ESK: oryginalna fuzja sztuki i sportu
2009-07-15
, aktualizacja: 14.07.2009 17:42
Pomysł jest prosty: nęcąc sportem, wyciągnąć torunian z domów, a potem schwytać ich w sieć sztuki. Pomóc ma w tym: festiwal przeniesiony do nas z Wrocławia, Janusz Józefowicz, artyści i biznes. A wszystko z myślą o Europejskiej Stolicy Kultury
Na pomysł Festiwalu Kultury Zdrowia wpadła toruńska firma marketingowa Kiwi Art. - Mieszkam w Toruniu dopiero od kilku miesięcy, ale od razu zauważyłam, że jest tu bardzo dużo imprez związanych ze sportem i promocją zdrowego stylu życia, które angażują masę ludzi - mówi Justyna Kaczorek, jedna z pomysłodawczyń imprezy.
Wylicza: Miesiąc dla Zdrowia, Rowerowa Masa Krytyczna, akcja Radia Gra Aktywne Miasto, Śniadania na Trawie, czyli pikniki pod Ratuszem. W każdym z tych przedsięwzięć biorą udział tysiące ludzi. Tylko w ostatniej czerwcowej edycji Miesiąca dla Zdrowia sporty uprawiało ponad 70 tys. torunian. Kiwi Art postanowiło ten potencjał wykorzystać, bo - jak przekonuje Kaczorek - najlepsze imprezy robi na bazie tego, co jest już wpisane w miasto, co znają i lubią jego mieszkańcy. Tak zrodziła się idea Festiwalu Kultury Zdrowia. - W skrócie mówiąc, chodzi nam o fuzję sportu i sztuki - tłumaczy Kaczorek. - Nie myślimy jednak o tej sztuce zamkniętej w muzeach i galeriach, do której wielu ludzi nie ma szansy dotrzeć, ale o tej wychodzącej do ludzi.
Przykłady? Pomysłodawcy chcą np. ściągnąć do Torunia zdjęcia znanego fotografa Tomasza Gudzowatego, których tematem jest ciało ludzkie w ruchu. Ekspozycja nie trafiłaby do galerii, lecz na Motoarenę: w ten sposób sztuka dotrze do tysięcy kibiców żużla, z których wielu prawdopodobnie nigdy by jej nie szukało. Pomysł drugi: igrzyska olimpijskie na wzór tych ze starożytnej Grecji, ale nie z udziałem profesjonalnych sportowców, lecz dzieciaków z toruńskich podwórek. A przy okazji rozgrywek artystyczne banery, instalacje, performerzy.
Kolejna rzecz: lokalni artyści tworzą prace - od zdjęć, przez grafiki, plakaty, materiały multimedialne - pod hasłem "Toruń w ruchu". Organizatorzy chcą zaangażować do pracy naszych trzech europosłów, którzy pomogliby przedstawić wystawę dzieł na korytarzach Parlamentu Europejskiego. W ten sposób o Toruniu i jego kandydaturze do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury dowie się Bruksela, a więc cała Europa. - Motyw starania się o tytuł ESK jest tutaj kluczowy - podkreśla Kaczorek. - Zdrowie jest bowiem sprawą międzynarodową. Taki festiwal, w którym Toruń wpisuje się w coś tak uniwersalnego, może być dużą wartością podczas rywalizacji z innymi polskimi miastami.
Kiwi Art liczy, że w organizacji FKZ pomoże silny sprzymierzeniec - promująca zdrowy styl życia fundacja Ocelot, która wcześniej podobną ideę realizowała we Wrocławiu. Tam jednak festiwal zniknął w morzu innych przedsięwzięć i był słabo widoczny. Torunianie są po pierwszych rozmowach z Ocelotem, który wstępnie zgodził się przenieść imprezę do naszego miasta. Kaczorek ma nadzieję, że do wyreżyserowania festiwalu uda się jej namówić Janusza Józefowicza, który wcześniej pracował we Wrocławiu. Jej zdaniem Toruń może się sporo nauczyć od dolnośląskiej metropolii, dla której każde najmniejsze przedsięwzięcie jest pretekstem do szerokiej promocji. - Toruńskie podejście jest trochę jak gotyk, którym tak się szczycimy: mamy to, co mamy i albo ktoś to docenia, albo nie - mówi. - A ten gotyk trzeba trochę ożywić ludzką energią, której jest tu naprawdę dużo.
Pierwsza edycja festiwalu miałaby się odbyć w maju 2010 r. W październiku Kiwi Art zamierza spotkać się m.in. z przedstawicielami UMK, Centrum Sztuki Współczesnej, Baja Pomorskiego, Teatru Horzycy, toruńskimi artystami, a także instytucjami zajmującymi się promocją sportu. Na razie pomysłodawcy są po pierwszych rozmowach z prezydentem oraz magistrackimi wydziałami zdrowia oraz sportu i turystyki. Spotykają się też z przedstawicielami lokalnego biznesu, bo liczą, że ci - chcąc promować swoje marki - włączą się w finansowanie. Koszt imprezy szacuje się na 600 tys. zł.
Dlaczego prywatna firma chce organizować coś takiego? - Bo zdrowie to świetna idea, bo zależy nam, żeby Toruń miał silną pozycję w wyścigu o ESK - mówi Kaczorek. - Ale nie ukrywamy, że to będzie rodzaj transakcji wiązanej: my pomożemy promować Toruń, a impreza pomoże promować się naszej firmie.
Wstępne założenia festiwalu podobają się Oldze Marcinkiewicz, szefowej biura Toruń 2016: - Pomysł ma naprawdę spory potencjał - ocenia. - Pozostaje kwestia, jak konkretnie połączyć sport, ekologię i zdrowy styl życia ze sztuką, ale to kwestia kreatywności. Najbardziej podoba mi się holistyczne podejście do człowieka, który potrzebuje i ruchu dla zdrowego ciała, i doznań estetycznych dla ducha i intelektu. Bardzo istotne jest też niezwykle ważne w kontekście ESK szerokie partnerstwo środowiska artystycznego, mieszkańców, organizacji pozarządowych i biznesu.
natalia.waloch@torun.agora.pl
Wylicza: Miesiąc dla Zdrowia, Rowerowa Masa Krytyczna, akcja Radia Gra Aktywne Miasto, Śniadania na Trawie, czyli pikniki pod Ratuszem. W każdym z tych przedsięwzięć biorą udział tysiące ludzi. Tylko w ostatniej czerwcowej edycji Miesiąca dla Zdrowia sporty uprawiało ponad 70 tys. torunian. Kiwi Art postanowiło ten potencjał wykorzystać, bo - jak przekonuje Kaczorek - najlepsze imprezy robi na bazie tego, co jest już wpisane w miasto, co znają i lubią jego mieszkańcy. Tak zrodziła się idea Festiwalu Kultury Zdrowia. - W skrócie mówiąc, chodzi nam o fuzję sportu i sztuki - tłumaczy Kaczorek. - Nie myślimy jednak o tej sztuce zamkniętej w muzeach i galeriach, do której wielu ludzi nie ma szansy dotrzeć, ale o tej wychodzącej do ludzi.
Przykłady? Pomysłodawcy chcą np. ściągnąć do Torunia zdjęcia znanego fotografa Tomasza Gudzowatego, których tematem jest ciało ludzkie w ruchu. Ekspozycja nie trafiłaby do galerii, lecz na Motoarenę: w ten sposób sztuka dotrze do tysięcy kibiców żużla, z których wielu prawdopodobnie nigdy by jej nie szukało. Pomysł drugi: igrzyska olimpijskie na wzór tych ze starożytnej Grecji, ale nie z udziałem profesjonalnych sportowców, lecz dzieciaków z toruńskich podwórek. A przy okazji rozgrywek artystyczne banery, instalacje, performerzy.
Kolejna rzecz: lokalni artyści tworzą prace - od zdjęć, przez grafiki, plakaty, materiały multimedialne - pod hasłem "Toruń w ruchu". Organizatorzy chcą zaangażować do pracy naszych trzech europosłów, którzy pomogliby przedstawić wystawę dzieł na korytarzach Parlamentu Europejskiego. W ten sposób o Toruniu i jego kandydaturze do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury dowie się Bruksela, a więc cała Europa. - Motyw starania się o tytuł ESK jest tutaj kluczowy - podkreśla Kaczorek. - Zdrowie jest bowiem sprawą międzynarodową. Taki festiwal, w którym Toruń wpisuje się w coś tak uniwersalnego, może być dużą wartością podczas rywalizacji z innymi polskimi miastami.
Kiwi Art liczy, że w organizacji FKZ pomoże silny sprzymierzeniec - promująca zdrowy styl życia fundacja Ocelot, która wcześniej podobną ideę realizowała we Wrocławiu. Tam jednak festiwal zniknął w morzu innych przedsięwzięć i był słabo widoczny. Torunianie są po pierwszych rozmowach z Ocelotem, który wstępnie zgodził się przenieść imprezę do naszego miasta. Kaczorek ma nadzieję, że do wyreżyserowania festiwalu uda się jej namówić Janusza Józefowicza, który wcześniej pracował we Wrocławiu. Jej zdaniem Toruń może się sporo nauczyć od dolnośląskiej metropolii, dla której każde najmniejsze przedsięwzięcie jest pretekstem do szerokiej promocji. - Toruńskie podejście jest trochę jak gotyk, którym tak się szczycimy: mamy to, co mamy i albo ktoś to docenia, albo nie - mówi. - A ten gotyk trzeba trochę ożywić ludzką energią, której jest tu naprawdę dużo.
Pierwsza edycja festiwalu miałaby się odbyć w maju 2010 r. W październiku Kiwi Art zamierza spotkać się m.in. z przedstawicielami UMK, Centrum Sztuki Współczesnej, Baja Pomorskiego, Teatru Horzycy, toruńskimi artystami, a także instytucjami zajmującymi się promocją sportu. Na razie pomysłodawcy są po pierwszych rozmowach z prezydentem oraz magistrackimi wydziałami zdrowia oraz sportu i turystyki. Spotykają się też z przedstawicielami lokalnego biznesu, bo liczą, że ci - chcąc promować swoje marki - włączą się w finansowanie. Koszt imprezy szacuje się na 600 tys. zł.
Dlaczego prywatna firma chce organizować coś takiego? - Bo zdrowie to świetna idea, bo zależy nam, żeby Toruń miał silną pozycję w wyścigu o ESK - mówi Kaczorek. - Ale nie ukrywamy, że to będzie rodzaj transakcji wiązanej: my pomożemy promować Toruń, a impreza pomoże promować się naszej firmie.
Wstępne założenia festiwalu podobają się Oldze Marcinkiewicz, szefowej biura Toruń 2016: - Pomysł ma naprawdę spory potencjał - ocenia. - Pozostaje kwestia, jak konkretnie połączyć sport, ekologię i zdrowy styl życia ze sztuką, ale to kwestia kreatywności. Najbardziej podoba mi się holistyczne podejście do człowieka, który potrzebuje i ruchu dla zdrowego ciała, i doznań estetycznych dla ducha i intelektu. Bardzo istotne jest też niezwykle ważne w kontekście ESK szerokie partnerstwo środowiska artystycznego, mieszkańców, organizacji pozarządowych i biznesu.
natalia.waloch@torun.agora.pl
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
ESK: oryginalna fuzja sztuki i sportu
tryg.sk10
15.07.09, 21:31
Jednak chyba bardziej pasowałaby wystawa fotografii Leni Riefenstahl jakoprekursorki połączenia sportu i sztuki. Oraz projekcja filmów Olympia i TriumfWoli. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...
- Apteka Królewska zamknięta po 622 latach
- Utrudnienia na jednej z głównych arterii ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Fabryka kultowego keczupu Włocławek na ...
- Miasto chce pożyczyć kurii ponad milion zł
- Gwiazda You Can Dance tańczy ku chwale ...
- Tor F1 i Chinatown nad Wisłą. Nasze ...
- Kuria sprzedaje pałac za 8 mln zł, bo ma ...
- TOP-lista ściganych przestępców z Torunia ...
- Rekiny toruńskiego biznesu wysoko w rankingach
- Wypadek na Gniewkowskiej. Jedna osoba nie ...
- Zobacz unikalne, przedwojenne zdjęcia ...
- To dopiero były żużlowe derby! Oto lata ...




