Ojciec Rydzyk znów jest za Kaczyńskim

Jacek Hołub
2010-02-16 , aktualizacja: 15.02.2010 17:03
A A A Drukuj
Radio Maryja włącza się w kampanię wyborczą Lecha Kaczyńskiego i wyciąga haki na jego potencjalnych rywali z PO: Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego.
Radio Maryja
fot. AG
Radio Maryja
SONDAŻ
Czy Lech Kaczyński powinien ponownie zostać prezydentem?

Tak, to dobry kandydat na prezydenta
Nie, nie sprawdził się jako prezydent
Nie mam zdania

Poparcie dla Lecha Kaczyńskiego to przełom w Radiu Maryja. Stacja wzywała do głosowania na kandydata PiS w 2005 r., ale odkąd objął urząd prezydencki, stał się obiektem krytyki mediów o.Rydzyka. Kaczyński podpadł mu niechęcią do zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, podpisaniem traktatu lizbońskiego, polityką kadrową w pałacu prezydenckim i nie podnoszeniem kwestii zbrodni UPA na Wołyniu w relacjach z prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenko. Rok temu prof. Bogusław Wolniewicz oskarżył prezydenta o "gorliwe wykazywanie się filosemityzmem. Szczyt chłodnych stosunków przypadł na marzec 2007 r. O.Rydzyk nazwał wówczas "szambem" spotkanie w pałacu prezydenckim z okazji Dnia Kobiet, podczas którego Maria Kaczyńska podpisała petycję do parlamentu o zaniechanie zmian konstytucyjnych zapisów dotyczących ochrony życia poczętego. W tym samym czasie radiomaryjny ideolog Jerzy Robert Nowak w "Naszym Dzienniku" krytykował prezydencką minister Ewa Junczyk-Ziomecką, która "jest związana ze stowarzyszeniem Otwarta Rzeczpospolita, czyli stowarzyszeniem fanatycznych tropicieli rzekomego polskiego antysemityzmu" i Elżbietę Jakubiak "która wywodzi się z Unii Wolności".

Z misją namawiania moherowych beretów do poparcia Kaczyńskiego wystąpił w sobotę wieczorem i w nocy z soboty na niedzielę Antoni Macierewicz. Były likwidator WSI i minister w rządzie Jana Olszewskiego jest ceniony przez słuchaczy Radia Maryja jako felietonista stacji i częsty gość na uroczystościach organizowanych przez o.Rydzyka. Temat audycji: "Polska pośród afer, komisji śledczych i sporów: kto na prezydenta?". Słuchacze telefonujący do stacji ze zdziwieniem przyjęli nową linię.

Jarosław Śliwiński: - Pan prezydent powiedział: "status quo trzeba zachować w mordowaniu dzieci nienarodzonych". Nie, Polska nie pójdzie w tym kierunku!

Roman Zieliński z Torunia: - Obecny prezydent ma bardzo nikłe szanse, o wiele fajniejszym, konkretniejszym i który by przeszedł kandydatem byłby minister Ziobro.

Wanda: - Pan Lech Kaczyński przestał być moim prezydentem. I z tych telefonów dotychczasowych sądzę, że przestał być prezydentem wszystkich tych, którzy na niego głosowali.

- Czy prezydent Kaczyński w takich sprawach jak traktat lizboński, jak obrona życia nie był zbyt mało pryncypialny? - dopytywał prowadzący audycję redemptorysta o. Dariusz Drążek.

Macierewicz wskazywał, że Kaczyński podpisał traktat "prawie jako ostatni, że robił wszystko, żeby tego podpisu uniknąć". - Czy gdyby prezydent nie podpisał, to wtedy by zwiększył swoje szanse na zwycięstwo wyborcze? A od zwycięstwa wyborczego zależy czy my utrzymamy możliwość walki o suwerenność państwową Polski - tłumaczył. - Bo jeżeli on przegra, to ta możliwość bardzo dramatycznie zostanie okrojona, będziemy zepchnięci do podziemia.

Macierewicz chwalił Kaczyńskiego i obiecywał poprawę: - W sprawach politycznych, zwłaszcza polityki zagranicznej, w sprawach społecznych pan prezydent Kaczyński znakomicie się ze swojej misji wywiązywał. A równocześnie, podobnie jak państwo, mam taką nadzieję, że w wymiarze katolickiej tożsamości narodu polskiego, postulatów społecznych i państwowych, katolickich, będzie nas reprezentował w przyszłej kadencji nieporównanie pełniej niż dotychczas.

Wielu słuchaczy wskazywało, że PiS i Radio Maryja powinny poprzeć Marka Jurka. Macierewicz przekonywał, że Jurek nie ma szans na zwycięstwo i tylko zmarnuje głosy. - Jeżeli nie wesprzemy pana Lecha Kaczyńskiego, to możemy wszystko stracić - mówił. - Trzeba sobie zdawać sprawę z konsekwencji dla Polski, jeżeli wygra kandydat PO, jakie szkody to przyniesie Polsce. Będziemy mieli przez następne lata i premiera i prezydenta z formacji liberalno-komunistycznej. To rozbije obóz patriotyczny, sprawi, że będziemy zupełnie bezradni.

Na wszelki wypadek Macierewicz wyciągnął więc haki na dwóch potencjalnych kandydatów PO Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego: - Przypominam, że jeden drugiego inwigilował jeszcze na początku lat 90. To przecież pan Komorowski jako wiceminister obrony narodowej kierujący WSI, autoryzował inwigilację, sprawę operacyjną "Szpak" przeciwko Sikorskiemu.

- Pan Sikorski wskazuje Sejmowi kandydatów na stanowiska konsulackie w służbie dyplomatycznej, bardzo często są to ludzie po szkole moskiewskiej, która znana jest stąd, że służyła aparatowi sowieckiemu do agenturalnych działań - ciągnął Macierewicz. - On tych ludzi promuje zupełnie świadomie i dosyć cynicznie, więc trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że ten obóz jednoczy się wokół najniższego wspólnego mianownika. A tym najniższym wspólnym mianownikiem jest agentura komunistycznych służb.

Na koniec Macierewicz oznajmił: - Jestem przekonany, że te wybory prezydenckie przełamią monopol ludzi wyrosłych z okrągłego stołu i pozwolą wrócić do budowy IV Rzeczpospolitej. - Oby tak było - podsumował redemptorysta o. Jacek Cydzik - Dziękuję i życzę sukcesów w tych zamierzeniach, o których pan mówił.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów