Dostatek jest, ale braku miejsc. W przedszkolach

t
2010-03-03 , aktualizacja: 02.03.2010 17:52
A A A Drukuj
Rajcy nie będą naciskać na prezydenta Michała Zaleskiego, by zajął się siecią żłobków i przedszkoli w Toruniu. Głosami PO, PiS i Czasu gospodarzy konwent seniorów rady miasta, przy sprzeciwie Krystyny Dowgiałło (PO), odrzucił lewicowy projekt apelu w tej sprawie. Miasto uważa, że placówek jest dość, a za dwa lata może być nadmiar. Co innego mówią mieszkańcy
W przedszkolu
Fot.Stanisław Rozpędzik / AG
W przedszkolu


Normalne, więc dyskwalifikacja

W ślad za Państwa materiałem "Radni uznali, że przedszkoli w Toruniu jest pod dostatkiem" opublikowanym w "Gazecie" (22 lutego br.) postanowiłam przesłać swoje spostrzeżenia. Nie wiem, czy przedszkoli jest pod dostatkiem czy nie. Wiem jednak, że już w tej chwili nie mam szans, aby zapisać swoją niespełna 14-miesięczną córkę do jakiegokolwiek przedszkola w pobliżu domu (osiedle Sobieskiego/Podchorążych).

Argumentacja radnej Krystyny Dowgiałło o niepracującej matce ("Podczas rekrutacji do przedszkoli miejskich pierwszeństwo mają mają dzieci, których oboje rodziców pracuje. A co z maluchem ma zrobić kobieta bezrobotna, która osiem godzin dziennie powinna szukać zatrudnienia") nie do końca odpowiada rzeczywistości - z moich obserwacji wynika, że w naszym mieście do publicznych przedszkoli w pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci matek samotnych, dzieci z rodzin niezamożnych, dzieci osób bezrobotnych, rodzeństwo dzieci, które już do danego przedszkola chodzą. Albo tych czynników naprawdę jest tak wiele, albo są doskonałym orężem odstraszającym co bardziej napastliwych rodziców. Moje dziecko do żadnej z tych grup na szczęście nie należy, jednak nasza "normalność" zdyskwalifikowała je już na starcie wyścigu o miejsce w publicznym przedszkolu - pójdzie więc do prywatnego, a podatki płacone przeze mnie i mojego męża nadal będą zasilać kasę miasta, którego prezydent uważa, że przedszkoli jest w sam raz. Na szczęście już niedługo, podczas wyborów, wszystko może ulec weryfikacji i bynajmniej nie mam tu na myśli poglądów pana prezydenta, raczej pana prezydenta w całości.

Z poważaniem

Maria Wełnicka



Myślenie nie kosztuje

Czytając kolejny artykuł o naszej władzy, czy to lokalnej czy krajowej, krew mnie zalewa.

Mamy dwoje dzieci w wieku przedszkolno-żłobkowym. Próbowaliśmy zapisać je do przedszkoli miejskich. Składaliśmy dokumenty do trzech, nie dostaliśmy się, bo byliśmy na liście na 180 miejscu, a do miejsc było tylko 30.

Tak więc nasze dziecko nie dostało się do przedszkola miejskiego, lecz po znajomości do prywatnego, droższego.

W związku z tym mam parę pytań do władz naszego miasta: co zrobiliście prorodzinnego przez ostatnie 10 - 15 lat (przez te lata były tylko redukcje i sprzedaże przedszkoli i żłobków), co mają zrobić rodzice, którzy mają pracę i chcą pracować, a nie mają opieki dla dziecka, bo nie każdego stać na opiekunkę za 500-700 czy 1200 zł.

Mam nadzieję że rodzice, którzy przeczytają ten artykuł, będą wiedzieć na kogo należy głosować w najbliższych wyborach. Poza tym jeśli dobrze zrozumiałem, radnym chodziło o przedstawienie planu (to nie kosztuje zbyt wiele), a nie od razu o budowanie przedszkoli. A skoro nawet pomyśleć się nie chce - to cóż tym panom i paniom już dziękujemy.

Pozdrawiam

Krzysztof Karpiński



www.torun.gazeta.pl

Czy w Toruniu są problemy z przedszkolami? Jakie są doświadczenia czytelników? Czekamy na opinie: redakcja@torun.agora.pl. Najciekawsze opublikujemy.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy