Kosickiemu i Chwaliszowi, gdyż zachodzi podejrzenie, że wyrządzili spółce "szkodę majątkową w wielkich rozmiarach".
Dziś okazuje się, że to niejedyne kłopoty byłych wiceprezesów. Pozew przeciwko nim skieruje też sam Energohandel. - Powodem tej decyzji jest fakt, iż w opinii obecnego zarządu spółki decyzja byłego zarządu o wypłacie odszkodowania poprzedniemu prezesowi była bezzasadna, na skutek czego firma poniosła znaczne szkody - mówi Beata Ostrowska, rzeczniczka Energi i zastrzega, że do czasu zakończenia sprawy grupa nie będzie udzielała informacji na ten temat.
Skierowanie do sądu sprawy przeciwko Kosickiemu i Chwaliszowi to zwrot w postępowaniu Energi wobec byłych pracowników. Zaraz po wyjściu na jaw wypłaty prawie miliona złotych Krzysztofowi Bączykowi, w grudniu 2008 r., grupa była bardzo powściągliwa w komentarzach i nie chciała zdradzić, jakie konsekwencje - oprócz pozbawienia stanowisk - wyciągnie wobec byłych szefów. Rzeczniczka oraz szef rady nadzorczej tłumaczyli to koniecznością przeanalizowania danych. Mimo powagi sprawy Janusz Chwalisz wciąż był zatrudniony w Energohandlu jako dyrektor techniczny. W marcu 2009 r. obaj eksprezesi dostali sowite odprawy - z informacji "Gazety" wynika, że każdy po około 30 tys. zł. Nowy prezes spółki wyjaśniał wówczas, że taki obowiązek nakłada na firmę kodeks pracy, co oznacza, że niewypłacenie odpraw byłoby złamaniem prawa.
Dziś okazuje się, że to niejedyne kłopoty byłych wiceprezesów. Pozew przeciwko nim skieruje też sam Energohandel. - Powodem tej decyzji jest fakt, iż w opinii obecnego zarządu spółki decyzja byłego zarządu o wypłacie odszkodowania poprzedniemu prezesowi była bezzasadna, na skutek czego firma poniosła znaczne szkody - mówi Beata Ostrowska, rzeczniczka Energi i zastrzega, że do czasu zakończenia sprawy grupa nie będzie udzielała informacji na ten temat.
Skierowanie do sądu sprawy przeciwko Kosickiemu i Chwaliszowi to zwrot w postępowaniu Energi wobec byłych pracowników. Zaraz po wyjściu na jaw wypłaty prawie miliona złotych Krzysztofowi Bączykowi, w grudniu 2008 r., grupa była bardzo powściągliwa w komentarzach i nie chciała zdradzić, jakie konsekwencje - oprócz pozbawienia stanowisk - wyciągnie wobec byłych szefów. Rzeczniczka oraz szef rady nadzorczej tłumaczyli to koniecznością przeanalizowania danych. Mimo powagi sprawy Janusz Chwalisz wciąż był zatrudniony w Energohandlu jako dyrektor techniczny. W marcu 2009 r. obaj eksprezesi dostali sowite odprawy - z informacji "Gazety" wynika, że każdy po około 30 tys. zł. Nowy prezes spółki wyjaśniał wówczas, że taki obowiązek nakłada na firmę kodeks pracy, co oznacza, że niewypłacenie odpraw byłoby złamaniem prawa.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Energohandel pozwie byłych prezesów o 900 tys.
jawo-rek
11.03.10, 13:04
Złodzieje!W Polsce oczywiście tylko złodziejstwo dobrze się rozwija, w tej branży,kryzysu w historii polskiej państwowości nigdy nie było»
Najczęściej czytane24 htydzień




