Napad na sklep jak z Woody'ego Allena

kd
2010-02-08 , aktualizacja: 07.02.2010 16:19
A A A Drukuj
Idąc na skok na sklep, Mirosław G. - niepozorny 25-latek z Chełmna - wciągnął na siebie cztery bluzy, aby wyglądać groźniej. Ekspedientki nie przestraszył ani posturą, ani nożem. Teraz rozliczy go toruński sąd. Grozi mu nie mniej niż trzy lata więzienia.
Policja
Fot. Michal Jasiulewicz / AG
Policja
Przypadek Mirosława G. śmiało można by wpisać w scenariusz filmu Woody Allena "Bierz forsę i w nogi", w którym niepowodzenia życiowe skłaniają granego przez reżysera Virgila Starkwella do wejścia na przestępczą ścieżkę. Ale i na niej opryszek pozostaje niespełniony - podczas pierwszego skoku wpada przez nieczytelny charakter pisma (podaje pracownikowi banku kartkę ze swoimi żądaniami, ale ten nie może jej odczytać i wzywa przełożonych, a ci policję).

25-latkowi z Chełmna również się nie poszczęściło. - Matka zostawiła go i wyjechała do pracy w Anglii, a chłopak tułał się samotnie - opowiadają funkcjonariusze, którzy prowadzili jego sprawę.

Początkowo próbował legalnych zajęć, znalazł pracę w Sharpie, ale nie na długo. - Wrócił na bezrobocie i utrzymywał się z drobnych kradzieży sklepowych - opowiadają śledczy.

Nie dając rady tak wyżyć, zdecydował się - dowodzi prokuratura - na skok na sklep przy ul. Kruczej w Chełmnie. Ale przygotował się do niego tak jak bohater Allena do ucieczki z więzienia (sterroryzował strażnika rewolwerem wystruganym z mydła, lecz ten spienił mu się na deszczu). Mirosław G. postanowił zabrać ze sobą na napad nóż, lecz najwyraźniej nie chcąc zrobić nikomu krzywdy, owinął jego ostrze kartką papieru i folią. Niepewny jednak nadal swych sił, aby wzbudzić w ekspedientce respekt swoim wyglądem, założył naraz cztery bluzy i tak ubrany wkroczył 9 listopada ub.r. do upatrzonej placówki, gdzie - jak ustalili śledczy - wyjął nóż i zażądał utargu. Ale sprzedawczyni nie udało mu się przestraszyć.

W kasie było tylko 650 zł, mimo to kobieta nie zamierzała mu ich oddawać. Złapała za zabezpieczone ostrze narzędzia Mirosława G., następnie chwyciła go za czuprynę i przepędziła ze sklepu. Niedługo potem zatrzymała go policja. 25-latek trafił do aresztu, ale podczas procesu będzie odpowiadać z tzw. wolnej stopy - sąd niedawno doszedł do wniosku, że jest niezaradny życiowo i wypuścił go na wolność.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Napad na sklep jak z Woody'ego Allena thorn1492 08.02.10, 07:45

    Oskara nie dostał??? albo Malinę?Faktycznie pierdoła.....»

  • Re: Napad na sklep jak z Woody'ego Allena marcin.grzegorz 08.02.10, 08:08

    Dlaczego z wolnej stopy? Facet (zadne dziecko!) dokonal napadu z nozem. Bylabyciut inna sytuacja, inne zachowanie sklepowej, przypadkowy przechodzien nadrodze ucieczki i moglo dojsc do »

  • w pierdlu go zniszczą szabepio 08.02.10, 21:29

    w więzieniu będą biedaka walić w tyłek.... trochę mi go szkoda...powinni go puścić»