ESK wg nowego dyrektora programowego: siła w regionie
2010-02-24
, aktualizacja: 23.02.2010 16:36
Widzę siebie jako twórcę antologii podpisującego się pod zbiorem, ale każde z dzieł ma własnego twórcę. Rok 2016 powinien być antologią twórców kultury Torunia, Bydgoszczy, regionu - mówi Roman Kołakowski, który zostanie dyrektorem programowym ESK
Na to stanowisko Kołakowskiego zarekomendowała w poniedziałek rada programowa działająca przy biurze Toruń 2016. Z 12 osób kandydata poparło 8, trzy się wstrzymały od głosu, jedna była przeciw. Prezydent Michał Zaleski już zapowiedział, że w związku z tym powoła wrocławianina na fotel dyrektora programowego.
Kołakowski jest cenionym dramaturgiem, poetą i menedżerem kultury. Przez dekadę był szefem Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, współpracował z wieloma znanymi teatrami, m.in. Polskim we Wrocławiu i Ateneum w Warszawie. Znany jest też ze spektakularnych multimedialnych imprez plenerowych, m.in. koncertu z okazji wejścia Polski do Unii Europejskiej, który na wrocławski Rynek przyciągnął 30 tys. widzów.
Wczoraj Kołakowski po raz pierwszy spotkał się z dziennikarzami i przedstawił zręby swojej koncepcji ubiegania się Torunia o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. - To nie jest przedsięwzięcie autorskie - mówił. - Siebie postrzegam jako twórcę antologii, który podpisuje się pod zbiorem, ale każde dzieło tego zbioru ma swojego twórcę. Rok 2016 powinien być taką właśnie antologią twórców Torunia, Bydgoszczy i regionu umieszczoną w kontekście kultury europejskiej.
Zdaniem przyszłego dyrektora programowego Toruń wciąż jest za mało widoczny na kulturalnej mapie kraju. - Z perspektywy Wrocławia czy Warszawy człowiek zainteresowany kulturą dostaje stąd bardzo mało informacji - przekonywał Kołakowski. - Owszem, jeśli ich szuka, znajdzie, bo w dobie internetu to nie problem. Ale to one powinny trafiać do niego.
Kołakowski uważa, że widoczność Torunia można zwiększyć przez współpracę z regionem, szczególnie z sąsiadami znad Brdy. - Nie wiem na czym polega konflikt między Toruniem a Bydgoszczą, w każdym razie słyszałem o nim nawet w pociągu. Niemniej uważam, że współpraca artystów mogłaby nas wyróżnić na tle innych regionów. Zaczerpnąłem z astronomii pojęcie gwiazdy podwójnej, która świeci jednym, intensywnym blaskiem. Dopiero kiedy się przyjrzeć bliżej, widać, że to dwa osobne ciała niebieskie. Tak powinny być postrzegane te dwa miasta.
Wrocławianin podkreślał podczas konferencji, że do osiągnięcia przez Toruń sukcesu niezbędna będzie ogromna determinacja miejskich urzędników. Zaapelował też do mediów, by nie poprzestawały na recenzowaniu działań biura Toruń 2016, ale włączyły się w kontaktowanie architektów wyścigu to tytułu ESK z całą społecznością miasta. Zdaniem Kołakowskiego fakt, że Toruń jest wielokrotnie mniejszy od Łodzi czy Warszawy bardzo zwiększa jego szanse, bo tylko w mieście niewielkich rozmiarów wyścig o europejski laur ma szansę nie utonąć w gąszczu spektakularnych zdarzeń i stać się świętem wszystkich mieszkańców. Podkreślił też, że skromniejsze możliwości finansowe miasta nie muszą stanąć na przeszkodzie w zorganizowaniu efektownych działań artystycznych. Budżet mają zasilić lokalne firmy. Kołakowski podał przykład: kiedy obejmował szefowanie Przeglądowi Piosenki Aktorskiej, jego budżet wynosił 400 tys. zł z czego dotacja miejska stanowiła 300 tys. - Po siedmiu latach budżet miał 4,2 mln zł, a dotacja 750 tys. - pochwalił się przyszły dyrektor.
I zapowiedział, że w swoich działaniach nie skupi się tylko na walce o tytuł ESK, ale też o to, jak te kilka lat poprzedzających rok 2016 zaważy na latach, które nastąpią po nim.
natalia.waloch@torun.agora.pl
Kołakowski jest cenionym dramaturgiem, poetą i menedżerem kultury. Przez dekadę był szefem Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, współpracował z wieloma znanymi teatrami, m.in. Polskim we Wrocławiu i Ateneum w Warszawie. Znany jest też ze spektakularnych multimedialnych imprez plenerowych, m.in. koncertu z okazji wejścia Polski do Unii Europejskiej, który na wrocławski Rynek przyciągnął 30 tys. widzów.
Wczoraj Kołakowski po raz pierwszy spotkał się z dziennikarzami i przedstawił zręby swojej koncepcji ubiegania się Torunia o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. - To nie jest przedsięwzięcie autorskie - mówił. - Siebie postrzegam jako twórcę antologii, który podpisuje się pod zbiorem, ale każde dzieło tego zbioru ma swojego twórcę. Rok 2016 powinien być taką właśnie antologią twórców Torunia, Bydgoszczy i regionu umieszczoną w kontekście kultury europejskiej.
Zdaniem przyszłego dyrektora programowego Toruń wciąż jest za mało widoczny na kulturalnej mapie kraju. - Z perspektywy Wrocławia czy Warszawy człowiek zainteresowany kulturą dostaje stąd bardzo mało informacji - przekonywał Kołakowski. - Owszem, jeśli ich szuka, znajdzie, bo w dobie internetu to nie problem. Ale to one powinny trafiać do niego.
Kołakowski uważa, że widoczność Torunia można zwiększyć przez współpracę z regionem, szczególnie z sąsiadami znad Brdy. - Nie wiem na czym polega konflikt między Toruniem a Bydgoszczą, w każdym razie słyszałem o nim nawet w pociągu. Niemniej uważam, że współpraca artystów mogłaby nas wyróżnić na tle innych regionów. Zaczerpnąłem z astronomii pojęcie gwiazdy podwójnej, która świeci jednym, intensywnym blaskiem. Dopiero kiedy się przyjrzeć bliżej, widać, że to dwa osobne ciała niebieskie. Tak powinny być postrzegane te dwa miasta.
Wrocławianin podkreślał podczas konferencji, że do osiągnięcia przez Toruń sukcesu niezbędna będzie ogromna determinacja miejskich urzędników. Zaapelował też do mediów, by nie poprzestawały na recenzowaniu działań biura Toruń 2016, ale włączyły się w kontaktowanie architektów wyścigu to tytułu ESK z całą społecznością miasta. Zdaniem Kołakowskiego fakt, że Toruń jest wielokrotnie mniejszy od Łodzi czy Warszawy bardzo zwiększa jego szanse, bo tylko w mieście niewielkich rozmiarów wyścig o europejski laur ma szansę nie utonąć w gąszczu spektakularnych zdarzeń i stać się świętem wszystkich mieszkańców. Podkreślił też, że skromniejsze możliwości finansowe miasta nie muszą stanąć na przeszkodzie w zorganizowaniu efektownych działań artystycznych. Budżet mają zasilić lokalne firmy. Kołakowski podał przykład: kiedy obejmował szefowanie Przeglądowi Piosenki Aktorskiej, jego budżet wynosił 400 tys. zł z czego dotacja miejska stanowiła 300 tys. - Po siedmiu latach budżet miał 4,2 mln zł, a dotacja 750 tys. - pochwalił się przyszły dyrektor.
I zapowiedział, że w swoich działaniach nie skupi się tylko na walce o tytuł ESK, ale też o to, jak te kilka lat poprzedzających rok 2016 zaważy na latach, które nastąpią po nim.
natalia.waloch@torun.agora.pl
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
ESK wg nowego dyrektora programowego: siła w re...
koniecpolski76
24.02.10, 14:51
Po co Bydgoszcz? Toruń jest tak silnym ośrodkiem kulturalnym, że nie potrzebuje wsparcia. Niedługo powstanie sala koncertowa, jest CSW. Samowystarczalni!»
-
ESK wg nowego dyrektora programowego: siła w re...
tryg.sk11
25.02.10, 12:47
bBla bla bla»
-
Re: ESK wg nowego dyrektora programowego: siła w
thornwald
01.03.10, 08:04
Ale z jakiej okazji Bydgoszcz, region? Przecież to Toruń i tylko Toruń kandyduje do miana ESK, musi poradzić sobie sam z tym wyzwaniem. »
Najczęściej czytane24 htydzień




