Wykładowcy UMK na cenzurowanym: studenci ocenili

Maciej Czarnecki
02.02.2012 , aktualizacja: 02.02.2012 10:30
A A A Drukuj
UMK rozkręcił największą w historii akcję oceny pracowników przez studentów. Zebrał 83 tys. ankiet z milionem ocen i 4,9 tys. komentarzy ze wszystkich toruńskich wydziałów. Wbrew pozorom, nie jest to duża liczba. - Studenci obawiają się o swoją anonimowość - tłumaczą żacy z samorządu
Debata o przyszłości UMK
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Debata o przyszłości UMK
Po raz pierwszy młodzi ludzie mogli ocenić elektronicznie wszystkie zajęcia, na jakie uczęszczali w poprzednim roku akademickim. - Nigdy nie zbieraliśmy ocen na taką skalę. Przez lata ankiety były papierowe, ostatnio elektroniczne, ale nie powszechne - to dziekani decydowali, jakie zajęcia zostaną ocenione, jakie nie - mówi Marcin Czyżniewski, rzecznik Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Formularze można było wypełniać w uczelnianym systemie informatycznym USOS. Każdy zawierał 12 pytań, np. o kulturę osobistą wykładowcy, warunki zaliczenia zajęć, e-learning, treści nauczania, możliwości nabycia praktycznych umiejętności, przychodzenie na dyżury, i odpowiedzi do zaznaczenia w skali od 1 do 5. Wypełniono je 83 tys. razy, co daje ok. miliona kliknięć. Studenci zostawiali też dodatkowe komentarze - łącznie 4940.

- Z roku na rok liczba wypełnianych ankiet rośnie, ale wciąż nie jest duża - ocenia Hubert Pińczak, przewodniczący samorządu studentów, który zachęcał do akcji.

Świadczy o tym prosty rachunek: na uczelni jest ponad 30 tys. studentów, więc każdy z nich statystycznie wysłał niespełna trzy formularze. Tymczasem jedna osoba chodzi rocznie na co najmniej kilkanaście różnych zajęć. - Problem w tym, że studenci nie do końca wierzą w anonimowość ankiet - mówi Pińczak. I przekonuje, że to błąd, bo aby je wypełnić, trzeba co prawda zalogować się do systemu, ale wykładowcy nie mogą sprawdzić, jak oceniła ich konkretna osoba.

Inny sprawa, że niektórzy po prostu nie wierzą, że ankiety cokolwiek zmienią. - Co to da? - pyta wprost Agnieszka Cegielska, ucząca się na filologii polskiej. - Studenci w ogóle rzadko wchodzą do USOS-a w innych sprawach niż sprawdzenie ocen. No, czasem jeszcze sprawdzają stypendia i ustalają plan.

Co na to rektorat? Czyżniewski zaznacza, że ankiety są elementem oceny pracy wykładowcy. - Mamy nadzieję, że dziekani będą je uwzględniać - mówi. I podkreśla, że nowa ustawa o Prawo o szkolnictwie wyższym zaostrzyła reguły gry: już jedna (a nie dwie, jak przedtem) negatywna ocena umożliwia rektorowi zwolnienie pracownika. Przy dwóch takich ocenach, o ile zostaną wydane po kolei, rozwiązanie stosunku pracy jest obowiązkowe.

Jest jednak jeszcze inny problem: jak opowiadali "Gazecie" studenci na wydziale humanistycznym UMK, nawet ktoś chciał wypełnić formularz, nie zawsze mógł. - Oceniłam tylko technologie informacyjne, bo linki do niektórych innych zajęć, np. feminizmu, były nieaktywne - powiedziała nam Martyna z Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych.

- Nic nam na ten temat nie wiadomo. Jeśli ktoś napotka problem techniczny, powinien o nim poinformować, wysyłając maila na usos@umk.pl - odpowiada Czyżniewski.

Cztery jednostki (wydziały Prawa i Administracji, Biologii i Nauk o Ziemi, Matematyki i Informatyki oraz Studium Praktycznej Nauki Języków Obcych) zdecydowały podpytać studentów nie tylko o zeszły rok akademicki, ale też obecny semestr zimowy. Mimo że formularze można było wysyłać tylko do wtorku 31 stycznia, uczelnia nie potrafi jeszcze określić, ile ich dostała.

Uśrednione wyniki ankiet powędrują do dziekanów. System pozwoli im m.in. porównywać na wykresach oceny wykładowców w poszczególnych elementach (np. e-learning, kultura osobista). Z kolei pedagodzy z UMK stworzą całościowy raport z wnioskami dla rektoratu.

- Dlaczego oceny nie zostaną upublicznione? Może stanowiłyby dodatkowy bodziec dla wykładowców, by prowadzić ciekawe zajęcia? - pytamy.

- Zasady są takie, że wgląd w wyniki mają tylko dziekan i pracownik. Mają służyć ocenie pracy i nie chcielibyśmy robić z nich plebiscytu popularności - odpowiada rzecznik.

Czy jesteś za upublicznieniem średniej ocen wykładowców?

Czekamy na opinie: redakcja@torun.agora.pl

maciej.czarnecki@torun.agora.pl

Plebiscyt popularności na Harvardzie

Na Harvardzie nie ma etatów. Profesorowie - wśród nich nobliści i laureaci Pulitzera - dostają tylko czasowe kontrakty. Jeśli ich zajęcia są nieciekawe i chodzi na nie niewielu studentów, uczelnia, nie bacząc na sławę profesora, kończy z nim współpracę. Każdy semestr otwiera też tzw. shopping period. Przez kilka dni wykładowcy dają próbki swoich pedagogicznych umiejętności, dwojąc się i trojąc, by to ich zajęcia wybrali żacy. Ci zaś chodzą z wykładu na wykład, z ćwiczeń na ćwiczenia i najlepsze wpisują na stałe do grafiku. To system, w którym obu stronom zależy na jakości nauczania i przekazywanej wiedzy, a nie tylko na zatrudnieniu z jednej i łatwym zaliczeniu przedmiotów z drugiej strony. Od lat Harvard jest w światowej czołówce wszelkich rankingów uczelni.

nat



Komentarz

Poczekamy, zobaczymy

"Co to da?" - pytają studenci. Przekonamy się niebawem przy ocenach nauczycieli akademickich. Niestety, na UMK nie brak negatywnych przykładów: obok wykładowców-pasjonatów, zdolnych zarazić swoją pasją całe audytorium, zdarzają się nudziarze z nosem schowanym w notatkach. Wielu rozumie, że nie przychodząc za dyżur bez uprzedzenia, marnuje czas studentów, niektórzy jednak na to gwiżdżą. Jeśli za rok-dwa będą dalej wykładać, wielka akcja oceniania okaże się wielką klapą.

Maciej Czarnecki

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Wykładowcy UMK na cenzurowanym: studenci ocenili cyggnus 02.02.12, 12:52

    Obawy o anonimowość sa bezzasadne. Rzeczywiście oceniany pracownik nie ma mozliwości wglądu do tego, kto jak go ocenił, a otrzymuje tylko ogólną liczbę okreslonych ocen. Natomiast żałosne »

  • Wykładowcy UMK na cenzurowanym: studenci ocenili chton 02.02.12, 14:58

    Nie jestem przekonany, że anonimowa ankieta jest dobra. Daje to pole do oczerniania wymagających prowadzących przez studentów oczekujących łatwego zaliczenia. Tacy najchętniej piszą w »

  • Wykładowcy UMK na cenzurowanym: studenci ocenili ulla34 02.02.12, 17:18

    Widzę, że historia zatacza niebezpieczne koło. Powracamy do metod stalinowskich, sykofanctwa i nowomowy. I to jest wychowanie młodzieży, i to się nazywa "podnoszenie poziomu"... Wykładowca »